Jarosław Pucek: Dopuszczenie do walki w sportach siłowych mężczyzny po zmianie płci jest po prostu nieuczciwe

Jarosław Pucek
Paweł Relikowski
Udostępnij:
Igrzyska w Tokio były niezwykłe z wielu powodów. Niektóre chwalebne, jak choćby postawa polskich lekkoatletów. Ale bywały też i ciemniejsze strony tej rywalizacji. Pandemia, warunki atmosferyczne, nienajlepsza organizacja, co akurat w przypadku rozmiłowanych w perfekcji Japończykach było sporym rozczarowaniem. W polskich mediach przewijał się jeszcze jeden wątek, który w swoim felietonie poruszyła red. Alicja Durka. Sprawa dotyczy wioślarki Katarzyny Zillman i jej comingoutu tuż po zdobyciu olimpijskiego srebra.

No i dobrze. I fajnie. Chciała to powiedzieć? Super. Czuła taką potrzebę? Jej sprawa. Każdy sportowiec zasługuje na szacunek za wysiłek, który wkłada w swój występ. I jest dla mnie bez znaczenia, czy jest hetero, bi, czy homoseksualistą. Osobiście, co pewnie nie jest dla wielu zaskoczeniem, o wiele bardziej moją wrażliwość poruszył Jakub Krzewinia i jego dumnie prezentowany tatuaż. Bo wiadomo – ma tam herb i wielki napis „Kolejorz”!

I w zasadzie tyle byłoby mojej polemiki, gdyby nie pewien istotny, a nawet niebezpieczny precedens, który przyniosły nam igrzyska w Tokio. I one też dotyczą sportowców ze społeczności LGBT. Bo o ile osoby L, G, czy B rywalizują na normalnych zasadach sportowego współzawodnictwa, to do tej samej społeczności należą też osoby T. Czyli transseksualne. I tutaj, Szanowni Państwo, bez względu na światopogląd, afirmację czy sprzeciw wobec tej, czy innej społeczności, sprawa robi się bardzo poważna i nie ma ona absolutnie nic wspólnego z równością. A nawet wręcz przeciwnie.

Mam na myśli nowozelandzką sztangistkę Laurel Hubbard. Dla tych, którzy nie znają tej postaci słów kilka. Laurel Hubbard urodziła się jako chłopiec i jako Gavin Hubbard z niemałymi sukcesami konkurował z innymi mężczyznami w podnoszeniu ciężarów. W 2001 r. zakończył karierę sportową jednak po zmianie płci w 2012 r. wrócił lub wróciła do współzawodnictwa jako kobieta. No i się zaczęło. I słusznie się zaczęło. Większość sportowego świata nie kryła oburzenia. Padały oskarżenia o oszustwo, o złamanie zasad równiej rywalizacji, a nawet o brak szacunku dla kobiet. I całkowicie podzielam to oburzenie. Nie, nie dlatego, że mężczyzna chce być kobietą. Ale tylko i wyłącznie dlatego, że biologia, tak chętnie pomijana przez niektórych jako nieistotny czynnik determinujący płeć psychiczną, w rywalizacji sportowej daje osobom transseksualnym nieuczciwą, to znaczy – nie wypracowaną ciężką pracą i wyrzeczeniami, przewagę już na starcie. To nie ma nic wspólnego ze sportową rywalizacją. To jej jawne i zalegalizowane zaprzeczenie. Ba! Kpina ze sportu. I z kobiet.

W czasach, kiedy cały sportowy świat zastanawia się jak potraktować sportsmenki z podwyższonym poziomem męskich hormonów, do walki w sportach siłowych dopuszcza się mężczyznę po zmianie płci. To po prostu nieuczciwe.

Dlatego zupełnie nie podzielam entuzjazmu red. Durki z powodu coraz powszechnego udziału osób LGBT w sporcie. Dla jasności jeszcze raz podkreślę – oddzielam grubą kreską wszystkich od L, do B. Niestety do tej społeczności zalicza się również osoby spod litery T i to głównie sportowcy spod znaku tęczy powinni stanowczo zaprotestować przeciwko nierównemu i nieuczciwemu traktowaniu kobiet, o które prawa tak ochoczo walczą.

Przy okazji – nie znam przypadku, żeby jakaś transseksualna kobieta walczyła o współzawodnictwo po zmianie płci na męską. Odpowiedź, dlaczego wydaje się oczywista.

Jarosław Pucek, prawnik.

Nowe obostrzenia od 1 grudnia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie