Jezus i tiramisu, czyli alfabet polskiego tenisa

Huber Zdankiewicz
Komu zazdrości Agnieszka Radwańska, czemu Jerzy Janowicz nie lubi Bożego Narodzenia i skąd wziął się czeski akcent Łukasza Kubota? O upodobaniach i mniej lub bardziej znanych faktach z życia polskich gwiazd Wimbledonu pisze Hubert Zdankiewicz

A jak Andy
Właśnie takie imię noszą tenisiści, za których sprawą cały świat usłyszał o Kubocie i Janowiczu. W 2009 r. Łukasz pokonał w Pekinie Andy'ego Roddicka, wówczas szóstego tenisistę świata (on sam był w tym czasie 143.). Janowicz trafił na czołówki serwisów sportowych po tym, jak jesienią ubiegłego roku ograł w paryskiej hali Bercy mistrza olimpijskiego i zwycięzcę US Open Andy'ego Murraya. Co ciekawe, na literę A zaczyna się również imię zawodniczki, za której sprawą w dorosłym tenisie zaistniała Radwańska. Wiosną 2006 r. 17-letnia wówczas Agnieszka dostała dziką kartę do turnieju J&S Cup w Warszawie i pokonała w pierwszej rundzie byłą mistrzynię Roland Garros Rosjankę Anastazję Myskinę.

B jak "Body Issue"
To była niecodzienna sytuacja, na pewno było to dla mnie przełamanie jakiejś bariery - mówi Agnieszka Radwańska, która pozazdrościła najwyraźniej Marcie Domachowskiej rozbieranej sesji dla polskiej edycji "Playboya". "The Body Issue" to specjalne, coroczne wydanie magazynu ESPN, w którym pojawią się nagie i półnagie zdjęcia gwiazd światowego sportu. W piątym wydaniu, które trafi do sprzedaży 12 lipca, zobaczymy m.in. naszą tenisistkę.

C jak Czechy
To tu na co dzień mieszka i trenuje Łukasz Kubot. Dokładnie w Pradze. - W domu śmiejemy się, że już nawet mówi po polsku z czeskim akcentem. Od sąsiadów nie przejął tylko miłości do piwa, bo nie znosi alkoholu - opowiada ojciec tenisisty Janusz Kubot. Czechami są również aktualni trenerzy Łukasza: Jan Stoces i Ivan Machytka, tylko jego narzeczona jest… Słowaczką (patrz pod E).

D jak double trouble
Czyli podwójne kłopoty. Tak masażystki i koleżanki w szatni mówią o Agnieszce Radwańskiej i Caroline Wozniacki (albo Karolinie Woźniackiej, bo tak niektórzy nazywają Dunkę ze względu na jej polskie korzenie). Od czasu, gdy ta druga zaczęła spotykać się z golfistą Rorym McIlroyem, już nie spędzają razem wakacji (patrz pod M), niemniej przez lata były prawie nierozłączne. - Widuję ją częściej niż koleżanki z Krakowa i własną babcię - mówi o swojej przyjaźni z Caro Agnieszka.

E jak Eva
Slaninkova, była tenisistka, obecnie sędzia i od kilku lat życiowa partnerka Kubota. "Come on, Milaćku!" - w dwóch językach zagrzewa Łukasza do walki na Twitterze piękna Eva. Na razie to nieformalny związek, ale rodzice tenisisty już traktują ją jak synową. Całkiem nową dziewczynę ma za to Jerzy Janowicz, u którego boku widywana jest od pewnego czasu Marta Domachowska. Ojciec Jerzyka twierdzi co prawda, że to tylko przyjaźń, niemniej była polska tenisistka nr 1 nie odstępuje młodszego o pięć lat kolegi na krok. W Londynie siedziała w loży Janowicza podczas jego ćwierćfinału z Kubotem. Nie jest również tajemnicą, że Domachowska zakończyła niedawno kilkuletni związek z pływakiem Pawłem Korzeniowskim.

F jak Fibak

Teraz, gdy po publikacji "Wprost" wizerunek naszego najbardziej (wciąż) utytułowanego tenisisty mocno ucierpiał, tym bardziej warto przypomnieć, że akurat dla Kubota zawsze był wzorem do naśladowania. Zdarzało mu się nawet zwracać do Fibaka z prośbą o radę przy układaniu planów startowych czy taktyki na mecz. Dziś Łukasz jest już bardziej samodzielny, ale szacunek pozostał. Mówiąc o starszym koledze, zawsze używa zwrotu "pan Wojciech".

G jak golf
Myślicie, że to bezkontaktowy sport? No to nie widzieliście w akcji Radwańskiej. Nasza najlepsza tenisistka postanowiła swojego czasu spróbować swoich sił na greenie podczas turnieju Mercury Insurance Open w amerykańskim San Diego. Tyle że zamiast do dołka trafiła… prosto w głowę stojącego obok kamerzysty. Cóż, nie każdy może być Tigerem Woodsem.

H jak "How many times?"

Ile razy? - okrzyk Janowicza podczas meczu drugiej rundy Australian Open z Somdevem Devvarmanem komentował cały świat. Do sieci trafił nawet utwór R&B z tytułem nawiązujący do popisu Jerzyka. Śpiewa Kimberly Michelle, ale refren to już działka naszego tenisisty.

Radwańska o swoim ideale mężczyzny: Wysoki, dobrze zbudowany, wysportowany, dowcipny, szczery... No, kurczę, wychodzi mi jakiś książę z bajki. Czy tacy w ogóle istnieją, i czy kręcą się koło kortów?

I jak Isia
Teraz, gdy coraz więcej osób mówi do Radwańskiej "pani Agnieszko" warto przypomnieć skąd wzięła się Isia - bo tak do dziś zwracają się do tenisistki rodzice i przyjaciele. - Gdy byłam mała, nie potrafiłam wymówić prawidłowo swojego imienia. Zamiast: Agnieszka, mówiłam: Agnisia, a właściwie to: Isia - zdradziła kiedyś Radwańska. Z Janowiczem sprawa jest prostsza - Jerzyk pojawił się dla odróżnienia, bo takie samo imię nosi jego ojciec.

J jak Jezus
Nie wstydźcie się wierzyć - apelowała do rodaków Radwańska, gdy wzięła udział w kampanii zainicjowanej przez organizację Krucjata Młodzi w Życiu Publicznym. W nakręconym z tej okazji krótkim filmie Agnieszka pozuje m.in. na tle napisu "Jezus" ułożonym z tenisowych piłek. Odważna deklaracja w kraju, w którym idolem młodzieży jest Nergal, zresztą tenisistka obrywa z tego powodu również z drugiej strony barykady, bo na portalu Fronda.pl skrytykował ją ostatnio ksiądz Marek Dziewięcki. Powodem była wspomniana już sesja dla "The Body Issue".

K jak kankan albo Kolejarz
Czyli znak rozpoznawczy Kubota, który każde swoje zwycięstwo fetuje, tańcząc na korcie. A Kolejarz Stróże to nazwa klubu piłkarskiego, którego trenerem był wiosną 2011 r. ojciec tenisisty. To właśnie jemu Łukasz zadedykował swoje sensacyjne zwycięstwo w pierwszej rundzie Roland Garros nad Hiszpanem Nicolásem Almagrą. Życzył tacie powodzenia w walce o utrzymanie w I lidze

L jak Last 8
Awansem do ćwierćfinału Wimbledonu Kubot i Janowicz zapewnili sobie członkostwo w elitarnym klubie Last 8 (Radwańska jest w nim od pięciu lat). Wiąże się z nim szereg przywilejów - do końca życia cała trójka może liczyć na darmowe wejściówki (dla siebie i osoby towarzyszącej) na teren kortów All England Lawn Tennis and Croquet Club, zakwaterowanie w hotelu i przepustkę na coroczne turniejowe cocktail party. Obecnie klub stowarzysza ok. 600 tenisistów, a co roku na Wimbledon przyjeżdża ich ok. 200.

Ł jak łamanie albo... łapanie
Łamanie oczywiście rakiet, z czego słynął Marat Safin, do którego porównują ostatnio Janowicza zagraniczni dziennikarze. Polak na razie nie niszczy sprzętu z taką częstotliwością jak Rosjanin, niemniej na korcie bywa równie ekscentryczny. Krzyczy (patrz pod H), przeklina jak szewc, płacze po wygranych meczach. Podczas ostatniego Roland Garros zabawiał nawet kibiców, zdejmując im z głów czapki i próbując łapać przelatujące nisko nad kortem gołębie.

M jak Mauritius
Słynne z powodu opublikowanych później przez bulwarówki pikantnych fotek wakacje, na które wybrały się jesienią 2009 r. siostry Radwańskie, Karolina Woźniacka i Angelique Kerber. Właśnie na Mauritius. - Nie było opalania toples, tylko rozwiązane paski od stanika, kiedy leżałyśmy na brzuchu. Ale kiedy jest 55 stopni, trudno, żeby na plaży nosić kożuch - tłumaczyła później Agnieszka.

N jak "Nic śmiesznego"
Tytuł ulubionego filmu Kubota. Podobno, bo niechęć Łukasza do opowiadania o swoim życiu prywatnym jest już legendarna. Chętniej o swoich filmowych zainteresowaniach opowiada Radwańska. Trochę nietypowych jak na kobietę, bo nie znosi melodramatów. Uwielbia za to komedie i… horrory. - Lubię się bać w kinie. Dzięki temu nie tak łatwo przestraszyć mnie potem na korcie - zapewnia tenisistka.

O jak obywatelstwo
Kataru - taki egzotyczny kierunek rozważał kilka lat temu Janowicz zniechęcony bezskutecznym poszukiwaniem sponsorów w Polsce. Na szczęście przemyślał sprawę i odrzucił ofertę tamtejszych szejków. Również dlatego, że przyjęcie obywatelstwa Kataru wiązało się z koniecznością przejścia na islam.

P jak pszczoła
Uratowaliście komuś życie? - pytała rok temu na Facebooku swoich fanów Radwańska. Pół żartem, pół serio, niemniej filmik z New Haven, na którym udzielając wywiadu telewizji News8, Agnieszka zabija nękającą dziennikarza pszczołę, zrobił furorę w internecie. Nagranie zamieściły m.in. amerykański portal HuffingtonPost.com oraz oficjalna strona WTA.

R jak Rammstein

Horrory to nie jedyny powód, dla którego trudno przestraszyć Radwańską na korcie. - Tata katuje nas w samochodzie Rammsteinem i System of a Down - zdradziła kiedyś tenisistka, co może tłumaczyć, dlaczego nie robią na niej wrażenia nawet upiorne jęki Marii Szarapowej (patrz pod U). Agnieszka z kolei preferuje czarne rytmy, m.in. Kanye Westa i Boba Marleya. W internecie można znaleźć również filmik, na którym razem z siostrą kołysze się w rytm "Poker Face" Lady Gagi.

S jak siatkówka
Siatkarzami byli rodzice Janowicza, mama występowała nawet w reprezentacji Polski. Syn wybrał tenis pod wpływem ojca, który po zakończeniu kariery grywał w amatorskich turniejach. - Patrzyłem, jak kaleczy ten sport, i postanowiłem, że muszę mu pokazać, jak się to robi - śmieje się Jerzy junior, który ostatnio spróbował swoich sił również na parkiecie. W grudniu wystąpił w charytatywnym meczu Skra Bełchatów - Reprezentacja Polski i radził sobie nadspodziewanie dobrze. - Fajnie było, ale dyscypliny nie zmienię - zapewniał.

T jak tiramisu
Ulubiony deser Radwańskiej i Kubota. Zarazem jedyna potrawa, jaką Agnieszka do niedawna potrafiła przygotować, bo choć reklamuje kuchenki, to sama przyznaje, że akurat w kuchni zdecydowanie lepiej czuje się jej siostra. Janowicz przyznał za to, że jednym z najtrudniejszych dla niego okresów są święta Bożego Narodzenia, bo… pizzerie są wówczas zamknięte. A on nie lubi wigilijnych potraw.

U jak ubiór
Fajnie jest poczuć się kobieco. Na co dzień gramy często w strasznych upałach, jesteśmy spocone, zdyszane, zmęczone. Daleko nam wtedy do niektórych pań na trybunach, elegancko ubranych, ze zrobionymi włosami i paznokciami - przyznała kiedyś Radwańska. Agnieszka w wolnych chwilach najchętniej paraduje w szpilkach i obcisłych sukienkach, a wśród trzech rzeczy, które zabrałaby na bezludną wyspę, wymieniła prostownicę do włosów. Kolekcjonuje również torebki Louis Vuitton. Pierwszą kupiła sobie w 2007 r., gdy pokonała w III rundzie US Open broniącą tytułu Marię Szarapową.

W jak wpadka
Każdemu się zdarza. Kubot obraził się kiedyś na organizatorów turnieju ATP w Sopocie, którzy zmienili godzinę jego meczu i zapomnieli go o tym poinformować, a on w związku z tym zbyt późno zjadł obiad (w domyśle: dlatego przegrał). Nie dodał tylko, że nie mogli tego zrobić, bo… po posiłku poszedł spać do hotelu i wyłączył telefon. Największą wpadką Radwańskiej było stwierdzenie rok temu, że igrzyska olimpijskie nie są dla niej najważniejsze. Ona sama twierdzi, że jej słowa zostały przekręcone i na znak protestu bojkotuje stację TVN. Janowicz "błysnął" z kolei po ćwierćfinale z Kubotem. - Andy czuje ogromną presję, bo cała Wielka Brytania czeka na angielskiego mistrza - stwierdził w wywiadzie dla turniejowej telewizji. Zapomniał tylko, że Murray jest… Szkotem. Drobiazg? Spytajcie mieszkańców Glasgow.

X jak xsiążę z bajki
Językowych purystów przepraszamy za naginanie zasad pisowni, niemniej X pasuje idealnie, bo akurat ta część życia prywatnego Radwańskiej pozostaje tajemnicą, choć bulwarowe media co jakiś czas sugerują to i owo. Ostatnio spekulowano na temat jej relacji ze sparingpartnerem Dawidem Celtem (paparazzi przyłapali ich w drodze do kina). Tenisistka zbywa zazwyczaj pytania na ten temat krótkim: "Nie twoja sprawa". Bardziej rozmowna okazała się, gdy zapytano ją kiedyś o ideał mężczyzny. - Wysoki, dobrze zbudowany, powinien prowadzić sportowy tryb życia, dowcipny, szczery - wyliczała. - No, kurczę, wychodzi mi jakiś książę z bajki. Czy tacy w ogóle istnieją? I czy kręcą się koło kortów - dodała z uśmiechem.

Z jak Ziemia albo zupa...
Z rekina, czyli najdziwniejsza potrawa, jaką kiedykolwiek zjadła Radwańska. Twierdzi, że z zaskoczenia, bo powiedziano jej o tym dopiero po fakcie. Degustowanie egzotycznych dań to jedna z korzyści życia na walizkach, jakie prowadzi zawodowy tenisista. Jedna z polskich gazet wyliczyła kiedyś Agnieszce, że podróżując na turnieje, czterokrotnie okrąża w ciągu roku kulę ziemską.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Materiał oryginalny: Jezus i tiramisu, czyli alfabet polskiego tenisa - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3