Kamil na "wyciszeniu" i oglądalność spada...

    Kamil na "wyciszeniu" i oglądalność spada...

    Radosław Patroniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Koniec świata dla polskich skoczków? Bardziej jak już dla kibiców i telewizji, bo jak się zapowiada sukcesy Kamila Stocha i jego kolegów, to potem trzeba kombinować, żeby obronić tezę, że 23. miejsce w Konkursie Czterech Skoczni to osiągnięcie, z którego możemy być dumni. W czasach, kiedy liczy się tylko oglądalność, a co za tym idzie liczą się pieniądze z reklam i od sponsorów, takie pomyłki są jednak wpisane w otaczający nas krajobraz. Ja do nich przywykłem, więc myślę, że część fanów również, a na pewno nie robią z tego wielkiego „halo” sami zawodnicy ich trenerzy.
    Kamil na "wyciszeniu" i oglądalność spada...
    Dlatego decyzję trenera skoczków, Łukasza Kruczka, o tym, że bierze swoich trzech asów, czyli Stocha, Piotra Żyłę i Klemensa Murańkę, na kilkudniowe „wyciszenie” do Szczyrku, traktuję jako posunięcie antykyryzysowe, a nie jako objaw paniki. Zresztą krytykowanie lub zwalnianie ludzi, którzy zrobili z niszowej dyscypliny w Polsce narodowy poemat, byłoby niestosowne i nieuzasadnione. Poza tym na czele Polskiego Związku Narciarskiego stoi Apoloniusz Tajner, człowiek który uczynił ze skoków biało-czerwony okręt emocji i uniesień. Już za czasów Adama Małysza Tajner nie był skłonny do nerwowych ruchów, a z wiekiem jeszcze bardziej rozwinął w sobie „siłę spokoju”. Takich ludzi trzeba szanować, tym bardziej w społeczeństwie zdominowaym przez furiatów i specjalistów od „nagłej śmierci”.

    Austriak Gregor Schlierenzauer poszedł dalej niż Polacy i rzucił narty w kąt. Pewnie założy je dopiero za kilka miesięcy, bo w sezonie letnim też można skakać, albo i nie, jeśli dojdzie do wniosku, że nie chce już być maszynką do zarabiania pieniędzy. Osobiście wolę mniej radykalne podejście do obowiązków i zawodu, bo sezon można zakończyć w jego połowie, tylko, że nikt nie dochodzi do sukcesów sam. Można się obrazić na wszystkich, rozsypać klocki, wyjść z szatni i być wolnym jak ptak. Tylko w ten sposób nie ucieknie się od problemów i rzeczywistości. Polski obóz woli działać pod hasłem „nadzieja umiera ostatnia” i mam nadzieję, że dobrze na tym wyjdzie.

    Chcesz skontaktować się z autorem informacji? r.patroniak@glos.com

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo