Groźna bakteria New Delhi w Wielkopolsce. Zarażonych przybywa

Marta Danielewicz
Doktor Andrzej Trybusz powołał specjalny zespół diagnostyków, epidemiologów i inspektorów do walki z bakterią NDM
Doktor Andrzej Trybusz powołał specjalny zespół diagnostyków, epidemiologów i inspektorów do walki z bakterią NDM Grzegorz Dembiński
Szczep bakterii NDM (New Delhi) spędza sen z powiek epidemiologów, którzy wprowadzają środki zaradcze. Zarażonych i nosicieli jest coraz więcej.

Dwa tygodnie temu "Głos Wielkopolski" jako pierwszy doniósł, że w poznańskich szpitalach przebywają pacjenci, którzy są zarażeni szczepem bakterii New Delhi. Między innymi do szpitala rehabilitacyjnego w Kiekrzu, pod koniec sierpnia został przewieziony pacjent zarażony tą groźną, odporną na antybiotyki bakterią. Okazuje się, że nosicieli, jak i ognisk w samej tylko Wielkopolsce jest jednak coraz więcej. Zarażeni bakterią byli również pacjenci szpitali przy ul. Przybyszewskiego, Szpitalnej i Szwajcarskiej.

Czytaj: Supergroźna bakteria w szpitalu w Kiekrzu? Pacjenci się boją

Jak informuje Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, na przestrzeni dwóch ostatnich lat zgłoszonych zostało 140 osób, które były zarażone supergroźną bakterią. Natomiast wykrytych ognisk było aż siedem. Jest jeszcze jednak sporo pacjentów, o których lecznice nie informowały.

- Problem polega na tym, że szpitale z prawnego punktu widzenia nie muszą zgłaszać do nas pojedynczych osób zarażonych szczepem bakterii New Delhi, bo nie jest ona wpisana na listę tzw. czynników alarmowych. Dążymy jednak do tego, by było inaczej - komentuje dr Andrzej Trybusz, szef wielkopolskiego sanepidu.

Kiedy tak się stanie, epidemiolodzy będą mogli lepiej określić zakres zjawiska i lepiej przygotować się do rozwiązania problemu, także we współpracy z NFZ. Póki co wielkopolski sanepid, pod wpływem coraz większej liczby zarażonych bakterią, zdecydował się powołać specjalny zespół do walki ze szczepem NDM. - W skład naszego zespołu wchodzą epidemiolodzy, diagnostycy, inspektorzy sanitarni. Mamy za zadanie kontrolować placówki szpitalne i czuwać, by bakteria się nie rozprzestrzeniała. Przygotowujemy też opracowania informacji dla pacjentów, jak i personelu medycznego - tłumaczy dr Andrzej Trybusz.
Jest jednak sporo osób, które w warunkach domowych mogą być nosicielami szczepu bakterii New Delhi. W związku z tym powołany zespół epidemiologiczny będzie również kontrolował placówki i domy opieki społecznej, gdzie trafia część chorych. Dzięki temu powstanie pierwsza w Polsce baza danych nosicieli i zakażonych tą bakterią.

To ważne, bo zakażenie bakterią New Delhi może prowadzić do poważnych powikłań, a nawet śmierci. - Może dojść do zapalenia opon mózgowych, układu moczowego, zapalenia płuc. W przypadku ciężkich zakażeń medycyna jest bezradna. To bakteria odporna na wszystkie antybiotyki, nawet te ostatniej szansy - tłumaczy lekarz Andrzej Marszałek z oddziału zakaźnego szpitala im. Józefa Strusia w Poznaniu. Na szczęście przypadków zakażeń było do tej pory niewiele w Polsce. - W Wielkopolsce nie odnotowaliśmy jeszcze żadnego przypadku śmiertelnego. Powodem rozwoju tej bakterii jest nieracjonalne stosowanie antybiotyków, których często nadużywamy, a to powoduje jej mutacje - mówi dr Andrzej Trybusz.

By jednak bakteria się nie rozprzestrzeniała, szpitale muszą stosować się do wytycznych epidemiologów. - Nosiciele muszą być izolowani oraz mieć osobną łazienkę. Można takie osoby odwiedzać, ale trzeba zachować zasady higieny. Lekarze muszą zakładać odzież ochronną i rękawiczki. To podstawy, ale trzeba ich przestrzegać - komentuje Andrzej Marszałek.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ada

Najbardziej martwi mnie to jak mało ludzi w ogóle wie, że taka bakteria grasuje w środowisku. Ja dowiedziałam się o niej w 2017 roku, a obecna jest w Polsce od 2008?Zdecydowanie sprawa za mało nagłośniona.Ludzie zarażeni, u których np z zaniedbań szpitalnych tej bakterii oficjalnie nie wykryto, zarówno personel medyczny jak i pacjenci, oraz osoby przypadkowo zarażone, którzy dziś siedzą obok nas w autobusie, stoją obok w kolejce do kasy, korzystają z publicznych toalet, przygotowują catering... rozsiewają tę bakterię na lewo i prawo, strach wziąć do ręki jakikolwiek pieniądz...produkt z półki sklepowej, 50 ze 100 zarażonych umiera, co drugi, przecież to coś okropnego, kwalifikuje się wręcz na stan wyjątkowy. A tu raptem 6 komentarzy, temat zamiatany pod dywan, lepiej udawać, że nie ma problemu....

m
miś

W szkole podstawowej nr 69 w Poznaniu, niektórzy nauczyciele nie pozwalają dzieciom umyć rąk przed posiłkiem. Jeśli taka jest świadomość nauczycieli, to co się dziwić, że pielęgniarki też mają głęboko zasady higieny-a bakterie wędrują.
Polska ma niedopuszczalny wskaźnik zakażeń szpitalnych- głównie z powodu niedouczenia personelu!
Smacznego.

j
jp

...ale jak wielu pacjentów już usłyszało "to dla ochrony PERSONELU medycznego, a nie pacjenta" używa się np. rękawiczek jednorazowych... Widzieliście kiedyś mycie pacjentów przez personel? Rękawiczki nakłada się zanim się zacznie "higienę pacjentów", a zdejmuje dopiero jak wszyscy są "załatwieni"...

K
Kogut

czy to znaczy, że już stosują się do tych wytycznych czy dopiero zaczną, kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości?

c
colo

W każdym tygodniu musi pojawić się jakaś elektryzująca wiadomość. Jak jej nie ma, to trzeba ją wykreować. Tak działają brukowce:)

e
eM

Dlatego trzeba leczyć się samemu.

l
lekarka

Przestańcie straszyc, to pewnie znowu jakis gigant farmaceutyczny znalazl sposób na promocje. W normalnych warunkach nic nikomu nie grozi...wiadomo jak jest chory,osłabiony czy trafi do szpitala...aleprzestancie wywolywac panike