Hinduskiej publiczności spodobały się Leśmian i muzyka z Wielkopolski - rozmoa z Waldemarem Rychłym

Marek Zaradniak
Waldemar Rychły jest szczęśliwy, że wreszcie ma sarod - instrument, o którym marzył
Waldemar Rychły jest szczęśliwy, że wreszcie ma sarod - instrument, o którym marzył Archiwum
z Waldemarem Rychłym, architektem i kompozytorem, współtwórcą Kwartetu Jorgi nie tylko o pobycie w Indiach

Wrócił Pan właśnie z Indii. Co to była za podróż?
Celem wyjazdu było zaprezentowanie publiczności indyjskiej poetycko-muzycznego projektu „Przystanek poezja” i przeprowadzenie warsztatów muzyczno-teatralnych. „Przystanek poezja” to spotkanie poezji Bolesława Leśmiana z poetami indyjskimi Manikiem Godghate (Grace), Borkarem i Aartim Prabhu. Leśmian swoim wierszom często nadawał tytuły i umiejscawiał je w bardzo konkretnym czasie. Na przykład przed świtem, wieczorem, w głębokiej nocy. Budowało to różnorodne kolory i nastroje. Każdemu z wierszy Leśmiana przypisaliśmy odpowiadającą mu indyjską ragę. Każda z rag indyjskich ma przyporządkowaną sobie porę dnia i nocy. Na przykład raga Malkouns to głęboka noc. Natomiast raga Sarang to podeszczowe popołudnie. Jak wspomniałem, w ramach naszego pobytu prowadziliśmy też warsztaty. Teatralne prowadziła Elżbieta Rojek aktorka i wokalistka związana m.in. z teatrem Gardzienice. Ja natomiast prowadziłem warsztaty muzyczne. Zabrałem do Indii muzykę Wielkopolską zapisaną przez Oskara Kolberga w drugiej połowie XIX wieku. Prowadziliśmy zajęcia na Uniwersytecie w Pune w stanie Maharashtra, ale i w ośrodku TARAPA czyli The Academy for Research and Application in Performing Arts w pobliżu wsi Sonale w dystrykcie Palghar na wybrzeżu zachodnim. Przesłaniem TARAPA jest hasło „Art for All”(sztuka dla wszystkich) dlatego umiejscowił się w pobliżu wioski. Ośrodek ten prowadzą aktorka Geetanjali Kul-karni oraz jej mąż, wybitny aktor indyjski Atul Kulkarni. Przyjeżdża tam m.in. młodzież ze szkół teatralnych w Mumbaju. Studenci ci razem z Geetanjali Kulkarni prowadzą działalność edukacyjną, przygotowują spektakle i prezentują je.

Dlaczego zabrał Pan do Indii Leśmiana?
Dlatego, ze kiedy spotkałem się kiedyś z aktorem Manda-rem Purandare, który w Poznaniu wykłada język hindi, a który przymierzał się do prezentacji polskich poetów w Indiach, dowiedziałem się, że najbardziej ze względu na sposób pisania i myślenia pasował mu Leśmian. Uważał, że wrażliwość Leśmiana bliska jest Hindusom, a jego wiersze jak choćby „Śmierć Buddy” wpisują się znakomicie w ludowość i bajkowość hinduską.

Jak reagowała indyjska publiczność na polskie propozycje?
Bardzo dobrze. Oni tego Leśmiana czytanego po polsku słuchali na brzmienia, ale jak wspomniałem na początku była też poezja indyjska w językach marathi i hindii. Marathi to język stanu Maharashtra, w którym leży zresztą także Mumbaj. W TARAPA przyszły posłuchać nas nawet dzieci. Być może stało się tak dzięki wielkiemu zaufaniu jakim darzą Geetanjali Kulkarni. Ona sobie ich po prostu wychowała. Natomiast na Uniwersytecie w Pune studenci najpierw przyszli na próbę, a potem włączyli się w przygotowania do koncertu i stworzyli niezwykłą scenografię. W związku z tym chyba przez dwie noce nie spali

Wspomniał Pan, że na warsztatach muzycznych prezentował muzykę z Wielkopolski zapisaną przez Oskara Kolberga. A konkretnie?
Były tam tak popularne piosenki jak „Przepióreczka” czy „Chmiel” Najstarsza wersja tej pieśni pochodzi z Wielkopolski. I ten „Chmiel” się tam bardzo ładnie sprawdził. Przygotowaliśmy też z uczestnikami warsztatów zabawę „Jaworowi ludzie”, jednak nie z tą melodią, która jest znana, ale z inną. Wyjazd, który doszedł do skutku m.in. dzięki Instytutowi Polskiemu w New Delhi i Instytutowi Adama Mickiewicza był niezwykle udany i chcemy wrócić do Indii. Zarówno tam gdzie byliśmy jak i pojechać do innych miejsc, bo nawiązaliśmy wiele kontaktów.

Z Indii przywiózł Pan instrument sarod. Proszę o nim opowiedzieć...
Mój Sarod zrobił Sajid Mirajkar z Pune. Zawsze chciałem mieć taki instrument. Sarod używany jest w klasycznej muzyce północnych Indii. Wywodzi się z perskiego ludowego instrumentu - rebabu. W obecnej formie powstał na początku XX wieku, Ma 25 strun! Gra się na nim kostką z orzecha kokosowego, którą każdy muzyk sam sobie powinien wykonać. Sarod w odróżnieniu od gitary nie ma progów. Jest trudny do grania, ale za to umożliwia wykonywanie dźwięków nie mieszczących się w europejskich skalach muzycznych.

Pana muzykę usłyszymy w poniedziałek w Teatrze Wielkim podczas spektaklu Szkoły Tańca Fouette „Poznańskie opowieści - Pyrlandia” ...
Muzyka do spektaklu baletowego „Poznańskie opowieści - Pyrlandia” powstała w oparciu o wielkopolskie melodie ludowe zapisane przez Kolberga, podobnie jak wcześniej muzyka do „Bartka Zwycięzcy”. Jak wspomniałem, na niektórych z nich oparłem też warsztaty muzyczne w Indiach.
A co słychać z Kwartetem Jorgi, którego był Pan współzałżycielem?
Mamy plany koncertowe na jesień. Pewnie pojawią się nowe rzeczy. Chcemy zagrać z Radkiem Nowakowskim, który grał kiedyś m.in. z zespołem Ossian.

Rozmawiał
MAREK ZARADNIAK

Szkoła Tańca Fouette - Poznańskie opowieści - Pyrlandia Teatr Wielki (ul. Fredry8)#19 czerwca, godzina 13 i 17 bilety: 20-40 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie