Jak oswoić... kanarka? Podpowiadamy!

Jarosław Zajączkowski, dr weterynarii
Człowiek uczy się całe życie. Dzisiaj dla przykładu dowiedziałem się o metodzie oswajania kanarków polegającej na głodzeniu ptaków przez kilka dni poprzez podawanie minimalnych ilości karmy, a następnie „dokarmianie z ręki”.

To ma być tak zwane „przyzwyczajanie”. Prawdę powiedziawszy, zamurowało mnie na dłuższą chwilę. Zastanawiam się jak „miłośnik kanarków” może posunąć się do ewidentnego dręczenia czy nawet torturowania swojego ulubieńca, kierując się chęcią jego oswojenia?

Nasze zwierzaki,czują ból i cierpią, kiedy dzieje im się krzywda.

Szanowni Czytelnicy! Choć do dziś pojawiają się ludzie (niektórzy nawet z tytułami profesorów) którym wydaje się , że zwierzęta nie czują bólu i nie cierpią, chcę jako lekarz medycyny weterynaryjnej z wieloletnim stażem oświadczyć, co następuje. Nasze zwierzaki, tak te wypieszczone „kanapowce” jak hodowane i zabijane na kotlety schabowe i befsztyki, czują ból i cierpią, kiedy dzieje im się krzywda. Kanarek, który nie otrzymuje dostatecznej porcji karmy cierpi głód w taki sam sposób, jak niedożywiony człowiek. I żadne pseudoteorie „hodowlane” tego faktu nie zmienią.

Jak więc oswoić kanarka bez stosowania nieludzkich metod?

Przede wszystkim trzeba uzbroić się w cierpliwość. Klatkę z nowo zakupionym ptaszkiem umieszczamy w spokojnym zacienionym miejscu pokoju. Przez co najmniej dwa tygodnie od zakupu zapewniamy zwierzęciu poza systematycznym karmieniem i pojeniem całkowity spokój. Rezygnujemy ze sprzątania. Jest to okres adaptacji do nowego otoczenia w którym zwierzątko przestaje się bać. Kolejnym krokiem jest wypuszczanie z klatki. Warunek – pozamykane zasłonięte okna. Nie jest dobrze, jak na oknach wiszą firanki. To są pułapki, w które może się zaplątać łapka kanarka. O zwichnięcie lub złamanie delikatnych kosteczek łapek nie trudno.

Pod żadnym pozorem nie łapiemy, nie krępujemy, nie płoszymy i NIE GŁODZIMY

Teraz kolej na cierpliwość. Trzymając w palcach jakiś przysmak, ciasteczko lub kawałek ulubionego owocu, czekamy aż ptaszek dobrowolnie przysiądzie na naszej dłoni i zacznie chrupać łakocia. Pamiętajmy – nic na siłę i nic nerwowo. Ptaszek sam musi się przekonać, że z naszej strony absolutnie nic mu nie grozi. Pod żadnym pozorem nie łapiemy, nie krępujemy, nie płoszymy i NIE GŁODZIMY. Metody „tresury” stosowane w cyrkach, a oparte na strachu i cierpieniu muszą ulec natychmiastowemu zapomnieniu .

Wideo

Dodaj ogłoszenie