reklama

Jak zamiast na piosenkarską estradę Monika trafiła do opery - rozmowa z Moniką Mych-Nowicką

Marek ZaradniakZaktualizowano 
Monikę Mych-Nowicką w piątek i w niedzielę zobaczymy w partii tytułowej opery „Jenufa”
Monikę Mych-Nowicką w piątek i w niedzielę zobaczymy w partii tytułowej opery „Jenufa” trust a fox
z Moniką Mych-Nowicką, solistką Teatru Wielkiego w Poznaniu o „Jenufie”, innych operach i muzyce w jej życiu ”Jenufa”, Teatr Wielki w Poznaniu, (ul. Fredry8), 13 stycznia, godzina 19, 15 stycznia godzina 18, bilety: 12-110 zł

Już w piątek i w niedzielę usłyszymy panią w Teatrze Wielkim w Poznaniu w partii tytułowej opery „Jenufa” Leosa Janaczka. Jakie jest miejsce tej opery w Pani biografii artystycznej?
Wydaje mi się, że chyba idealne dzięki temu, że doświadczyłam już wcześniej Halki i podobnych postaci kobiety zdradzonej, kobiety, która utraciła dziecko, że już gdzieś zdążyłam przesiać przez siebie te emocje. Było to też dla mnie wyzwanie ponieważ to z jednej strony bardzo dogodnie napisana partia, ale bardzo trudna rytmicznie i cała opera nie jest tak łatwa jak się wydaje w odbiorze. Dlatego myślę, że to był dobry moment, aby wejść w tę rolę. Czuję się jeszcze młoda, aby przekazać postać młodej kobiety, ale też już na tyle doświadczona, aby wiedzieć o co tak naprawdę w tej roli chodzi i jak to pokazać od strony aktorskiej. A to wbrew pozorom bardzo wymagająca aktorsko partia. I i III akt są trochę rodem z kręgu teatru kabuki i wydaje się, że te nasze gesty, włożenie nas w takie ramy powoduje zablokowanie emocji. I rzeczywiście. Tam emocje bardziej ukazują obrazy Alfonsa Muchy, które są nad nami wyświetlane. Dopiero drugi akt daje szansę na coś czego nie chciałabym nazywać popisem aktorskim. Bo ja w tej materii praktycznie, można powiedzieć, raczkowałam. To był kawał teatru, w który trzeba się było wgryźć. A jednak opera nie do końca daje nam takie możliwości. Nagle wyjęcie się ze sztywnych ram kostiumu i wejście w wygodne skarpety, wyjście na scenę i zagranie kilku naturalnych gestów jest czymś piekielnie trudnym.

Jest Pani śpiewaczką, ale pewnie śpiew nie od razu dominował, wcześniej był jakiś instrument?Jaki?
Były fortepian, flet poprzeczny i była miłość do muzyki rozrywkowej, którą chciałam bardzo wykonywać i miałam jechać na studia do Katowic. Nie było mowy o śpiewie operowym. Nawet nie przyszło mi to przez myśl. Mój ojciec, który jest muzykiem jazzowym, i który przeszedł przez wszystkie szczeble kariery powiedział mi któregoś dnia, że się nie zgadza. Najpierw się nauczysz śpiewać. Zobaczysz co to jest naprawdę muzyka, a dopiero potem zdecydujesz co chcesz w życiu robić. Jeśli chcesz śpiewać to się naucz. Naucz się oddychać i wydobywać z siebie dźwięki, a nie rób z siebie poś-miewiska na scenie
Janusz Mych to słynna przed laty grupa Novi Singers. A więc wzrastała Pani w w środowisku jazzowym. Lubi Pani jazz?
Tak, ale nie improwizację. Jazz w dużej mierze opiera się na improwizacji, a to nie za bardzo mi odpowiada. Ojciec nie nauczył mnie po prostu tego słuchać, ale gdy kształtowałam gusty muzyczne ojciec był głównie w rozjazdach, więc gdy przyjeżdżał nadrabialiśmy czas. Ale mieliśmy go tak mało, że bardzo rzadko słuchaliśmy razem muzyki. Więc raczej kształtowaniem mojego gustu muzycznego zajmowała się mama. W domu zawsze było mnóstwo muzyki, ale nie było dużo jazzu. Miałam raczej kontakty z ludźmi. To był dla mnie namacalny dowód istnienia jazzu. Natomiast nigdy nie został on we mnie głęboko zaszczepiony.

Ukończyła Pani Akademię Muzyczną w Warszawie. Jak znalazła się Pani w Teatrze Wielkim w Poznaniu?
Dowiedziałam się o przesłuchaniach, które miały odbywać się tutaj. Traf chciał, że na dyplomie śpiewałam arię Elwiry z „Ernani” Giuseppe Verdiego. Wybrała mi ją zresztą moja maestra profesor Bożena Betley. I jest to może śmieszne, ale czasami o wszystkim decyduje przypadek. O tym, że przygotowuję tę arię dowiedział się maestro Mieczysław Nowakowski. Podszedł do mnie i powiedział: - Słuchaj, w Poznaniu chcą to robić. Jedź na przesłuchania. Było to jeszcze za czasów dyrektora Sławomira Pietrasa. Zostałam przyjęta do teatru. Dostałam swoja pierwszą poważną partię. I to jakże poważną, bo jednak było to „wejście na wysokie C”. Byłam przeszczęśliwa. Wtedy nie było tak jak teraz, gdy studenci mają większą możliwość wejścia od razu do teatru. Gdy ja kończyłam studia, to dla nas bardzo dużo znaczyło, że można było jeszcze zanim zrobiło się dyplom wejść na scenę teatru.

Ale śpiewała też Pani w operze „Ca Ira” Rogera Watersa. Czym był dla Pani udział w niej?
Byłam już wtedy na etacie w Poznaniu. Mieliśmy możliwość wystąpienia w fantastycznej produkcji multimedialnej z ogromną widownią na Targach Poznańskich. To było niewykłe przeżycie. Tym bardziej, że mogliśmy się z Rogerem Watersem porozumieć. Dotknąć tego człowieka. Zobaczyć go od czysto ludzkiej strony. Dzieło, które stworzył to kawał bardzo fajnej muzyki. Bardzo przyjemnej i bardzo ciekawej do wykonania. Myślę, że ten utwór zdobył niejedno serce.

Ma Pani swoje ulubione opery?
Proszę sobie wyobrazić, że to właśnie „Jenufa”. Pokochałam ją od początku. Powiedziałam kiedyś, że „Jenufa” i „Halka” to dwie opery, które mogłabym śpiewać nawet raz w tygodniu z wielką przyjemnością. Natomiast absolutną miłością mojego życia są opery Mozarta. Obojętnie co Mozarta bym dostała, będzie zawsze u mnie na pierwszym miejscu. Tak, że Mozart, Mozart i Mozart, a potem „Jenufa” i „Halka”

A konkretne opery Mozarta?
„Don Giovanni”, „Czarodziejski flet”, „Wesele Figara”, które mogłabym śpiewać o każdej porze dnia i nocy. Zawsze. Bo to jest moje ukochane dzieło. Z utęsknieniem czekam na „Cosi fan tutte”, bo kiedyś przygotowywałam partię Despiny , ale nie weszłam w to. Ale może kiedyś się jeszcze przydarzy? Aą
Rozmawiał
Marek ZARADNIAK

”Jenufa”, Teatr Wielki w Poznaniu, (ul. Fredry8), 13 stycznia, godzina 19, 15 stycznia godzina 18, bilety: 12-110 zł

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3