reklama

Festiwal w Opolu: To już nie jest ich festiwal...

Marek ZaradniakZaktualizowano 
Urszula Sipińska, Hanna Banaszak, Zbigniew Górny, Aleksander Maliszewski, Krzysztof Krawczyk, Lombard, Bolter czy Kabaret Tey to wykonawcy kojarzący się z Poznaniem i tutaj pracujący. Trudno bez nich wyobrazić sobie Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu, bo to właśnie oni najczęściej wywozili stamtąd nagrody, nadawali ton tej imprezie.

W piątek rozpoczyna się 50. Opolski Festiwal. Wielu dawnych wielkopolskich wykonawców tam nie będzie, choć dziś wieczorem w koncercie "Debiutów z Marylą" wystąpi poznanianka Marta Podulka. Zaśpiewa pochodzącą z repertuaru Maryli Rodowicz piosenkę "Dobranoc panowie".

Artyści związani z Poznaniem zdobywali laury w Opolu już od lat 60. ubiegłego stulecia.

Samych wykonawców było wielu (patrz ramka), ale wnieśliśmy też swój wkład w oprawę muzyczną festiwalu. Aż 23 razy w Opolu był ze swoją orkiestrą Zbigniew Górny. Niestety, na jubileusz 50- lecia nie został zaproszony. Dyrygent tak wspomina swój udział w tych opolskich koncertach:

- Byłem w Opolu i z orkiestrą, i kilkakrotnie jako juror, a także kilkakrotnie przygotowywałem kabaretony i koncerty debiutów. Od 1970 roku z drobnymi wyłomami byłem tam obecny. Dziś mamy Opole PR-u, a tamte Opola były festiwalami sentymentalnymi. Teraz mamy do czynienia z "wyścigiem szczurów" i szukaniem taniego sposobu na zareklamowanie swojej osoby i swojej twórczości. Kiedyś było to święto piosenki. Obecność w Opolu była efektem, formą nagrody za dorobek z minionego czasu. Ale to nie znaczy, że uważam, że festiwal jest niepotrzebny. Przeciwnie - to chyba jedyna estrada, z której można dowiedzieć się, co naprawdę dzieje się w polskiej piosence. Bo przecież telewizję czy radio trudno uznać obecnie za instytucje promujące polską piosenkę. A jeśli nawet, to tylko w nocy słyszymy polskie piosenki, a cały dzień bombardowani jesteśmy zachodnimi listami przebojów.

Górny zwraca uwagę, że dawniej podczas opolskiego festiwalu panowała atmosfera nieskrępowanego entuzjazmu. Choć lata PRL nie były lekkie, branża muzyczna chętnie uczestniczyła kilka dni w wyjątkowym spotkaniu towarzyskim, jakim był festiwal.

- W latach 70. Poznań i Estrada Poznańska, której byłem wtedy kierownikiem muzycznym, miała tam zawsze silną reprezentację - wspomina dyrygent. - To przecież tutaj działali Urszula Sipińska, Zdzisława Sośnicka czy Homo Homini, nie wspominając o Teyu, który wtedy był prawdziwą lokomotywą kabaretu. Potem pod auspicjami Estrady działał też Alex Band Aleksandra Maliszewskiego i sporo wykonawców, którzy z Poznania nadawali ton polskiej rozrywce. Wtedy po prostu Opole było poznańskie.

W tym roku Górny nie wybiera się Opola także dlatego że - jak sam mówi - to festiwal, w którym dobrała się grupa "kasjerów", którzy chcą wylansować swoje piosenki i swoje firmy płytowe.

Wtóruje mu związany niegdyś z grupą Bolter Jan Zieliński, którego także nie będzie w Opolu.

- Kiedyś w Opolu była chemia. Rozumiem, że festiwal był antidotum na tamtą szarą rzeczywistość i na to, że za oknem się nic nie dzieje. Ludzie mieli wtedy inną mentalność. Czuli oddech, świeże powietrze, które wpuszczają do pokoju poprzez nowe piosenki i nowe twarze. Każda piosenka miała swój kolor, a nawet historię. Dzisiaj jest inaczej. Nie chcę nikomu niczego odejmować, ale widać, że te wspomnieniowe koncerty cieszą się większym zainteresowaniem niż prezentowanie współczesnych piosenek, bo tamte są po prostu melodyjne i ludzie za to chętnie zapłacą. Tymczasem młode pokolenie lansuje nam niektóre utwory na siłę i giną one po miesiącu lub dwóch. Na przykład w 2009 r. wystąpiłem w Opolu z Bolterem w koncercie finałowym. To był ostatni koncert przed remontem amfiteatru. Po naszej piosence ludzie zaczęli wyrywać siedzenia na pamiątkę. Było to trochę śmieszne, ale sympatyczne.

Nie będzie też w Opolu, związanego przed laty z Kabaretem Tey, ale i z tym festiwalem Krzysztofa Jaślara. - Kiedyś opolski festiwal był świętem polskiej piosenki. Był oczekiwanym przez telewidzów wydarzeniem kulturalno-rozrywkowym. Piosenki komponowali kompozytorzy, teksty pisali autorzy, piosenkarzom towarzyszyła orkiestra, a zapowiadali konferansjerzy - wspomina Jaślar.

- Dziś wykonawcy sami piszą sobie teksty i komponują piosenki bez względu na to, czy im się na tych polach poszczęściło. Konferansjerem jest każdy, kto wyznaczony został przez telewizyjnych, ciągle zmieniających się decydentów, i nie są od nich wymagane żadne umiejętności. Nie pamiętam, żeby w latach 70. konferansjer zwrócił się do Szanownej Publiczności tekstem: "Cześć Opole! Jak się bawicie? Jesteście tam? Nie słyszę. Rączki w górę i klaszczemy!".

Publiczność nie była pouczana, kiedy ma klaskać, kiedy ma wstać, a kiedy śpiewać.

Solą festiwalu były GWIAZDY z Królową Marylą na czele, a występ był dla piosenkarzy nobilitacją bądź potwierdzeniem pozycji w krajowym szołbiznesie.

Dlaczego Krzysztof Jaślar nie wybiera się do Opola? - Staram się trzymać zasady, żeby nie pchać się tam, gdzie mnie nie zapraszają. To, że przygotowałem kilkadziesiąt opolskich koncertów (premier, debiutów, kabaretonów, imprez finałowych i spektakli monograficznych) nie ma nic do rzeczy - zdradza reżyser.

Małgorzata Ostrowska wystąpi w gali jubileuszowej w niedzielę.

- Z mojego punktu widzenia, dawniej Opole miało wymiar artystyczny i towarzyski. Tu przyjeżdżało się na kilka dni, aby pobyć w amfiteatrze i posłuchać, co koledzy nowego zrobili. Porozmawiać, pobyć razem, bo takie okazje często się nie zdarzały. Natomiast w tej chwili Opole nastawione jest bardziej na autoprezentację. W zasadzie artysta od momentu, gdy wysiada z samochodu , jest pod obstrzałem fotoreporterów i dziennikarzy. Do amfiteatru wpada na chwileczkę, aby zaśpiewać albo pokazać się i wyjeżdża. Mnie bardziej podobała się wersja poprzednia i na powrót tamtej atmosfery ciągle liczę. Dlatego będę w Opolu i w koncercie galowym zaśpiewam "Szklaną pogodę" - zapewnia artystka.

Także Hanna Banaszak wybiera się na tegoroczny festiwal. - Oglądając Opole w telewizji, od momentu, gdy sama tam nie jeżdżę widzę, że na pewno ono się bardzo zmieniło. To już nie jest moje Opole, ponieważ przyjeżdżają tam zupełnie inni, jakby nieco mniej zdolni ludzie. Trochę się jednak zastanawiam, czy to aby problem pokoleniowy - bo być może ci młodzi też mają swoje wartościowe odniesienia, a ja ich po prostu nie rozumiem. Dawniej każdy prezentował indywidualizm, nikt do nikogo nie był podobny. To było dla nas bardzo ważne. Obecnie wszystko jest zamazane, zlane w jeden manieryczny sposób śpiewania. Słabo rozróżniam większość współczesnych wykonawców. Tak, jakby wszyscy się umówili, że naśladują jeden, ulubiony przez nich, koniecznie zagraniczny wzorzec.

