Jerzy Stępień: Poznań chce być Indiami Europy

Mateusz Pilarczyk
Jerzy Stępień, zastępca prezydenta Poznania
Jerzy Stępień, zastępca prezydenta Poznania Fot. Grzegorz Dembiński
Z Jerzym Stępniem, zastępcą prezydenta miasta, o pozyskiwaniu inwestorów, rozmawia Mateusz Pilarczyk

Poznań przyciągnie w najbliższym czasie nowych inwestorów zagranicznych?

Jerzy Stępień: - Tak, ale zawsze dopóki trwają rozmowy obowiązuje nas tajemnica. Nie możemy podać ani zakresu, ani branży, ani rodzaju przedsiębiorstwa. Często wynika to z wygaszania działalności w innych częściach świata, Koncerny chcą uniknąć problemów z tym związanych. Mogę zdradzić, że od dłuższego czasy prowadzimy z jednym miastem bój o dużego inwestora. Sprawa powinna się rozstrzygnąć do końca tego roku.

A jak często inwestorzy pukają do drzwi urzędu?

Jerzy Stępień: - Nie powiem, że codziennie, bo byłoby to przesadą, ale mamy takie oferty kilka razy w miesiącu.

Ile wizyt kończy się sukcesem, czyli sprowadzeniem do Poznania danej firmy? 1/10? 1/20?

Jerzy Stępień: - Trzeba się mocno napracować. Jak jesteśmy na tak zwanej krótkiej liście kilku lokalizacji, w które chce się firma sprowadzić, to 1/10 propozycji kończy się inwestycją. W pozostałych przypadkach 1/20. Teraz może pomogą nam wyróżnienia przyznane przez Financial Times - jesteśmy w pierwszej dziesiątce europejskich miast, gdzie warto inwestować i w dziesiątce miast z najwyższą efektywności zwrotów na jakie przedsiębiorstwa mogą liczyć z zainwestowanych w Poznaniu pieniędzy.

W dużych polskich miastach wyrastają centra usługowe zachodnich koncernów, które przenoszą do Polski między innymi księgowość. Poznań jest chyba trochę z tyłu tego wyścigu o inwestorów. Przegrywamy nie tylko z Warszawą, Krakowem, ale i Łodzią oraz Wrocławiem.

Jerzy Stępień: - Faktycznie w tych miastach jest więcej centrów usługowych, niż w Poznaniu, ale ich rynek już jest nasycony. Wiemy to po rozmowach z takimi firmami informatycznymi jak IBM, czy Hewlett-Packard. We Wrocławiu i Krakowie nie ma już takich rezerw wykwalifikowanej kadry, aby zadowoliła ona nowych inwestorów. To szansa dla Poznania. Teraz jesteśmy pod względem atrakcyjność drugim po Warszawie miejscem dla tego typu inwestycji.

Jesteśmy tylko atrakcyjną lokalizacją, czy firmy już inwestują w Poznaniu?

Jerzy Stępień: - Od 2006 roku w tzw. BPO (centrach świadczących usługi dla biznesu - przyp. red.) oraz R&D (placówkach badawczo-rozwojowych przyp. red.) powstało ponad 6 tysięcy miejsc pracy, w ponad 30 firmach. To jest sektor usług nowoczesnych. Część z nich pracuje w cyklu zmianowym, bo obsługują globalne firmy między, których oddziałami występują duże różnice czasu. Wszystkie centra rozpoczynają na ogółu od niewielkiego zatrudnienia i mają tendencję wzrostową. Biorąc pod uwagę zgłaszane do miasta zapotrzebowanie, to do końca 2012 roku liczba zatrudnionych wzrośnie do ponad 8 tysięcy.

Na tym koniec?

Jerzy Stępień: - Nie. Mamy dane, że na każdy tysiąc miejsc pracy w centrach powstaje ponad sto miejsc pracy w handlu i usługach w otoczeniu tych centrów oraz 120 w firmach bezpośrednio kooperujących z nimi. Można powiedzieć, że do końca roku dzięki BPO w Poznaniu zatrudnionych będzie ponad 10 tys. osób z czego 80 procent to absolwenci uczelni wyższych.

Wymienialiśmy wcześniej takie znane globalne marki jak IBM i HP. Ich jednak nie ma w Poznaniu.

Jerzy Stępień: - Ale jest Franklin Templeton, jeden z największych graczy na rynku amerykańskim firm zarządzający funduszami inwestycyjnymi, jest znana firma doradcza Grant Thornton, jest centrum informatyczne koncernu farmaceutycznego Roche. Są to marki, których obecność w Poznaniu powoduje, że kolejni inwestorzy interesują się naszym miastem. Nic tak dobrze nie wpływa na zainteresowanie inwestorów jak znane marki inwestujące w danej lokalizacji. To dobra promocja dla Poznania.

Na tej promocji zyskają też absolwenci szkół wyższych?

