Jerzy Jakubowski: Sprawa Magdy to wielka porażka policji

Krzysztof M. Kaźmierczak
Jerzy Jakubowski
Jerzy Jakubowski Andrzej Szozda
Policja zbytnio zaufała matce dziecka uważa Jerzy Jakubowski emerytowany policyjny spec od zabójstw, były szef Centralnego Biura Śledczego w Poznaniu. Rozmawia Krzysztof M. Kaźmierczak

Jeszcze nigdy po odejściu na emeryturę nie oceniał pan publicznie działań policji. Dlaczego zdecydował się pan zabrać głos akurat w sprawie śmierci małej Magdy?
Jerzy Jakubowski: Śledziłem przebieg wydarzeń w tej sprawie i byłem nim zaskoczony. Czuję pewien gniew, a zarazem mam żal do policji, że nie wyjaśniła sprawy wcześniej i w profesjonalny sposób.

Może nie miała takich możliwości...
Jerzy Jakubowski: Nie sądzę. To sprawa z rodzaju takich, które zwykle udaje się wyjaśnić w pierwsze 48 godzin po zgłoszeniu. Mówię to nie w oparciu o dywagacje, tylko na podstawie wieloletniego doświadczenia w wyjaśnianiu najpoważniejszych przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu.

Dlaczego więc zagadkę śmierci dziecka udało się rozwikłać dopiero po 10 dniach?
Jerzy Jakubowski: Odnoszę wrażenie, że zapomniano o elementarnych działaniach. W takich sprawach niezbędne jest założenie, że bliscy mogą mieć związek z przestępstwem. Tutaj jednak ze zbyt wielkim zaufaniem potraktowano matkę i jej wersję napadu i porwania.

Uważa pan, że już wtedy Katarzyna W. powinna zostać zatrzymana? Za co? Przecież wszystko wskazywało na to, że to ona jest ofiarą.
Jerzy Jakubowski: Byłoby ono oczywiście bezzasadne bez dowodów. Ale niezbędne było podjęcie intensywnych starań, by zweryfikować wersję przedstawioną przez matkę. Była ona od początku mało wiarygodna.

Dlaczego?
Jerzy Jakubowski: Choćby dlatego, że nie miała obrażeń przesądzających o tym, że faktycznie został uderzona i pozbawiona przytomności.

Ale to jeszcze nie dowód na to, że porwania nie było.
Jerzy Jakubowski: Ale za to wystarczający powód do tego, by założyć, że ta kobieta nie mówi prawdy i starać się na wszelkie dozwolone prawem sposoby dociec, co faktycznie się wydarzyło.

Jakie sposoby ma pan na myśli?
Jerzy Jakubowski: Powinno się przeprowadzić dokładne badanie obrażeń i odzieży kobiety przez specjalistów z Zakładu Medycyny Sądów . Zarazem należałoby przepytać osoby z rejonu zamieszkania matki oraz miejsca rzekomego porwania pokazując im nie zdjęcie dziecka tylko wózka oraz matki w ubiorze jaki miała w chwili zniknięcia Magdy.

Dlaczego, przecież szukano dziecka, a nie jego wózka czy matki?
Jerzy Jakubowski: Tyle, że małe dzieci są podobne, a na dodatek o tej porze roku osłania się je przed zimnem i trudno nie tylko zapamiętać, co nawet w ogóle zauważyć twarz dziecka. Ale wózek mógł zwrócić uwagę przechodniów. Była szansa na sprawdzenie, czy i gdzie matka była w czasie rzekomego napadu.

To nie wystarczyłoby jednak do wyjaśnienia zagadki...
Jerzy Jakubowski: Równolegle powinno się podjąć działania operacyjne. Poczynając od założenia podsłuchu w telefonach rodziny i umieszczenia w mieszkaniu rodziców Magdy doświadczonych policjantów.

Sąd zapewne nie wyraziłby zgody na podsłuch...
Jerzy Jakubowski: Podsłuch operacyjny do 5 dni nie wymaga zgody sądu. To standardowa metoda pracy policyjnej.

A po co policjanci w mieszkaniu państwa W.?
Jerzy Jakubowski: By pozyskali zaufanie matki i nawiązali z nią relacje pozwalające doprowadzić do wyjawienia przez nią prawdy. Właśnie w te rolę wszedł Krzysztof Rutkowski. Tyle, że stało się to dopiero tydzień później.

Rutkowski zdobył zaufanie matki Magdy, ale też oszukał ją, by nakłonić do powiedzenia co stało się z dzieckiem. Pochwala pan takie metody?
Jerzy Jakubowski: On przeprowadził swoistego rodzaju kombinację operacyjną. Uważam, że takie właśnie działanie powinna podjąć policja. Są one dopuszczalne prawnie. Ale należało to zrobić znacznie wcześniej.

Policja broni się tym, że prokuratura nie zgadzała się na ofensywne działania np. użycie wariografu...
Jerzy Jakubowski: Tyle, że do badania wariografem nie była wcale konieczna zgoda prokuratury. Wystarczyłaby zgoda matki i ojca. Takie i inne działania można i trzeba było przeprowadzić w ramach rozpracowania operacyjnego. Jestem przekonany, że szybko dałyby one efekty.

Dlaczego zatem policjanci tego nie zrobili?
Jerzy Jakubowski: Zabrakło im inicjatywy i dynamiki. I chyba nie wynikało to wcale z ich braku wiedzy. Obawiam się, że ma to przyczyny systemowe, wynika z obecnego podejścia policji do wyjaśniania przestępstw. Czeka się na to, co zrobi prokuratura, obawia się podejmowania ofensywnych decyzji.

A jak ocenia pan postępowanie Krzysztofa Rutkowskiego?
Jerzy Jakubowski: Nie należę do jego fanów, ale akurat w tej sprawie okazał się skuteczny. Zrobił w części to, co należało do policji. Myślę jednak, że zarazem wykroczył poza swoje kompetencje, gdyż nie posiada licencji i nie powinien osobiście wykonywać czynności detektywistycznych .

Chcesz skontaktować się z redakcją Głosu Wielkopolskiego? redakcja@glos.com

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Roman

tylko Widukind zrobi porzadek gdy zostanie kłymyndantem ha,ha,ha tego to wali w kopułkę równo

Z
Zgul

walki ze wszelkim złem tego kraju.

Reszta musi się rozformować i udać na dobrowolną emigrację. Wtedy Windupindu z funflami uratuje kraj i zrobi nam tu drugi Budapeszt. Choć prędzej, chyba, drugą Czeczenię.

Kolego Emerycie! Nie karm trolla.

E
Emeryt PP

ja też przepracowałem w dochodzeniówce 23 lata i dłużej niestety nie mogłem patrzeć na nieudolność przede wszystkim kierownictwa. Doświadczony policjant przed przystąpieniem do spisania protokołu poświęcał nie raz kilka godzin aby wyjaśnić wszystkie wątpliwości i uważam, że na tym etapie matka dziecka powinna powiedzieć prawdę. Niestety młodzi policjanci nie są odpowiednio szkoleni, za szybko wyciągają protokół i koncentrują się na jego wypisaniu wypełniając bzdurne rubryki. Nie są też odpowiednio nadzorowani. Przełożeni uwielbiają w spornych sprawach odsyłać ich po decyzje do prokuratora. Dawniej nie było to do pomyślenia, policjanci robili swoje i gotowe materiały były przekazywane do prokuratury. Tak to jest jak powierza się kierownicze stanowiska nieudolnym pociotkom.

W
Widukind

Nie sądzi Pan że milicja, zwana dla niepoznaki, policją , to jedna wielka kompromitacja ? Jeśli nie mogą od lat wyjaśnić sprawy zamordowania swojego szefa ? Jeśli ministrowi kradną VW i nie mogą znaleźć sprawców ? Jeśli policyjny psychopata kopie bezbronnego człowieka i jest bezkarny a ofiara otrzymuje wyrok ? A kolesie policjanta nie reagują na akt bestialstwa rodem z Oświęcimia i składają fałszywe zeznania? Jeśli kierujący radiowozem zabija chłopaka a potem wraca, jakby nic się nie stało, do służby? Jeśli zamaskowane ZOMO bezprawnie wyciąga ludzi z tramwaju i ich bije ? A może to dziadostwo zwane policją trzeba nareszcie rozwiązać i zorganizować od nowa ? I ogłosić międzynarodowy przetarg na zorganizowanie policji od nowa? Wczoraj , gdy sypnął śnieg, nie widziałem anie jednego policjanta z drogówki ! A ich obowiązkiem jest pomagać kierowcom. A dziś, jak już samochody rozjechały śnieg, to nagle się pojawili, z radarami zresztą. To samo dotyczy zresztą SM czyli sado-macho.

Dodaj ogłoszenie