Futbol: Poznaniacy strzelali bramki na mundialach

Jacek Portala
W 2006 r. Lech miał na turnieju swojego środkowego obrońcę - Bartosza Bosackiego. Bosy okazał się najbardziej wartościowym graczem reprezentacji. Rozegrał dwa razy 90 minut - z Niemcami (0:1) i Kostaryką (2:1) i był autorem obydwu  bramek: ostatnich w polskiej historii mundialowej
W 2006 r. Lech miał na turnieju swojego środkowego obrońcę - Bartosza Bosackiego. Bosy okazał się najbardziej wartościowym graczem reprezentacji. Rozegrał dwa razy 90 minut - z Niemcami (0:1) i Kostaryką (2:1) i był autorem obydwu bramek: ostatnich w polskiej historii mundialowej JANUSZ WÓJTOWICZ/POLSKAPRESSE
Jest przedmiotem marzeń, wręcz pożądania, każdego zawodowego piłkarza - Puchar Świata Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej. Posążek z 18-karatowego złota, ma 36 cm wysokości i waży prawie 5 kg. Polacy siedem razy występowali w finałowych turniejach. Nie zabrakło w narodowych barwach futbolistów z Poznania i Wielkopolski. Ich najpiękniejszą przygodę w zawodowej biografii wspomina Jacek Portala.

Trzydziestu dwóch finalistów, reprezentujących wszystkie kontynenty, na stadionach Republiki Południowej Afryki bierze udział w dziewiętnastym w historii turnieju piłkarskich mistrzostw świata. Po raz pierwszy rozgrywany na Czarnym Lądzie. Finały piłkarskich mistrzostw świata, najpopularniejszej i najbardziej magicznej, nieprzewidywalnej gry, jaką poznał świat, obchodzą jubileusz 80-lecia istnienia.

- Rozpoczyna się najważniejsza sprawa na świecie z... nieważnych - takimi słowami w Stanach Zjednoczonych otwierał finały XV Mistrzostw Świata w 1994 roku ówczesny prezydent FIFA, sędziwy Brazylijczyk Joao Havelange. Polacy siedem razy występowali w finałach mistrzostw świata. Dwa razy biało-czerwoni wywalczyli w nich trzecie miejsce - w 1974 roku na stadionach Republiki Federalnej Niemiec i osiem lat później, w Hiszpanii. Teraz biało-czerwonych brakuje w najważniejszym turnieju czterolecia.

Pierwszy gol napastnika Warty
Honoru drużyny narodowej w finałowych turniejach mistrzostw świata bronili piłkarze z klubów Poznania i Wielkopolski. Polacy zadebiutowali w trzecim turnieju finałowym, rozgrywanym w 1938 roku we Francji. Rywalem wybrańców trenerów Józefa Kałuży i Mariana Spoidy byli czarodzieje futbolu znad Rio. Brazylijczycy, po dramatycznym meczu i dogrywce, pokonali Polaków 6:5. Konfrontacja na Stade de la Meinau w Strasbourgu, choć ostatecznie przegrana, przeszła do historii polskiej piłki w reprezentacyjnym wydaniu. Cztery bramki dla Polaków zdobył Ernest Wilimowski.

Jednego gola, ale pierwszego w historii reprezentacji podczas finałów, w trzynastej minucie strzelił Fryderyk Scherfke, napastnik poznańskiej Warty. Selekcjoner powołał Scherfkego do kadry w ostatniej chwili, w miejsce kontuzjowanego Jerzego Wostala. Warto dodać, że na liście rezerwowych byli dwaj inni futboliści "zielonych" - obrońca Edmund Twórz i pomocnik Kazimierz Lis.

Jak pisał nestor dziennikarstwa sportowego, Mieczysław Szymkowiak, rok przed wybuchem drugiej wojny światowej mieliśmy znakomitą narodową drużynę, która w eliminacjach pokonała silną Jugosławię. Ale na najpiękniejsze chwile polscy kibice czekali długo i cierpliwie, aż trzydzieści sześć lat.

Roman Jakóbczak, "żelazny" rezerwowy
Na jubileuszowy dziesiąty finał, który rozgrywany był na stadionach Republiki Federalnej Niemiec, Polacy pojechali opromienieni wyeliminowaniem Anglii. Ale gdy los zetknął wybrańców Kazimierza Górskiego z wicemistrzem świata Włochami i Argentyną, optymistów było już niewielu. Tymczasem urzekający ofensywny styl i zwycięski przemarsz Polaków powodował, że na przełomie czerwca i lipca 1974 roku, zamierał całkowicie ruch na ulicach naszych miast i miasteczek. Na stadionie w Monachium wzięliśmy rewanż na Brazylijczykach. Gol Grzegorza Laty i zwycięstwo 1:0, zapewniły Polakom trzecie miejsce na świecie! Kazimierz Deyna, kapitan reprezentacji, Lato, król strzelców turnieju (7 bramek) i Robert Gadocha znaleźli się w jedenastce gwiazd.

Jedynym piłkarzem z Wielkopolski był wtedy Roman Jakóbczak. Ofensywny pomocnik Lecha Poznań nie zagrał na stadionach RFN ani jednej minuty. - Nie mam do nikogo pretensji. Nasza środkowa formacja Deyna, Henryk Kasperczak i Zygmunt Maszczyk, spisywała się doskonale od pierwszego zwycięskiego meczu z Argentyną Byłem dumny, że znalazłem się w szerokiej kadrze - ocenia po latach "Jakób", niekwestionowany lider Kolejorza.

Sfrustrowany Mirosław Justek
Cztery lata później, do Argentyny, biało-czerwoni pojechali na finały w roli... faworyta. Trener Jacek Gmoch podgrzewał nastroje. W kadrze był inny piłkarz Lecha, nieżyjący już dziś, obrońca Mirosław Justek. On także w Argentynie, grzał ławkę rezerwowych. Polacy zajęli ex aequo 5.-6. miejsce z RFN, ale Justek nie krył frustracji po powrocie do ojczyzny.

- Zabrakło w drużynie atmosfery, a nade wszystko zdrowej rywalizacji. Gdybym wiedział wcześniej, że w kadrze będą podziały i grupki, naprawdę zrezygnowałbym z wyprawy do Ameryki Południowej - przyznał w jednym z wywiadów Justek, ale szczegółów nie zamierzał ujawnić publicznie.
Piotr Mowlik - ani minuty w finałach
W 1982 roku na stadionach Hiszpanii wystąpiły już w finałach 24 narodowe reprezentacje. Polacy mieli kłopoty ze znalezieniem wartościowych partnerów przed wyprawą na Półwysep Iberyjski (w kraju trwał stan wojenny). Po raz drugi w historii polscy piłkarze, tym razem pod batutą selekcjonera Antoniego Piechniczka, wywalczyli trzecie miejsce na świecie, zwyciężając z Francją 3:2. Zbigniew Boniek był wielką gwiazdą hiszpańskiego turnieju. Zaś kibice Lecha byli rozczarowani, że na pokładzie samolotu zabrakło miejsca dla lewoskrzydłowego Mirosława Okońskiego, jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii Lecha.

Kolejorza w finałach XII Mistrzostw Świata reprezentował bramkarz Piotr Mowlik. Srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich w Montrealu (1976) był rezerwowym i podobnie jak jego starsi koledzy klubowi, Jakóbczak i Justek, nie grał w finałach nawet minuty. Między słupkami bramki od początku turnieju stał Józef Młynarczyk. - Józek był wtedy w fantastycznej formie. Wcześniej, już w eliminacjach wygrał przecież rywalizację z Janem Tomaszewskim - przyznał Piotr Mowlik.

Dwa mecze Krzysztofa Pawlaka
W 1986 roku finałowy turniej rozgrywany był w Meksyku. Polacy, czwarty raz z rzędu, rywalizowali z najlepszymi na świecie. Selekcjoner Piechniczek zabrał do Meksyku jedynego reprezentanta Lecha, obrońcę Krzysztofa Pawlaka. To pierwszy lechita, który w finałowym turnieju mistrzostw świata wystąpił na boisku. Pawlak rozegrał dwa mecze grupowe, od pierwszej do ostatniej minuty, na stadionie w Monterrey z Portugalią (1:0) i z Anglią (0:3). Polacy szczęśliwie awansowali do drugiej rundy, ale natychmiast zostali sprowadzeni na ziemię przez Brazylijczyków (0:4 w 1/8 finałów). Lata dziewięćdziesiąte były wyjątkowo chude - Polaków zabrakło we Włoszech, w USA i Francji.

W Azji nas zabrakło
Minęło szesnaście lat zanim Polacy po raz szósty awansowali do finałów. Pierwszy mundial w XXI wieku rozgrywano na stadionach Korei Południowej i Japonii. Ekipa trenera Jerzego Engela wracała do kraju po trzech meczach grupowych - dwóch porażkach 0:2 z Koreą Płd., 0:4 z Portugalią i zwycięstwie 3:2 z USA. W 23-osobowej kadrze nie było przedstawiciela klubu naszego regionu.

Cztery lata później, już pod wodzą selekcjonera Pawła Janasa zagraliśmy w finale mistrzostw świata w Niemczech, tak szczęśliwych za kadencji śp. Kazimierza Górskiego, uważanego za trenera wszech czasów w Polsce. W osiemnastych finałach znów Lech miał swojego jedynaka, Bartosza Bosackiego, środkowego obrońcę. Porażki z Ekwadorem 0:2 i z Niemcami 0:1 zatrzasnęły drzwi do fazy grupowej.

"Bosy", który w ostatniej chwili wskoczył do ekipy za Damiana Gorawskiego, niespodziewanie okazał się najbardziej wartościowym graczem reprezentacji. Rozegrał dwa razy 90 minut - z Niemcami (0:1) i Kostaryką (2:1) na pożegnanie turnieju. Bosacki był autorem obu bramek. Jak dotychczas ostatnich dla Polaków w historii finałów mistrzostw świata. Pierwszego zdobył Scherfke z Warty. Tak oto historia zatoczyła koło.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3