Iron Maiden w Poznaniu: Żelazo nie rdzewieje [RELACJA]

Cyprian Łakomy
Cyprian Łakomy
Setlista znana była od kilku tygodni, a Steve Harris i koledzy nie pozwolili sobie na żadne od niej odstępstwa. Mimo to, klasycznych numerów Iron Maiden słuchało się we wtorek znów jak po raz pierwszy, a sam zespół zagrał na Inea Stadionie tak, jakby robił to po raz ostatni.

Nie ukrywam, miałem przed tym koncertem mieszane przeczucia. Wszystkie zespoły, które wystąpiły na Bułgarskiej, widziałem nie dalej jak półtora tygodnia wcześniej podczas festiwalu Nova Rock w Austrii. Niezawodni z reguły Brytyjczycy wypadli wtedy najwyżej przyzwoicie, a przyćmili ich thrashmetalowcy ze Slayera, którym poprzedniego dnia udało się wygenerować dużo więcej energii. Wtorkowe starcie Amerykanów z Żelazną Dziewicą udowodniło, że był to wyjątek od reguły. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Szwedzi, którym warto zaprzedać duszę

Kiedy znaczna część tłumu w najlepsze bawiła się jeszcze na zewnątrz, na scenie zainstalował się szwedzki Ghost. Grupa anonimowych zakonników pod dowództwem pół-papieża, pół-zombie Papy Emeritusa II zagrała zwięzły przekrój swojego dorobku, odprawiając na scenie spektakl stylizowany na religijny obrzęd. Mimo ograniczonego czasu, Ghost spełnił swą funkcję. Przez sporą część widowni nadal traktowany jako ciekawostka, groteskowy zespół zdołał jednak przeciągnąć kolejne dusze na swą stronę takimi kompozycjami jak otwierający „Year Zero”, cover „If You Have Ghosts” Roky'ego Ericksona oraz odśpiewany z fanami „Monstrance Clock”.

Piach w trybach maszyny

Zachęcony tym, co widziałem niedawno, czekałem na koncert Slayera. Ojcowie chrzestni metalowej ekstremy odgrzali wszystkie ważniejsze kompozycje z własnego repertuaru, ale na nich niestety poprzestali. Zabrakło niespodzianek, którymi jeszcze na początku czerwca raczyli swą publikę, w rodzaju „Black Magic” czy „Hell Awaits”, które znacznie lepiej sprawdza się w roli otwieracza niż „World Painted Blood”. Na niekorzyść Kerry'ego Kinga i kolegów działało też średnie brzmienie. Podobnie jak kilka lat temu na warszawskim Bemowie, gdzie jeszcze z Jeffem Hannemanem i Davem Lombardo Slayer również pełnił rozgrzewacza, miałem wrażenie, że w trybach tej wojennej machiny pojawił się piach. Jeśli komuś jednak zależało wyłącznie na usłyszeniu klasyki rzędu „Raining Blood” i „War Ensemble”, to pewnie miał powody do zadowolenia, bo zagrano je tak, że trudno było się czepiać.

Scream for me, Poznan!

Iron Maiden to jedna z nielicznych kapel, które mimo ponad 30-letniego przebiegu nie muszą mierzyć się z własnym dorobkiem. Kiedy najdzie ich ochota, by przypomnieć klasyki z lat 80., czynią to z lekkością dwudziestoparolatków. Wystarczy spojrzeć na 56-letniego Bruce'a Dickinsona, który mimo zmarszczek na twarzy w najlepsze urządza sobie dwugodzinne maratony po scenie. A przy tym nie gubi ani jednego dźwięku. Sekunduje mu w tym strzelający z basu Steve Harris oraz wycinający gitarowe akrobacje Janick Gers.

Program oparty o utwory z trasy „7th Tour of a 7th Tour” z 1988 roku zrobił na mnie dużo lepsze wrażenie niż podczas Nova Rock Festival. Inaczej słucha się Brytyjczyków jako gospodarzy koncertu, a inaczej jako jednej z wielu grup wtłoczonych w wielogodzinną rozpiskę dnia. Niewykluczone, że zadziałał tu sentyment – do Poznania wrócili po 30 latach od swojej pierwszej wizyty w Hali Arena. Bruce pozwolił sobie nawet na wspomnienie tamtego wieczoru, gdy po koncercie muzycy zagrali gościnnie na weselu w Adrii.

Zespół wtargnął na scenę znienacka i rozpoczął swój dwugodzinny show od „Moonchild”. W repertuarze znalazło się zarówno miejsce na hity rzędu „The Trooper”, jak i bardziej rozbudowane utwory w stylu „Seventh Son of a Seventh Son” i „Phantom of the Opera”. Wszystkie zagrane z pełnym przekonaniem przez muzyków niejednokrotnie patrzących fanom prosto w oczy. Kiedy na finał zabrzmiało „Sanctuary”, trudno było uwierzyć, że to już koniec. Taki niedosyt prawie zawsze pojawia się po koncertach Iron Maiden. I jest jak najbardziej słuszny, bo dzięki niemu wiem, że kolejnego przyjazdu Żelaznej Dziewicy po prostu nie mogę przegapić.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
arek39

koncert bardzo z********

b
boss

Koncert niesamowity! Support Slayer'a i show Iron Maiden rewelacja. Nie obyło się bez wpadek: "martwy piksel" na środku telebimu i bardzo kiepski operator nagłośnienia. Oby więcej koncertów na stadionie!

b
boss

Koncert niesamowity! Support Slayer'a i show Iron Maiden rewelacja. Nie obyło się bez wpadek: "martwy piksel" na środku telebimu i bardzo kiepski operator nagłośnienia. Oby więcej koncertów na stadionie!

Dodaj ogłoszenie