Jerzy Stępień: - Strategia pozyskiwania inwestorów z innowacyjnych branży wynika z akademickiego charakteru Poznania, który w sposób oczywisty wpływa na rynek pracy. Dlatego szukamy inwestorów, którzy wykorzystają ten potencjał. Dające absolwentom ze sporymi aspiracjami szanse i perspektywy kariery zawodowej. A tworzone miejsca pracy w zależności od rodzaju firmy pozwalają zarobić od 3 - 6 tys. złotych.

Czyli w Poznaniu nie powstanie "nowy Volkswagen"?

Jerzy Stępień: - Szanujemy każdego inwestora, ale nie widzę szans na budowę w Poznaniu fabryki tej skali. A już zupełnie nie ma mowy o zakładach przemysłowych dla niewykwalifikowanych robotników. Po prostu nie mamy takich pracowników na rynku. Trzeba by ich dowozić z innych lokalizacji. Można się zachwycać tysiącami miejsc pracy na przykład w Łódzkiej strefie ekonomicznej, ale to są branże nieinnowacyjne. Jeśli znajdą miejsce, gdzie będzie można produkować taniej, to firmy się przeniosą.

Nowi inwestorzy, to pieniądze dla miasta z podatków. Także z PIT-ów. Jak namówić absolwentów uczelni, żeby meldowali się w mieście? Bez tego Poznań mniej zarobi na nowych miejscach pracy.

Jerzy Stępień: - Jedyny realny pomysł na zatrzymanie absolwentów jest tworzenie dla nich miejsc pracy. Innej drogi nie ma. Mając stabilną pracę zyskują możliwość osiedlenia się, bo stać ich na zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego.

Poznań i Polska w przyszłości staną się Indiami Europy? Hindusi od lat zarabiają na usługach dla biznesu.

Jerzy Stępień: - W tym wymai rzez z całą pewnością. Taki jest trend, i tak pokazują analizy. Wynika to z naszego rynku pracy, gdzie ilość osób z wykształceniem wyższym cały czas rośnie. Mamy dobrych pracowników, a koszty pracy są niższe, niż na zachodzie.

Przygotowując się do rozmowy zajrzałem na stronę internetową Poznania do zakładki "Fakty i liczby". Kategoria inwestycje była zupełnie pusta. Nie mamy się czym chwalić?

Jerzy Stępień: - Dobrze, że Pan o tym mówi. To niedopatrzenie. Wyjaśnię to zaraz po naszym spotkaniu.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Emeryt

Niech Poznań będzie w pierwszej kolejności czystym, zadbanym miastem. Tak jak w dawnych czasach. Obecnie panuje olbrzymi bałagan.

i
indu2

Ale najwiekszy pracodawca w Poznaniu - Volkswagen wyniesie sie dzięki prostestom mieszkańców Antoninka i biernej postawie związków zawodowych i władz Poznania wobec planów VW zwiekszenia miejsc pracy.

W
Widukind

Ten człowiek po prostu bredzi. A poniższe wpisy też mnie w tym utwierdzają.

P
Poznań SPOKO

.... i zapomniałem, że będziemy chodzić po mieście i tańczyć hare kriszna ...:)

P
Poznań SPOKO

Należy przyznać rację Panu Prezydentowi, że Poznań staje się powoli Indiami Europy. Na obrzeżach powstaje coraz więcej slumsów z bezdomnymi a centrum wygląda coraz bardziej "kiczowato".
Brakuje jeszcze rykszy, haszyszu i będzie GIT :)

i
indus

Ten pan chyba nie zdaje sobie sprawy z tego o czym mówi. Dzięki polityce prezydenta, wiceprezydentów i magistratu już prawie wszystko wyniosło się z Poznania (do Wrocławia - Bank Zachodni, Szkoła Kwatermistrzowska - Warszawy - tu jest podmiotów bez liku - i innych miast.

Myślicie, że inwestorzy z Indii nie potrafią wyciągać wniosków? Nawet jak się Wam uda kogoś "ściągnąć" do Poznania to i tak pop krótkim czasie przeniesie się do Wrocławia, Warszawy czy Łodzi.

Władze Poznania zatrzymały się w fazie prywaciarza wynajmującego garaż firmie polonijnej. Maksimum kasy za minimum usług. Swoim działaniem (nie wiem czy z niewiedzy, czy z wyrachowania) doprowadzicie Państwo miasto do ruiny.

b
biniu

Podróże służbowe deformują widzenie świata.Każdy widzi inne Indie.Pan te biznesowe a inni chodzą ulicami i w Indiach i w Poznaniu i widzą coś innego.
Więc nie wiem skąd gościu wiesz ,czego chce Poznań?

p
pyra

Był już taki co z Polski robił drugą Japonie.Nawet propaganda ma swoje granice

p
pyra

Był już taki co z Polski robił drugą Japonie.Nawet propaganda ma swoje granice

Dodaj ogłoszenie