Wprowadzenie przez zachodnie państwa dla pracowników z Ukrainy ruchu bezwizowego, obowiązujące od 11 czerwca 2017 – obywatele Ukrainy nie potrzebują wiz, by wjechać na terytorium UE, przy czym uprawnienie to zostało ograniczone do 90 dni w ciągu pół roku, a wyjazdy można odbywać w celach biznesowych, turystycznych i rodzinnych – spowodowało, że w pierwszym miesiącu funkcjonowania nowych przepisów, granicę UE przekroczyło bez wiz ponad 95 tysięcy Ukraińców.

Jednocześnie, dynamika imigracji zarobkowej do Polski z kierunku wschodniego istotnie spadła – z danych MRPiPS wynika, że w I półroczu 2018 roku zarejestrowano o 13 proc. mniej oświadczeń o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcowi, niż w roku ubiegłym, co stanowi odwrócenie trendu z ostatnich kilku lat, tj. w zasadzie ciągłego wzrostu liczby rejestrowanych oświadczeń.


- Obecnie mamy lukę wynoszącą około 1 mln miejsc pracy, niektórzy szacują ją na pół miliona, ale to i tak bardzo dużo. W międzyczasie udało nam się pozyskać wielu pracowników z Białorusi, Ukrainy ale także i Gruzji i rzeczywiście wypełniają tę przestrzeń- tłumaczy w rozmowie z AIP Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute.- Teraz tych dobrych pracowników pozazdrościły nam inne państwa, w tym Niemcy, które mniej czy bardzie jawnie przygotowali fantastyczny pakiet dla obcokrajowców- dodaje.

Przeczytaj także:

Realizacja przez Niemców zaprezentowanego planu będzie miała określony wpływ na polską gospodarkę. Można bowiem założyć, a istnieją już badania na ten temat, że duża część pracowników z Ukrainy przebywających w Polsce, zdecyduje się przemieścić na Zachód. Oznacza to odpływ dużej części tak potrzebnej nam siły roboczej do Niemiec, co spowoduje duże trudności dla przedsiębiorców, ale również kłopoty makroekonomiczne. Według szacunków ZPP, w umiarkowanym wariancie zakładającym odpływ z rynku pracy 500 tysięcy imigrantów z Ukrainy, potencjalny uszczerbek PKB wyniesie 1,6 proc., co stanowi 1/3 dynamiki wzrostu PKB w roku 2017. W kontekście zbliżającego się nieuchronnie spowolnienia gospodarczego, strata ta byłaby jeszcze bardziej dotkliwa.

Jak czytamy w memorandum ZPP „według szacunków Narodowej Rady Ludnościowej, do 2050 roku Polska powinna przyjąć 5 milionów imigrantów zarobkowych, aby utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju gospodarczego”.

Eksperci ZPP są zgodni co do tego, że kontynuacja dobrej koniunktury gospodarczej, nie będzie możliwa dzięki krótkofalowym działaniom, polegającym na zaspokajaniu aktualnych potrzeb i przyciąganiu imigrantów na krótki czas, choćby w związku z sezonowym wzrostem popytu na pracę.

Zdaniem ekspertów istnieje potrzeba pilnej aktywności rządu, nakierowanej na realizację działań mających zapobiec sytuacji, w której znaczący niedobór rąk do pracy w Polsce stanie się faktem i wpłynie istotnie na sytuację przedsiębiorców.

- Projekt, który cały czas jak rozumiem miele się gdzieś w kazamatach kolejnych ministerstw, który zakłada stworzenie biało czerwonej karty rezydenta oraz szybką ścieżkę umożliwiającą ściąganie rodzin. My byśmy do tego dodali do tego np. wprowadzenie języka ukraińskiego w szkołach, możliwość poczucia się jak u siebie w domu i tworzenia szerokiej oferty- mówi ekspert.- Jeżeli stracimy Ukraińców, tak jak straciliśmy 2 mln Polaków, którzy pracują poza granicami kraju, nasza gospodarka zacznie się kurczyć, będziemy biedniejszym krajem i biedniejszym narodem. To jest miejsce gdzie rząd może się wykazać aktywnością i odwagą- podsumowuje Wróblewski.