sportowy24
    Fogo Unia Leszno - ROW Rybnik 45:45. Remis, który jest...

    Fogo Unia Leszno - ROW Rybnik 45:45. Remis, który jest porażką

    Tomasz Sikorski

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Fogo Unia Leszno w ostatnim biegu uratowała remis w starciu z beniaminkiem.
    Nicki Pedersen nie zaliczy meczu z ROW Rybnik do udanych

    Nicki Pedersen nie zaliczy meczu z ROW Rybnik do udanych ©Adrian Wykrota

    Leszczynianie, którzy z czterech dotychczasowych spotkań wygrali tylko jedno, zdawali sobie sprawę ze stawki niedzielnego meczu. - To dla nas arcyważny pojedynek, w którym interesuje nas tylko i wyłącznie zwycięstwo - zapewniał Tobiasz Musielak.

    Już pierwsze wyścigi pokazały jednak, że w konfrontacji z beniaminkiem o to zwycięstwo wcale nie będzie łatwo. Wprawdzie inauguracyjny bieg zakończył się podziałem punktów, ale już w następnym górą byli młodzieżowcy z Rybnika.

    Byki musiały zatem gonić wynik. Trudno to było jednak zrobić, skoro w następnym biegu Peter Kildemand spowodował upadek jadącego na drugiej pozycji Maxa Fricke i został wykluczony.

    Gorąco na torze było także w 4. wyścigu. Wygrał go niespodziewanie Bartosz Smektała, ale za jego plecami trwała twarda walka między Nicki Pedersenem i Grigorijem Łagutą. Obaj panowie za sobą nie przepadają i po wyścigu doszło do ostrej wymiany zdań. W ruch poszły też ręce i żużlowców musieli rozdzielać mechanicy oraz pozostali zawodnicy.

    Po równaniu toru klasą błysnął Grzegorz Zengota, który na dystansie minął Andreasa Jonssona i Fogo Unia doprowadziła do remisu w meczu. Taki wynik utrzymał się do 8. wyścigu, kiedy to Damian Baliński z Jonssonem nie dali szans Pedersenowi. Dla 39-letniego Balińskiego był to pierwszy mecz ligowy na Stadionie Smoczyka przeciwko swojemu macierzystemu klubowi. I kibice, których osiem tysięcy pojawiło się w niedzielę na trybunach w Lesznie, zgotowało temu zawodnikowi owację na stojąco.

    Po tym biegu Byki znowu przegrywały, ale riposta pary Piotr Pawlicki - Musielak była natychmiastowa. Co z tego jednak, skoro po chwili Kildemand zbyt agresywnie zaatakował Kacpra Woryna i ponownie został wykluczony przez prowadzącego spotkanie Grzegorza Sokołowskiego. A w powtórce Zengota przegrał z Łagutą i ROW znowu miał przewagę. Przed biegami nominowanymi wynosiła ona cztery punkty, bo gospodarzy zaskoczył także Fricke.
    1 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl