Igrzyska Paraolimpijskie Tokio 2020: Życie i pasja Karoliny Kucharczyk, czyli jak rawiczanka z łobuziary stała się multimedalistką

Radosław Patroniak
Radosław Patroniak
Karolina Kucharczyk umie się cieszyć po wygranych zawodach. Oby w Tokio miała dużo powodów do radości
Karolina Kucharczyk umie się cieszyć po wygranych zawodach. Oby w Tokio miała dużo powodów do radości PZLA, naszemiastorawicz.pl, UM Rawicza
30-letnia Karolina Kucharczyk (MUKS Kadet Rawicz) jest mistrzynią i wicemistrzynią olimpijską oraz wielokrotną mistrzynią i rekordzistką świata osób niepełnosprawnych w skoku w dal. Podopieczna 65-letniego Bogusława Jusiaka w liczbie złotych medali goni inną jego byłą zawodniczkę, czyli królową rzutu młotem, Anitę Włodarczyk.

Do Tokio na rozpoczynające się za tydzień Igrzyska Paraolimpijskie rawiczanka leci po kolejne złoto i mówi, że chce zdobyć je dla dziadka, Zbigniewa Orzechowskiego, który zmarł w dniu jej startu, pięć lat temu na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro. Jako jedna z niewielu osób w naszej kadrze będzie mogła liczyć na wsparcie swojego trenera klubowego. Walczyła o to latami i w końcu się doczekała. Oprócz złota Kucharczyk chce pobić własny rekord świata sprzed dwóch lat, z MŚ w Dubaju (6,21 m).

Zobacz też: Silna kobieta z Rawicza jedzie do Tokio

– Po pierwszej próbie czułam moc. Po drugiej byłam blisko rekordu, bo zaliczyłam 6,13 m. W czwartym skoku osiągnęłam 6,11 m, to przed piątym mówię sobie: teraz, albo nigdy. Próbuję, ile się da. Byłam milimetry przed plasteliną. Wylądowałam „ekstra” na 6 z plusem. Dziękuję mojemu trenerowi Bogusławowi Jusiakowi, który spędza ze mną wiele godzin na treningu. Ma tylko mnie, skupia się na mnie. To jest mój drugi ojciec – mówiła tuż po fantastycznym skoku mistrzyni paraolimpijska z Londynu.

Sześć lat temu drogi Kucharczyk i Jusiaka się rozeszły. Przez 1,5 roku specjalistka od skoku w dal, płotków i siedmioboju trenowała u Dariusza Górskiego z Leszna.

– Miałam wtedy wynikowy kryzys. Szukałam nowych bodźców, ale nie wiedziałam, że nowy szkoleniowiec będzie znał się na sprintach, a nie na skokach. Ta zmiana okazała się nieporozumieniem. Szybko zorientowałam się, że muszę wrócić do swojego poprzedniego opiekuna. Wiedziałam, że dostanę w tyłek, ale to był jedyny sposób, by znów skakać daleko. Poza tym ja jestem wojownikiem i on też. Widocznie musieliśmy się bardziej dotrzeć – tłumaczyła Kucharczyk, która żartobliwie nazywa swojego szkoleniowca katem.

Bardzo żałowała, że dotychczas na wielkich imprezach daleko od Polski nie mogła liczyć na rady swojego drugiego ojca.
– Trener napisał mi, że jestem wielka i przy sprzyjającym wietrze skoczyłabym nawet 6,35 m. O to, że nie było go w Dubaju miałam „spinę” z organizatorami wyjazdu. Dla mnie to było śmieszne, że biję regularnie rekordy świata, a mój trener był pomijany przy ustalaniu składu reprezentacji – dodała mama 4-letniego Kacpra, pochodząca ze wsi Dąbrówka koło Rawicza.

W przyszłości chciałaby ona uzyskać wynik 6,50 m (z takim rezultatem w cuglach wygrałaby tegoroczne MP w skoku w dal wśród zawodniczek pełnosprawnych). W Tokio Kucharczyk była przymierzana też do startu na 400 m, ale terminy skoku w dal i biegu na jedno okrążenie pokrywają się.

- Na paraolimpiadzie są tylko cztery konkurencje Królowej Sportu. Trenowanie biegu na jedno okrążenie na pewno jest mniej skomplikowane niż skoku w dal czy rzutu młotem, ale skoro Karolina w czerwcu na MP w lekkiej atletyce pełnosprawnych w Poznaniu wywalczyła brązowy medal z wynikiem 6,24 m, to trudno, by nagle przerzuciła się na trenowanie innej konkurencji – dodał Jusiak.

Według niego Kucharczyk jest na pewno sportową wizytówką Rawicza, choć wciąż mniej rozpoznawalną niż Włodarczyk.
– Anita funkcjonuje w innej rzeczywistości sportowej i medialnej, i nie jest zawodniczką miejscowego klubu. Karolina natomiast całe życie jest wyłącznie związana z Rawiczem – zakończył trener Kadeta.

Droga Kucharczyk na szczyt nie była usłana różami. Rawiczanka zanim została multimedalistką musiała walczyć o swoje.
- W wieku 13. lat trafiłam do szkoły specjalnej w Rawiczu. Byłam taką łobuziarą, wdawałam się w bójki, biłam się z chłopakami, często odwiedzałam gabinet pedagoga. Pewnego dnia wezwał mnie nauczyciel w-f, Tomasz Mikołajczyk. Stwierdził, że moją energię trzeba wykorzystać w inny sposób. To on zaprowadził mnie do obecnego trenera. Cieszę się, że do niego trafiłam, bo nie dość, że zawsze miał do mnie dobrej podejście, to potrafił też dużo rzeczy mi załatwić. Od tego czasu nie miałam już siły na wojowanie w szkole. Poza nią nie było mi łatwo. Niektórzy wytykali mnie palcami, wyzywali od "pojebów" i śmiali się z mojej mamy. Teraz ci, którzy mnie krytykowali, są ze mnie dumni i zazdroszczą mi medalu. Zdarza się nawet, że przepraszają – przyznała ze smutkiem nasza największa kandydatka do złotego medalu na igrzyskach paraolimpijskich w Tokio.

Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje:
Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Legia zwolni Michniewicza?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie