Filmowy przewodnik na najbliższy tydzień. Zobacz! (VIDEO)

Jacek Sobczyński
Jacek Sobczyński
Bane, szwarccharakter filmu "Mroczny Rycerz Powstaje"
Bane, szwarccharakter filmu "Mroczny Rycerz Powstaje" Fot. WARNER
Choć obecny na ekranach od tygodnia "Prometeusz" podniósł wysoko poprzeczkę (170 tysięcy widzów w pierwszy weekend), stawiamy, że to wchodzący dziś na ekrany "Mroczny Rycerz Powstaje" będzie hitem wakacji.

Mroczny Rycerz Powstaje
USA, science fiction, 2012
reż. Christopher Nolan, wyst. Christian Bale, Anne Hathaway

Dokładnie tydzień temu z Denver napłynęły do nas tragiczne newsy. 24-letni James Holmes wpadł z bronią do kina, w której odbywał się premierowy seans filmu "Mroczny Rycerz Powstaje" i z zimną krwią otworzył ogień do widzów. Śmierć poniosło 12 osób a świat X Muzy okrył się żałobą. Jeszcze nigdy dotąd żaden film nie sprowokował do popełnienia tak okrutnej zbrodni.
Hollywood zareagowało błyskawicznie. Odwołano część uroczystych premier, kondolencje od reżysera Christophera Nolana i wcielającego się w postać Batmana Christiana Bale’a, wreszcie układ, jaki zawarli szefowie wszystkich wielkich wytwórni filmowych. Postanowili utajnić informacje o tym, ile dystrybuowane przez nich filmy zarobiły w minionym tygodniu, by finansowe wiadomości nie przesłoniły tragedii.

Co prawda część branżowych periodyków szybko wytropiła, że "Mroczny Rycerz Powstaje" zarobił w pierwszy weekend wyświetlania 160 milionów dolarów, co dało mu trzecie najlepsze otwarcie w Stanach w historii (przegrał z "Avengers" i ostatnią częścią przygód Harry’ego Pottera). A dla Nolana jasny znak - nawet, jeśli premiera filmu spłynęła krwią, ludzie nie przestraszyli się i tłumnie ruszyli do kin, by zobaczyć, jak ma zakończyć się saga przygód Człowieka-Nietoperza. Strach przegrał z podekscytowaniem, ludzie dalej wierzą w broniących świat superbohaterów. Nawet, jeśli łotr okazał się tak namacalny, że aż zszedł na salę kinową i urządził autentyczną masakrę.

Łotr w "Mroczny Rycerz Powstaje" też jest - nazywa się Bane, ma za sobą całą armię watażków, choć sam osobiście cierpi na poważne problemy zdrowotne. Jego pojawienie się w Gotham City sprawiło, że Batman musi powrócić z dobrowolnego wygnania. Znalazł się tam, ponieważ obarczył się winą za śmierć prokuratora Harveya Denta. Przez następne osiem lat miażdżąca Ustawa Denta świetnie niwelowała wszelkie próby przestępcze w Gotham City. Ale na horyzoncie pojawiła się ultraprzebiegła Kobieta Kot, włamywaczka za nic mająca prawo. No i ten Bane, zamaskowany, groźny terrorysta. Batman wraca, choć domyśla się, że walka z tak silnym rywalem będzie bardzo ciężka...

Te dylematy świetnie oddają psychikę Batmana. Co prawda w "cywilu" jest miliarderem i może pozwolić sobie na wiele zachcianek, ale tak naprawdę jest szalenie ludzki, nawet bardziej, niż ktokolwiek z innych komiksowych superbohaterów. Batman zna swoje możliwości, zdaje sobie sprawę z ograniczeń. Działa samotnie, często napędzany żądzą zemsty (jak choćby w walce z Jokerem). Dlatego tak wielu może się z nim identyfikować.

Przygody Człowieka-Nietoperza elektryzują fanów od 1939 roku. Wtedy bowiem Batman po raz pierwszy pojawił się na kartach czasopisma "Detective Comics". Od tego czasu stał się przede wszystkim bohaterem historyjek obrazkowych. I trudno w to uwierzyć, ale nasz bohater bardzo długo nie miał szczęścia do kina. Dwa seriale z lat 40. zostały zmiażdżone przez krytyków a film Lesliego H. Martinsona z 1966 roku odniósł sukces, jednak zawarty w komiksie przekaz został przez filmowców zinfantylizowany.

Dziś Batman na dobre przeszedł z komiksu do kin. Tam zapamiętale łoił skórę złoczyńcom, choć, jak okazało się w ubiegły piątek, był ktoś, kto zdołał go pokonać.

PS: producenci filmu "Mroczny Rycerz Powstaje" jako mało kto przyłożyli się do efektownych zwiastunów swojego filmu. Dlatego - wyjątkowo - poniżej prezentujemy nie jeden a aż trzy oficjalne trailery obrazu.

Film grają: Cinema City Kinepolis, Cinema City Plaza, IMAX, Multikino 51, Multikino Malta, Multikino Stary Browar

Step Up 4 Revolution
USA, taneczny, 2012
reż. Scott Speer, wyst. Ryan Guzman, Kathryn McCormick

Jaka to może być rewolucja, skoro wszystkie części "Step Up" opierały się tylko i wyłącznie na efektownych układach tanecznych? "Rewolucją będzie sam taniec" - zapowiadają twórcy czwartej odsłony filmu.

Każda poprzednia część "Step Up" kreowała samotnego bohatera, który dzięki nauce street dance’u zmieniał swoje uniwersum a przy okazji znajdywał miłość swojego życia. Tym razem - i może to dlatego chodzi o rewolucję - mamy po raz pierwszy bohatera zbiorowego, grupę taneczną The Mob z Miami. Tańczą wszędzie: na ulicy, trawniku, w centrum handlowym. Najmniejszy skrawek ziemi staje się dla nich parkietem.

Ale i tu musi być jakiś lider. Ten ma na imię Sean i właśnie zapoznał się z piękną Emily, dziewczyną, która jest nowa w Miami. Sean wciąga ją w wir tańca, tymczasem okazuje się, że zamieszkała przez The Mob dzielnica ma zostać rychło wyburzona. Kto zatem, jeśli nie nasi tancerze staną w obronie przeznaczonej do rozbiórki części miasta?

Z czym kojarzymy Miami? Na pewno legendarni policjanci z popularnego serialu, może jeszcze klimatyczny teledysk Willa Smitha do piosenki, sławiącej uroki tego miasta. Tymczasem Miami ma według jego mieszkańców co najmniej trzy twarze. Pierwsza to ta, którą znamy z telewizji - palmy, plaże, nigdy niegasnące słońce i tłumy turystów. Druga twarz ma dobrze skrojony garnitur i idealnie zawiązany krawat, bowiem Miami to także miasto prężnych biznesmenów. I wreszcie trzecia, mieniąca się różnymi gałęziami sztuki, uprawianej przez zamieszkałych w nieco gorszych dzielnicach Miami artystów.

"Step Up 4 Revolution" opowiada o konflikcie pomiędzy reprezentującymi globalnego biznes-molocha "białymi kołnierzykami" a tymi, którzy są sercem i solą tego miasta. To artyści nadają mu kształt i sprawiają, że słoneczne ulice Miami kojarzą się z uśmiechami jego mieszkańców. Reżyser Scott Speer sięgnął po znany, filmowy topos - macki "złego" nowego zagarniające to, co piękne i tradycyjne. "To amerykańskie miasto, ale jest w nim mnóstwo latynoskiej zmysłowości, a także głęboko zakorzenione tradycje taneczne" - mówią twórcy. Kiedyś policjanci, teraz tancerze opanowali Miami? Sprawdźcie to w kinie.

Film grają: Cinema City Kinepolis, Cinema City Plaza, Multikino 51, Multikino Malta, Multikino Stary Browar

Długie dzieciństwo
Włochy, dramat, 2010
reż. Pupi Avati, wyst. Fabrizio Bentivoglio, Francesca Neri

Trudno uwierzyć, ale to dopiero pierwszy film Pupiego Avatiego, włoskiego mistrza X Muzy, który dostał się w Polsce do normalnej dystrybucji. Tymczasem rynek zagranicznych DVD i Internet aż roją się od starszych, kompletnie nieznanych w Polsce dzieł Avatiego. Warto o tym pamiętać i - tu uwaga do dystrybutorów - może pokusić się o systematyczne wydawanie ich także w naszym kraju?

Bohaterem "Długiego dzieciństwa" jest choroba Alzheimera. To ona oddziela od siebie wieloletnie, kochające się małżeństwo. Lino to dziennikarz sportowy, Francesca jest specjalistką od języków średniowiecznych. W oczach znajomych są parą idealną. No, może szkoda tylko, że nie mają dzieci, ale tak już w życiu wychodzi. I nagle któregoś dnia Francesca zauważa, że z Lino dzieje się coś dziwnego. Zapomina najprostszych rzeczy: nazw przedmiotów, imion. Diagnoza lekarzy jest brutalna - Alzheimer. Ale Francesca nie zamierza się poddawać.

Film gra: Muza

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie