Jan A.P. Kaczmarek: Oscar otworzył mi szeroko wiele drzwi [ROZMOWA]

Marek Zaradniak
Jan A.P. Kaczmarek zdobył Oscara w roku 2005 za muzykę do filmu "Marzyciel"
Jan A.P. Kaczmarek zdobył Oscara w roku 2005 za muzykę do filmu "Marzyciel" Paweł Miecznik
Jan A.P.Kaczmarek, kompozytor, zdobywca Oscara, członek Amerykańskiej Akademii Filmowej mówi o tym czym jest ta nagroda dla twórców filmu i jak to się dzieje, że jeden film dostaje to prestiżowe wyróżnienie, a inny nie.

Czym jest Pana zdaniem Oscar dla "Idy"?
Jan A.P. Kaczmarek: Jest dowodem wyjątkowego uznania dla tego filmu i przełamaniem pewnej złej passy. Mieliśmy bowiem jako Polacy w tej kategorii dziewięć nominacji, ale dopiero ta dziesiąta zdobyła Oscara. Być może jednym z elementów sukcesu był fakt, że to estetycznie film inny niż wszystkie, i może to, że jego reżyser większą cześć życia spędził w Anglii. Ma więc na polskie tematy świeże spojrzenie. I być może to połączenie dwóch żywiołów stworzyło wyjątkową mieszankę, która jest atrakcyjna dla światowej publiczności.

Na ile Oscar pomaga. Kiedy dziesięć lat temu otrzymał Pan Oscara powiedział mi Pan, że liczba zamówień kierowanych do Pana spada?
Jan A.P. Kaczmarek: Pomaga i nie pomaga. Zdobycie Oscara otworzyło i nadal otwiera mi mnóstwo drzwi, otwiera możliwość realizacji rzeczy, na które czekałem. Jestem zapraszany do tworzenia muzyki z okazji ważnych narodowych wydarzeń. Założyłem festiwal Transatlantyk. Z drugiej strony w filmie zostałem zdefiniowany jako kompozytor subtelnej muzyki symfonicznej do szlachetnych historycznych produkcji. W sumie jest to komplement. ale tego typu rynek jest bardzo mały. To czasami tylko jeden film rocznie. Trzeba przypominać, że przed i po Oskarze pisałem muzykę do dramatów wszelkiej maści. Od wojennych, historycznych, poprzez horror, filmy polityczne, filmy o wszelkich odmianach miłości, aż po komedię. I chociaż Oscar próbował zredukować mnie do jednego wymiaru jestem z niego bardzo dumny.

"Ida" to film kameralny. Czy sukces "Idy" oznacza, że jest moda na takie filmy?
Jan A.P. Kaczmarek: Nigdy nie ma mody w dziedzinie oskarowe "filmy nieanglojęzyczne" Do Amerykańskiej Akademii Filmowej, do której też należę nadsyłane są filmy z całego świata. Każdy kraj ma prawo nadesłania jednego filmu. Owszem filmy, które zdobywają Oscara znajdują naśladowców, ale nie wierzę, że wszyscy będą nagle kręcić filmy czarno-białe i do tego w Polsce. Natomiast to, że Paweł Pawlikowski zrealizował film czarno-biały wynika z jego osobistego tonu i mądrego wyboru języka wizualnego. Konwencja czarno-biała w tym przypadku ma dużą siłę.

Wspomniał Pan, że jest członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej. Jak to się dzieje, że dany film zdobywa Oscara, a inny nie?
Jan A.P. Kaczmarek: Na początku kilkuset członków Akademii podzielonych na kilka grup wybiera 9 filmów ( tzw. krótka lista). Potem Akademia zaprasza imiennie mniej więcej 30 członków, którzy przez trzy dni oglądają te filmy i wybierają pięć filmów nominowanych. Dwa razy zdarzyło mi się być w tym gronie. A potem na nominowanych głosuje już cała Akademia . Od niedawna można to robić także przez internet. Mogę podróżować i głosować. Emocje rosną!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie