Henryk Synoracki ratował w Boretto honor polskich motorowodniaków. W ostatni weekend czerwca motorowodne ME na Jeziorze Miejskim w Chodzieży

Radosław Patroniak
Radosław Patroniak
Najbardziej utytułowany polski motorowodniak, Henryk Synoracki wrócił z włoskiego Boretto z pucharem i brązowym krążkiem
Najbardziej utytułowany polski motorowodniak, Henryk Synoracki wrócił z włoskiego Boretto z pucharem i brązowym krążkiem Fot. Wiktor Synoracki
We włoskim Boretto rozpoczął się sezon dla ślizgaczy. Polski Związek Motorowodny występ Polaków skomentował znamiennym „nie był to łatwy weekend dla naszych motorowodniaków”. W rzeczywistości jednak honoru Biało-Czerwonych z powodzeniem bronił poznaniak Henryk Synoracki.

Najbardziej utytułowany polski motorowodniak zajął trzecie miejsce w pierwszej eliminacji MŚ w Formule F-125.

Po sobotniej inauguracji w pełni zadowolony mógł być tylko Sebastian Kęciński (KSMiM Trzcianka), który wygrał pierwszy bieg F-125. Na czwartej pozycji, pomimo problemów w pierwszej fazie wyścigu, zameldował się Synoracki, a Michał Kausa nie ukończył tego biegu z powodu awarii, która spotkała go 200 metrów przed metą. W pierwszym wyścigu F-500 pecha miał Cezary Strumnik – jego łódkę uszkodził jeden z rywali. Sprzęt odmówił też współpracy ze szczecinianinem Marcinem Zielińskim.

W niedzielę najwięcej powodów do radości miał Henryk Synoracki (PKM LOK Poznań). Nasz motorowodniak w drugim biegu zajął trzecie miejsce, a w trzecim był ponownie czwarty. Uzbierane we wszystkich ślizgach punkty, dały mu trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety pozostali Polacy znowu nie mogli być zadowoleni. Pech dopadł Kęcińskiego – ślizgacz naszego mistrza świata z 2019 r. został uszkodzony w ostatnim biegu zawodów i ostatecznie dzięki punktom zdobytym w sobotę, Polak uplasował się na piątym miejscu w „generalce”.

– W pierwszym wyścigu tata raczej nie „połykał” rywali, tylko obserwował, jak oni odpadają z rywalizacji. Z drugiej strony końcowy wynik mógł być lepszy, gdyby silnik lepiej spisywał się na dystansie. Po pięciu okrążeniach słabo sobie jednak radził w miejscach, gdzie trzeba było płynąć z nurtem rzeki –tłumaczył doświadczony kierownik poznańskiej ekipy, Wiktor Synoracki.

Problemy sprzętowe Wielkopolan mogą doprowadzić do tego, że na zbliżających się ME w Chodzieży (26-27 czerwca) nie zobaczymy zmagań w Formule F-125. – Bardziej jednak zmartwiła nas informacja o odwołaniu lipcowej eliminacji MŚ w szwedzkiej Morze – dodał Synoracki.

Niepokój w Chodzieży powiększył słaby start Polaków w Formule F-500 w Boretto, bo właśnie w tej klasie zostaną rozdane medale ME. Trochę optymizmu w serca kibiców wlał jednak zawodnik Przygody Chodzież.

– Wracamy do kraju i zabieramy się do pracy w warsztacie. Za dwa tygodnie mamy mistrzostwa Europy. Liczę, że będą to dużo lepsze zawody dla mnie i moich kolegów z reprezentacji Polski – pocieszał się Strumnik.

Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje:
Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie