reklama

Górnik Zabrze - Lech Poznań 1:3: Przełamanie Kolejorza. Trzy punkty jadą do stolicy Wielkopolski [ZDJĘCIA]

Maciej LehmannZaktualizowano 
Górnik Zabrze - Lech Poznań 1:3 Arkadiusz Gola
Po ponad trzech latach Kolejorz znów wygrał z Górnikiem w Zabrzu. Zwycięstwo 3:1 (2:1) lechici odnieśli w bardzo eksperymentalnym składzie bez Tiby, Satki czy Rogne. Gole dla poznańskiego zespołu strzelili Jóźwiak, Puchacz oraz Gytkjaer.

Zespoły Górnika Zabrze i Lecha Poznań stworzyły widowisko, przy którym nikt nie miał prawa się nudzić. To był futbol na tak, z wieloma sytuacjami, strzałami i paradami bramkarzy. Gra defensywna obu zespołów pozostawiała wiele do życzenia, przez to ofensywni gracze mieli sporo miejsca, by szybko transportować piłkę pod pole karne rywali. Od pierwszego gwizdka trwała "wymiana ognia", którą wygrał Kolejorz 3:1 (2:1).

Trener Dariusz Żuraw znów wystawił skład, o którym powiedzieć, że jest eksperymentalny, to nic nie powiedzieć. Zabrakło kontuzjowanych środkowych obrońców Satki oraz Rogne, a także Tiby oraz Jevticia. Szwajcar siedział co prawda na ławce rezerwowych, ale ostatnio był w słabej formie i nikt się nie zdziwił, że jego miejsce zajął Amaral. Obawy, jak poradzi sobie w środku pola Jakub Moder, szybko wyjaśnił sam wychowanek Lecha. To on zapoczątkował akcję, po której w 25 minucie padł pierwszy gol dla Lecha. Wywalczył piłkę na prawej stronie, podał do Roberta Gumnego, a ten przytomnie przedłużył ją do Kamila Jóźwiaka. "Józiu" od razu zdecydował się na strzał. Piłka odbiła się od pleców Przemysława Wiśniewskiego i wpadła do siatki tuż przy prawym słupku. Złapany na wykroku Martin Chudy nie miał szans na interwencję.

To był pierwszy gol stracony w tym sezonie przez Górnika na własnym stadionie.

- Oglądaliśmy ostatnie mecze ligowe Górnika i w tych spotkaniach grali trochę szczęśliwie. Mogli wcześniej stracić bramki, dlatego wierzę, że to my będziemy pierwszym zespołem, który w tym sezonie strzeli gola w Zabrzu i pokona Górnika na jego terenie - mówił przed meczem Dariusz Żuraw i trzeba przyznać, że tym razem fortuna była po stronie jego drużyny.

Górnik Zabrze - Lech Poznań 1:3. Oceniamy piłkarzy Kolejorza...

Nie tylko bowiem szczęście dopisało Jóźwiakowi. Bardzo dziurawa obrona Kolejorza od samego początku dopuszczała piłkarzy Górnika do dobrych okazji. Szanse na to, by otworzyć wynik mieli wcześniej niepilnowany na środku pola karnego Wiśniewski, Zapolnik i Jimenez. Bramkarz Kolejorza bronił jednak bez zarzutu.

Lech natomiast wyprowadził kilka szybkich ataków. Często jednak koledzy nie wspierali Amarala i Portugalczyk notował denerwujące straty. Bardziej efektywny był Jóźwiak, ale z jego strzałem poradził sobie Chudy.

Kiedy jednak podrażnieni stratą gola górnicy, zaatakowali z większym zaangażowaniem, przed bramką van der Harta robiło się gorąco. Lechici często gubili krycie, dawali się łatwo ogrywać i niestety skończyło się to utratą gola w 38 minucie. Jego autorem był Jesus Jimenez. Hiszpan niespodziewanie pojawił się na środku pola karnego, zostawiając lewy korytarz Erikowi Janży. Wystarczyło celnie zagrać do kolegi. Zagubieni Muhar, Crnomarković i Kostewycz kompletnie stracili z radarów Jimeneza.

Chwilę później świetną indywidualną akcją popisał się Igor Angulo. Hiszpan założył Robertowi Gumnemu "siatkę" i huknął w stronę lewego górnego rogu, ale Mickey van der Hart znów dobrze interweniował.

Kolejorz na przewagę zabrzan odpowiedział w najlepszy z możliwych sposobów. Swoją firmową akcją popisał się Tymoteusz Puchacz. Młodzieżowy reprezentant Polski pociągnął z piłką na prawym skrzydle do 25 metra, przełożył ją na lewą nogę i popisał się bardzo mocnym płaskim strzałem, który zaskoczył Chudego.

Po zmianie stron mecz nadal toczył się w dobrym tempie. W 52 min. Kolejorzowi znowu dopisało szczęście, bo niepilnowany Zapolnik nie wykorzystał dobrej sytuacji. W rewanżu z dystansu strzelił Moder. Od 70 minuty lechici więcej myśleli już o obronie korzystnego rezultatu, niż o kontrach. W grę obu zespołów wkradł się chaos, ale mimo wszystko lepiej w tym "radosnym futbolu" radził sobie Kolejorz.

W doliczonym czasie gry podopieczni Dariusza Żurawia postawili "kropkę nad i". Bardzo dobrze grający w tym meczu Jakub Moder wyłożył piłkę Gytkjaerowi, który wtoczył ją do pustej bramki.

Czytaj także

ZOBACZ TEŻ:

Wybory 2019: Wiemy, na kogo zagłosowaliby piłkarscy kibice!

WAGs polskiej Ekstraklasy. Oto piękne dziewczyny znanych piłkarzy

Sprawdź też:

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tym razem szczęście dopisało, ale zespół cały czas broni katastrofalnie. Gumny totalny zjazd. Kostewycz nigdy już dobry nie będzie. Czarny Marek pomyłka raczej. Muchar nic nie czyści. Na dzisiaj środek obrony to Dejewski z Satką, którzy nawet jeszcze chyba nigdy razem nie grali.

G
Gość

Brawo Lech. Cieszy mnie przede wszystkich dobra gra wychowanków.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3