Gdy serce decyduje o sercu...

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
fot. G. Dembiński
Udostępnij:
Jeśli jesteście Państwo wrażliwi, proszę Was - nie czytajcie dalej. Niełatwo sprawy przeszczepów organów dzieci ująć z właściwą delikatnością i kulturą.

Bo racjonalizm każdej decyzji w tej sprawie jest oczywisty jak matematyka, a jednocześnie zderza się z uczuciami większymi od serca. Z jednej strony rodzic dziecka, którego zegar w przyspieszonym tempie wybija ostatnie godziny. Jeszcze nie wyrosło z pluszowych misiów, a już stoi nad grobem. Rodzice nigdy nie powinni przeżywać swoich dzieci, a ci mają pewność, że tak się stanie. Chyba że... chyba że umrze inny dziecko.

Czytaj artykuł: Nie czekamy na śmierć innego dziecka

A to inne dziecko umrze z pewnością. Nie dlatego, że ktoś je wskaże palcem. O ile to pierwsze dziecko umiera w sposób niemal zaplanowany, bo jego nerka, wątroba, serce czy płuca są zbyt słabe, to to drugie - choć zdrowe i gotowe, aby przeżyć swoich rodziców, umrze przez przypadek. Zdarzyło się. Nic nie można było zrobić - powiedzą być może ratownicy, policjanci, lekarze. To zdrowe wcześniej, martwe już, dziecko może dać nowe życie innemu. Nawet kilku - tak mówi medycyna. Nawet kilkoro już stojących nad grobem malców może przeżyć, bo jeden umarł przez przypadek. Zasada dotyczy tak dzieci, jak i dorosłych, ale o ich ciałach rzadko decydują rodzice. A to oni ostatecznie wybierają, czy ich dziecko dać pokroić, czy nie. Czy to serduszko, te nerki, wątroba i płuca będą żyć w ciele innego dziecka i dawać mu życie, czy gnić w ziemi. Wybór oczywisty?

Wyobraziłem sobie, że mam taką decyzję podjąć sam. Że to cudowne, kochane, roześmiane dziecko miałbym wspaniałomyślnie dać pokroić, rozebrać na czynniki pierwsze. Całkowicie hipotetyczna - mam nadzieję - sytuacja. Samo myślenie o niej jest jak świętokradztwo. I... mam łzy w oczach. Nie wiem, czy umiałbym podjąć taką decyzję i tym bardziej trudno mi oceniać ludzi, którzy podjąć jej nie mogą. Nie wiem, czy powinno się wpływać na jej podejmowanie. Jedyne, co można zrobić, to sprawić, aby ludzie nie zostawali z takimi decyzjami sami. Przed i po ich podjęciu, niezależnie od tego, jakie by były.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Słońce Peru
Resortowe kundle - do budy!
m
maria n
To prawda, zwłaszcza, że z ciężko chorym dzieckiem, nawet gdy jest już większe, nawiązuje się znowu ścisły kontakt cielesny, jak z niemowlęciem-kocha się każdy jego paznokietek, uszko czy włosek. Decyzja zatem jest trudna, strasznie trudna...Cóż, trzeba ludzi zachęcać do heroizmu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie