Jarocin Festiwal 2021: Jarocin spragniony nie tylko muzyki, ale także wolności. Zobacz zdjęcia

Agnieszka Świderska
Agnieszka Świderska
Jarocin Festiwal 2021 Grzegorz Dembiński
Trwa ostatni dzień Jarocin Festiwal 2021. Przed nami koncert jeszcze Krzysztofa Zalewskiego, Happysad i TSA. Za nami koncerty, które nie mogły zdarzyć się nigdzie indziej. I zdarzyła się publiczność, która przyjechała tu po swoją muzykę. Tak różną jak oni sami. 

“Krzycz! Może ktoś posłucha” - to nie tylko fragment piosenki z najnowszej płyty Dezertera, który w piątek wybrzmiał na scenie Jarocina razem z legendarnymi kawałkami SS-20. Taki też był Jarocin, gdy ze sceny popłynęły dźwięki “Czarny chleb i czarna kawa” Strachów Na Lachy, “Na czworaka” Luxtoperdy czy “Redemption Song” w wykonaniu Gutka. Jarocin spragniony nie tylko muzyki, ale także wolności. Na to słowo jarocińska publiczność była wyjątkowo wyczulona. Reagowała mocniej. Każdym nerwem.  

W ciągu tych trzech dni zdarzył się także inny Jarocin. Miłość. To klucz nie tylko do “Legendy” Armii, która po 30 latach od premiery znów wydarzyła się na nowo w Jarocinie. Miłość zapleciona w słowa i w dźwięki popłynęła też sceny na koncercie Sorry Boys, Edyty Bartosiewicz oraz Heya, który był największym koncertem tegorocznego Jarocina. Nie tylko z powodu publiczności, którą zgromadził pod sceną, ale emocji, które uwolnił. To był ten koncert na najwyższych rejestrach, gdzie zostaje już tylko muzyka i bicie serca. Łzy w oczach Nosowskiej i wiele zdartych i jednocześnie ściśniętych gardeł ze wzruszenia po drugiej stronie to kwintesencja tego koncertu. Był to jedyny koncert Heya w tym roku. Koncert, który tak bardzo był wszystkim potrzebny.  

I był nowy Jarocin z Kwiatem Jabłoni i Darią Zawiałow. I w gruncie rzeczy, nie było w tym nic nowego, bo Jarocin zawsze przecież taki był. Festiwalem muzyki swojego czasu. Jej rytmem. Dlatego też ten Jarocin nie mógł być inny.  

Było w nim też co najlepsze, co zdarzyło się wtedy, w jego początkach, co było jego zaczynem i wywróciło do góry wszystkie porządki. To był nie tylko Dezerter z piosenkami SS-20, ale także TSA, bogowie polskiego heavy metalu, którzy w ostatnią festiwalową noc znów pewnie będą bogami.  

Ten Jarocin byłby z pewnością inny gdyby po drugiej sceny był las rąk z telefonami. Nie dość, że nie było lasu, to jeszcze “pojedyncze drzewa” należały do rzadkości. Dzięki Jarocin! 

Zobacz zdjęcia z festiwalu w Jarocinie:

Jarocin Festiwal 2021: Jarocin spragniony nie tylko muzyki, ...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie