Grupy producenckie dają nowe możliwości. Jakie?

m.kaczynska@glos.comZaktualizowano 
Producenci pieczarek podkreślają, że działanie w grupie dało im nowe możliwości
Producenci pieczarek podkreślają, że działanie w grupie dało im nowe możliwości Grzegorz Dembiński
Działanie w grupie producentów pozwala obniżyć koszty produkcji, a także zdobywać nowych odbiorców. Unijne wsparcie to tylko dodatek ułatwiający start w rynkową rzeczywistość Jednym z podstawowych problemów, z którymi wciąż zmaga się polskie rolnictwo, jest struktura gospodarstw rolnych. Przeciętna wielkość gospodarstwa w kraju to zaledwie 10,48 ha. W Wielkopolsce to tylko nieco więcej - 13, 51 ha. Lekarstwem na to rozdrobnienie, pozwalającym rolnikom sprzedawać korzystniej i produkować taniej miały być grupy producentów rolnych.

Dziś, po bez mała 15 latach obowiązywania przepisów regulujących działanie grup, można mówić już o sporym doświadczeniu zarówno rolników, jak i wszystkich podmiotów działających w otoczeniu rolnictwa - od instytucji doradczych, przez urzędników, na firmach-kontrahentach skończywszy.

Producenci rolni zrzeszeni w grupy mogą także liczyć na unijną pomoc. W bieżącej perspektywie finansowej 2014-2020 zasady jej przyznawania są nieco inne niż w latach poprzednich. Tym niemniej i tak może okazać się ona cennym wsparciem.

Kolektywizacja? Niekoniecznie
Koncepcja grup producenckich w Polsce przebijała się z pewnym trudem. - Rolnicy podchodzili do sprawy bardzo nieufnie - przyznaje Andrzej Machowicz z Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, wspierający rolników w tworzeniu grup od początku. - Grupy kojarzyły im się z kolejną kolektywizacją. Trzeba było czasu, by przekonali się, że dla mniejszych gospodarzy to realna szansa.

Jak podkreśla Machowicz, powstawanie grup wymuszają w pewnym sensie odbiorcy produkcji rolnej: od zbóż, trzody chlewnej i bydła począwszy, na owocach i warzywach skończywszy.

- Odbiorcy oczekują dużych partii towaru o wyrównanej jakości - mówi. - Pojedyncze średniej wielkości gospodarstwo nie jest w stanie ich zapewnić. Grupa, produkując wspólnie, ma takie możliwości. Od razu też zyskuje inną pozycję negocjacyjną. Do tego może skorzystać ze wsparcia finansowego.

To, choć znaczące, zdaniem Machowicza, nie powinno być jednak motywem tworzenia grupy.

- Przedsięwzięcie może się udać tylko wtedy, jeśli rolnicy chcą razem produkować - podkreśla doradca. - Tym, którzy tworzą grupy jedynie po to, by skorzystać ze wsparcia, nie wróżę powodzenia. Działanie grupy producenckiej stwarza możliwość produkowania pod realny popyt, nie zaś, jak to wciąż często bywa, szukanie nabywcy na to, co już zostało wyprodukowane.

Pięciu do grupy
Z mocy ustawy w skład grupy producenckiej musi wejść przynajmniej pięciu członków. W praktyce jednak grupy bywają liczniejsze. Dla przykładu przeciętna grupa producentów trzody chlewnej w Wielkopolsce liczy około 15 członków, statystycznie nieco większe są grupy producentów mleka (około 18 osób), mniejsze zaś zrzeszające rolników produkujących buraki cukrowe (średnio 6 członków) czy kurczaki (niewiele ponad ustawowe minimum).

Choć pozycja grupy producenckiej, zrzeszającej nawet pięciu gospodarzy, jest silniejsza niż każdego z nich z osobna, to jednak w stosunku do potrzeb rynku to wciąż rozdrobnienie. Ponad połowa grup producenckich w Wielkopolsce liczy nie więcej niż 9 osób. Pięcioosobowych jest 141, skupiających od 6 do 9 rolników - 132, tych liczących 30 członków i więcej zaledwie 30.Z jednej strony mniejsza liczebność grupy sprawia, że łatwiej w niej o porozumienie, z drugiej jednak większa grupa to większa siła przebicia.

- Mała grupa producencka jest traktowana jak większy rolnik - zwraca uwagę Machowicz. - Konsolidacja grup wciąż jest jeszcze przed nami, ale wydaje się nieuchronna.

Sama procedura tworzenia grupy producenckiej wymaga od jej przyszłych członków podjęcia szeregu decyzji. Pierwsza z nich to wybór formy prawnej, w jakiej grupa będzie funkcjonowała.

Ustawa dopuszcza ich funkcjonowanie jako spółdzielni, spółek, stowarzyszeń oraz zrzeszeń. Którą z form wybiorą gospodarze decydujący się stworzyć grupę, zależy wyłącznie od nich, jednak każda z decyzji niesie ze sobą określone konsekwencje. Gdy już decyzja zostanie podjęta, grupa zaczyna podlegać określonym przepisom. Jest to Kodeks spółek handlowych w odniesieniu do spółek, Prawo spółdzielcze w odniesieniu do spółdzielni, Prawo o stowarzyszeniach w odniesieniu do stowarzyszeń i Ustawa o społeczno-zawodowych organizacjach w przypadku zrzeszeń.

Rolnicy muszą więc zdecydować, który z tych aktów prawnych stworzy im optymalne warunki do realizowania planów.

Spółdzielnia jest bowiem ze swojej natury organizacją gospodarczą, ale pełni także ważną rolę społeczną. Regulacje, którym podlega, stwarzają właśnie ramy dla działań, które prowadzą nie tylko do zysku, ale i służą wspólnej realizacji stawianych sobie celów.

Spółka z definicji służy osiąganiu zysku. Zasadniczym celem zrzeszenia jest tworzenie wspólnoty społeczno-zawodowej, ale może mieć ono także cele gospodarcze. Stowarzyszenie zaś w swojej istocie ma charakter społeczny.

Nie bez znaczenia jest i to, że do stworzenia zrzeszenia bądź stowarzyszenia potrzeba większej grupy osób niż wymagana przez ustawę liczebność grupy producenckiej. By powstało zrzeszenie, potrzeba przynajmniej dziesięciu osób. Do powołania stowarzyszenia jest ich wymaganych 15.

W praktyce więc rolnicy w Wielkopolsce najchętniej tworzą spółdzielnie i spółki. Grup producenckich - spółdzielni jest w Wielkopolsce 213. Jako spółki działają 184 grupy. Tylko 17 grup producenckich wybrało formę zrzeszenia, a trzy - stowarzyszenia.

Inne źródło, zasady podobne
Łączyć się i działać wspólnie mogą zarówno rolnicy w ścisłym sensie, a więc uprawiający zboża, rośliny oleiste, producenci trzody bydła czy drobiu, jak i produkujący warzywa i owoce. Choć zasady rządzące tworzeniem się grup są podobne - istnieje formalne rozróżnienie na grupy producentów rolnych oraz grupy producentów owoców i warzyw.

- Podział ten wynika przede wszystkim z różnych źródeł finansowania pomocy dla obu typów grup zarówno w poprzednich unijnych perspektywach finansowych, jak i obecnej oraz aktów prawnych - zarówno unijnych, jak i krajowych regulujących działanie obu typów grup - wyjaśnia Marek Beer, dyrektor Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. - Działanie pierwszych reguluje ustawa z 15 września 2000 r. o grupach producentów rolnych i ich związkach, łączący się w grupy producenci warzyw i owoców działają na mocy Ustawy z dnia 19 grudnia 2003 r. o organizacji rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku suszu paszowego oraz rynków lnu i konopi uprawianych na włókno.

Kiedy "prawie" robi różnicę
W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że do założenia grupy producentów rolnych wystarczy wola założycieli, a także spełnienie wymogów formalnoprawnych. Po ukonstytuowaniu się grupy w wybranej przez jej inicjatorów formie prawnej i wpisaniu do rejestru grup producentów rolnych, prowadzonego przez marszałka województwa, grupa może prowadzić działalność.

W przypadku grup producentów warzyw i owoców sprawa jest nieco bardziej złożona. Musi ona, oprócz spełnienia warunków formalnych i prawnych, dysponować jeszcze zapleczem do zbierania, sortowania, magazynowania i dystrybucji warzyw i owoców, mieć fachową kadrę zajmującą się księgowością i handlem oraz kontrakty.

- W obecnej perspektywie finansowej 2014-2020 grupa, która chce starać się o pomoc unijną, musi taką infrastrukturą dysponować - wyjaśnia Andrzej Machowicz. - Wcześniej, czyli w latach 2004-2007 i 2007-2013, producenci warzyw i owoców, którzy zamierzali stworzyć grupę, mieli pięć lat czasu, by się do tych wymogów dostosować. W tym czasie funkcjonowali jako wstępnie uznana grupa producentów warzyw i owoców i jako taka korzystali z pomocy. Teraz już nie będzie to możliwe.

Co jednak ważne, grupy, które zostały uznane wstępnie przed 1 stycznia 2014, mogą dalej korzystać z unijnej pomocy, realizując plan dochodzenia do realizacji wymogów, które będzie musiała spełniać po pięciu latach od ukonstytuowania się.

Wsparcie dla grup może zostać wykorzystane na pokrycie kosztów związanych z utworzeniem i prowadzeniem grupy, a także na część kosztów inwestycji, które służą w spełnieniu w ostatecznym rozrachunku warunków stawianych grupom producentów warzyw i owoców. Jest ono jednak limitowane i zależy od wielkości produkcji grupy oraz wysokości planowanych wydatków na inwestycje.

Te musiały być przewidziane w planie dochodzenia do uznania. Plan przygotowany przez grupę musiał zostać pozytywnie zaopiniowany przez dyrektora oddziału regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz zatwierdzony przez marszałka województwa. Później grupie pozostawało już tylko krok po kroku realizować przyjęty plan. Jego zmiana nie jest niemożliwa. Może jednak nastąpić tylko w uzasadnionych przypadkach, a producenci muszą o to wnioskować.

Wstępnie uznane grupy producentów warzyw i owoców w czasie dochodzenie do uznania mogą liczyć na dotacje, stanowiące od 2 do 10 proc. wartości sprzedanej produkcji. Jeśli wartość ta nie przekracza rocznie miliona euro, grupa w pierwszym i drugim roku dochodzenia do uznania mogła liczyć na dotację wysokości 10 proc. wartości produkcji sprzedanej, w kolejnych latach pomoc ta wynosiła odpowiednio 8, 6 i 4 proc. wartości produkcji sprzedanej. Pomoc obliczana od wartości sprzedaży produktów powyżej równowartości miliona euro jest o połowę niższa. W pierwszym i drugim roku wynosi 5 proc. wartości sprzedanych produktów, w kolejnych latach odpowiednio 4, 3 i 2 proc.

Obecnie w Wielkopolsce jest 13 wstępnie uznanych grup producentów warzyw i owoców. Jedna to spółdzielnia, pozostałe przyjęły formę organizacyjną spółek.

Także grupy, które już przeszły drogę dochodzenia do spełnienia wymogów (i te zarejestrowane później, które je spełniają), mogą starać się o wsparcie unijne. Występując o nie, muszą mieć opracowany program operacyjny i ustanowiony fundusz na jego realizację. Program operacyjny może dotyczyć marketingu, poprawy jakości warzyw i owoców czy też podniesieniu standardów ochrony środowiska. Z funduszy unijnych może zostać dofinansowywana część wydatków na te cele. W Wielkopolsce są 34 uznane organizacjie producentów owoców i warzyw. 25 z nich działa w formie spół ki, pięć zdecydowało się na formę zrzeszenia, trzy funkcjonują jako spółdzielnie

Zarówno uznane organizacje producentów owoców i warzyw, jak i te uznane wstępnie od chwili wejścia Polski do Unii, korzystały z pomocy finansowej.
Przez lata zostały zasilone całkiem znacznymi pieniędzmi.
W całym kraju uznane organizacje producentów owoców i warzyw otrzymały dotacje wynoszące ponad 16, 7 mln zł. W samej tylko Wielkopolsce w ich ręce trafiło nieco ponad 860 tysięcy zł.

Razem bezpieczniej
Zarówno członkowie grup producentów rolnych, jak i łączący się w grupy producenci warzyw i owoców, choć dalecy są od euforii, dostrzegają jednak atuty tej formy gospodarowania.
- Na pewno wspólnie jest łatwiej - mówi Marek Marciniak, prezes zarządu grupy producentów trzody chlewnej "Razem Bis". - Co nie znaczy, że problemy na rynku trzody nas omijają. Także nasi członkowie zredukowali pogłowie w związku z kryzysem na rynku. Trzeba jednak bezstronnie przyznać, że w grupie kryzysy przechodzi się łagodniej.

Razem Bis działa od 2004 roku, liczy 79 członków i działa w formie zrzeszenia. Ta jednak, jak podkreśla Marek Marciniak wkrótce się zmieni.

- Gdy zakładaliśmy grupę, spółdzielczość źle się kojarzyła. Na dziś jednak to forma optymalna - mówi prezes Razem Bis. - Chodzi nie tylko o możliwości działania w sensie gospodarczym, ale też wspólnotę, jaką spółdzielnia tworzy. Moim zdaniem to ciągle niedoceniona forma, a jej rozwój wszystkim by posłużył.

Marek Marciniak podkreśla też, że grupie znacznie łatwiej niż pojedynczemu rolnikowi obniżyć koszty produkcji.

- Kupując wspólnie na przykład nawozy czy środki ochrony roślin mamy szansę uzyskać znacznie korzystniejsze ceny niż pojedynczy gospodarz - podkreśla.

Istnienie grupy umożliwiło także wybudowanie własnej wytwórni pasz. Te są wykorzystywane przede wszystkim przez członków grupy, ale też sprzedawane. Wcześniej ich receptury zostały dokładnie sprawdzone w gospodarstwach rolników należących do grupy. - Wytwórnia jest malutka, skala sprzedaży pasz i dodatków też niewielka, ale jesteśmy pewni jakości - mówi Marek Marciniak. - To jak we własnej kuchni - wiemy, co wrzucamy do środka. Liczymy, że krok po kroku pasze pod marką "Grupa Razem" będą zdobywały rynek. Nie są najtańsze. Ale są doskonałe.

Druga strona medalu jest nieco ciemniejsza. - Fakt, że działamy w grupie w naszym przypadku w niewielkim stopniu poprawia naszą pozycję negocjacyjną w kontaktach z ubojniami. Wynika to z wielu różnych czynników, choćby tego, że tym ostatnim nie zależy na tworzeniu bazy własnych, lokalnych dostawców - mówi Marek Marciniak. - Marzy nam się, żeby z czasem stworzyć własny zakład przetwórczy. To jednak ogromne przedsięwzięcie.

Szersze możliwości zbytu to główny atut dla udziałowców Grupy Producentów Grzybów Łuk-Mar, działającej w formie spółki. - Jako pojedynczy producenci w ogóle nie moglibyśmy myśleć o nawiązaniu współpracy z sieciami handlowymi - twierdzi Łukasz Maliński, prezes GPG Łuk-Mar. - Działanie w grupie otworzyło przed nami te możliwości. Inna rzecz, że wydawało nam się, że jeśli zainwestujemy w to, co zainwestowaliśmy, wszystkie rynki będą stały dla nas otworem. Natknęliśmy się na barierę popytu spowodowaną rosyjskim embargiem. Walka na rynku jest zacięta. Producenci działający poza grupami robią przymusowe przerwy w produkcji. My jakoś dajemy sobie radę, ale 2014 rok był najgorszym, od kiedy pamiętam.

Jak podkreśla, kryzys rosyjski sprawił, że praktycznie do zera spadły dostawy dla firm przetwórczych. Dla nich eksport był ważnym kierunkiem. Na rynku krajowym zapotrzebowanie na przetworzone grzyby jest stosunkowo niewielkie. Dodatkowo sytuację pogarsza fakt, że grzyby nie nadają się do dłuższego, niż parę dni, przechowywania.

W zmaganiach z kryzysem pomagają jednak możliwości negocjowania cen środków produkcji, terminów płatności za nie itp. Także te atuty funkcjonowania w grupie podkreśla Łukasz Maliński. I podobnie jak Marek Marciniak twierdzi, że grupa nie chroni ani przed kryzysem. Razem jednak łatwiej trudne czasy przetrwać.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3