Wielkopolskie nagrody

Na drugim festiwalu jedną z głównych nagród w kategorii piosenki aktorsko-literackiej otrzymały "Eurydyki tańczące" z muzyką Katarzyny Gartner i tekstem poznanianki Ewy Rzemienieckiej w wykonaniu Anny German. Wyróżnienie zdobyła związana wtedy ze Studenckim Teatrem "Nurt" Bogdana Zagórska. Rok później w kategorii "Nowe głosy" została nagrodzona Zdzisława Sośnicka, a w 1969 roku nagrodę Polskiego Radia otrzymała wykonywana przez Halinę Frąckowiak piosenka Henryka Klejnego i Wojciecha Młynarskiego "Czekam tu".

Rok później nagrodę TVP otrzymała wykonywana przez Silną Grupę pod Wezwaniem piosenka "To je moje" autorstwa Kazimierza Grześkowiaka i niezapomnianego poznańskiego tekściarza i poety Kazimierza Łojana, Nagrodę Polsko-Amerykańskiej Agencji Artystycznej Złoty Mikrofon otrzymała grupa ABC, której trzon stanowili muzycy poznańscy . Rok później nagrodę Towarzystwa Przyjaciół Opola otrzymała wykonywana przez Urszulę Sipińską piosenka Wandy Warskiej (to także artystka urodzona w Poznaniu) "Nim zakwitnie tysiąc róż" . W roku 1972 dwie główne nagrody znów powędrowały do Poznania. Nagrodą Ministra Kultury i Sztuki uhonorowano "Zegarmistrza światła" Tadeusza Woźniaka i Bogdana Chorążuka wykonywaną przez pracującego wtedy w barwach Estrady Poznańskiej Tadeusza Woźniaka, a nagrodę Polskiego Radia i Telewizji otrzymała piosenka Piotra Figla i Janusza Kondratowicza "Jaka jesteś Mario" śpiewana przez Urszulę Sipińską i Piotra Figla. W rok 1973 w koncercie Interpretacje nagrodzono działających wtedy w Poznaniu Krystynę Prońko, nieżyjącego już dziś Wojciecha Skowrońskiego i śpiewającą aktorkę Krystynę Tkacz.

Kabaret Tey wywiózł wtedy z Opola Złotą Szpilkę. Startującej wtedy w Interpretacjach Anny Jantar nie nagrodzono, ale piosenka Jarosława Kukulskiego oraz Wiktora Leliwy (Lech Konopiński i Włodzimierz Ścisłowski) "Najtrudniejszy pierwszy krok" stała się przebojem. W 1975 nagrodę Towarzystwa Przyjaciół Opola otrzymała piosenka "W tym domu straszy" śpiewana przez poznańską wtedy grupę Homo Homini. W 1976 nagrodą Federacji Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej uhonorowano "Pieśń Geiry" wykonywaną przez Halinę Frąckowiak i poznańską grupę Hokus, a Grażyna Łobaszewska otrzymała Nagrodę Dziennikarzy. W 1978 roku główną nagrodę Opola wyśpiewał Krzysztof Krawczyk dla piosenki Aleksandra Maliszewskiego i Jonasza Kofty "Pogrążona we śnie Natalia". W 1983 roku nagrodzono wykonywaną wtedy przez grupę Lombard z Małgorzatą Ostrowską "Szklaną pogodę' , a w 1985 wykonywaną przez grupę Bolter piosenkę Sławomira Sokołowskiego i Andrzeja Sobczaka "Daj mi tę noc". Wtedy też po raz pierwszy przyznano ustanowioną z inicjatywy Haliny Frąckowiak Nagrodę im. Anny Jantar. Jej laureatem był kaliszanin Mieczysław Szcześniak, a w 1986 roku w plebiscycie stacji radiowych i telewizyjnych na przebój Krzysztof Krawczyk zajął drugie miejsce. Wyprzedziła go tylko o dwa głosy Edyta Geppert.

Kim był Edward Fiszer

Urodził się w Słupcy 10 października 1916. Przed II wojną światową studiował prawo, ekonomię i filologię polską na ówczesnym Uniwersytecie Poznańskim. Jeszcze w czasie studiów publikował swoje pierwsze teksty. Po II wojnie światowej po wyjściu z oflagu był twórcą Redakcji Literackiej Polskiego Radia najpierw w Gdańsku, a potem Warszawie, by w roku 1963 stworzyć Program III i zostać jego redaktorem naczelnym. Zmarł po długiej chorobie w Poznaniu 13 października 1972 roku.

Opole nastawione jest bardziej na autoprezentację. Artysta do amfiteatru wpada na chwileczkę, aby zaśpiewać albo pokazać się i wyjeżdża.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3