Grammy: Umarła królowa Whitney, niech żyje królowa Adele [ZDJĘCIA]

Marcin Kostaszuk
Udostępnij:
Wzruszające pożegnania Whitney Houston i koronacja nowej królowej muzyki pop Adele - tak wyglądała tegoroczna ceremonia nagród Grammy, która odbyła się w nocy z niedzieli na poniedziałek w Los Angeles. Nowego znaczenia nabrał tytuł piosenki roku: "Rolling In The Deep" to po polsku "Pogrążając się w rozpaczy".

Sześć nominacji i sześć muzycznych Oscarów - tak wygląda bilans 23-letniej Adele Laurie Blue Adkins na ceremonii rozdania muzycznych Oscarów. Angielka triumfowała w najważniejszych kategoriach: za najlepszy album ("21") oraz piosenkę i nagranie roku ("Rolling In The Deep"). Różnica w tych dwóch ostatnich kategoriach sprowadzała się jedynie do szerokości kręgu nagrodzonych: za piosenkę Adele musiała podzielić się honorami z jej współautorem Paulem Epworthem, za nagranie także z inżynierami dźwięku Tomem Elmhirstem i Markiem Rankinem. Adele triumfowała też w kategoriach "występ popowy solo" ("Someone Like You"), "popowy, wokalny album roku" ("21") i teledysk roku ("Rolling In The Deep").

Siła Adele wynikała też ze słabości kontrkandydatów. Poza jej zjawiskowym drugim albumem rok 2011 przyniósł niewiele wyrazistych piosenek i albumów, przynajmniej z punktu widzenia nominacji członków amerykańskiej akademii fonograficznej. Grammy są bowiem imprezą skoncentrowaną głównie na rynku amerykańskim, co jeszcze podnosi wartość statuetek przyznanych dziewczynie z londyńskiej dzielnicy Tottenham.

Śmierć Whitney Houston upamiętnili szczególnie raper LL Cool J (odmówił na scenie modlitwę w jej intencji), oraz zastępująca Houston (miała zaśpiewać na gali) i ucharakteryzowana na zmarłą wokalistkę Jennifer Hudson, która zaśpiewała wiązankę jej przebojów. Na pośmiertną statuetkę nie było szans, bo ostatni album Whitney ukazał się w 2009 roku. Hołdem dla przedwcześnie zmarłych gwiazd stała się zatem nagroda w kategorii "najlepsze wykonanie pop w duecie", którą otrzymała (wspólnie z żyjącym w całkiem dobre formie Tony Bennettem) zmarła Amy Winehouse.

W cieniu jednej nowej i dwóch zmarłych królowych popu panowie mieli niewiele do powiedzenia, choć miłośników alternatywy ucieszyły zapewne 2 statuetki dla Justina Vernona, lidera projektu Bon Iver. Odebrał on zasłużoną statuetkę za "alternatywny album roku" i trochę mnie zasłużoną za "debiut roku" - wszak swój pierwszy album wydał już trzy lata temu. Gdyby nie "Rolling In The Deep" zgarnąłby też nagrodę za piosenkę roku, ale i tak "Holocene" to jedno z niewielu nagrań wartych zapamiętania.

W dwóch kategoriach muzyki tanecznej niespodzianka: faworyzowany David Guetta oraz Deadmau5 przegrali ze amerykańskim producentem Skrillexem zarówno w kategorii albumów jak i piosenek. Amerykański producent (i były wokalista grup hardcore'owych" triumfował piosenką i albumem o tym samym tytule "Scary Monsters and Nice Sprites"

Równie skuteczny monopol posiadł w swojej kategorii Kanye West. W jego ręce trafiły wszystkie cztery statuetki, przy czym jedną (za utwór "Otis") podzielił się z Jay-Z, a dwiema (za "All Of The Lights") z Rihanną, Kid Cudim i Fergie. Bez wspólników mógł odebrać jedynie nagrodę za album "My Beautiful Dark Twisted Fantasy", obwołany także m.in. przez "Rollling Stone'a" płytą roku... 2010. Rzecz ukazała się 22 listopada 2010 roku, ale Grammy takimi drobiazgami się widać nie przejmuje.

Równie konsekwentni byli jurorzy w kategorii rockowej - cztery kategorie i tylko jeden zwycięzca. Triumfował Dave Grohl i jego grupa Foo Fighters, m.in. za utwór "Walk". Piątą nagrodę zespół dostał jeszcze za "długometrażowy" wideoklip.

Z mniej eksponowanych kategoriach warte odnotowania są dwa wyróżnienia dla duetu r'n'b Cee Lo Green & Melanie Fiona za piosenkę "Fool For You". Poznaniacy mogą cieszyć się, że oglądali u siebie stosunkowo niedawno zwycięzcę kategorii... "new age", który okazał się Pat Metheny, a także - triumfatorów w kategoriach jazzowych: Chicka Corea i Christiana McBride'a. Zabrakło polskiego akcentu, ale też szans nie było wiele: miał ją jedynie Marek Janowski, urodzony w Warszawie dyrygent berlińskiej Rundfunk-Sinfonieorchester, który nie zdobył jednak wyróżnienia w kategorii "Najlepsze wykonanie orkiestrowe".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

k
kot
beznadziejny tytuł artykułu. Niech sobie pośpiewa jeszcze z kilka lat, to może będzie można ją nazwać królową (i nie chodzi o to, że nie ma talentu)
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie