Kara za jazdę na gapę - 140 zł. Jeśli zapłacimy w ciągu tygodnia

Bogna Kisiel
Kara za jazdę na gapę - 140 zł. Jeśli zapłacimy w ciągu tygodnia
Kara za jazdę na gapę - 140 zł. Jeśli zapłacimy w ciągu tygodnia Fot. Mikolaj Suchan / Polskapres
280 zł będzie nas kosztować jazda na gapę lub 140 zł, jeśli karę zapłacimy od razu u kontrolera albo wpłacimy ją w ciągu siedmiu dni na konto ZTM.

Rada Miasta ustaliła wysokość kar dla pasażerów, którzy jeżdżą tramwajem lub autobusem na gapę. Będą obowiązywać od 1 lipca, kiedy w życie wejdzie nowy system taryfowy - PEKA.

Zobacz: "Snajper" z zarzutami. Strzelał do tramwajów w Poznaniu... dla zabawy

Ci, którzy nie kwapią się do płacenia za korzystanie z komunikacji miejskiej muszą liczyć się z dotkliwymi sankcjami finansowymi. Zapłacą 280 zł i basta! Ale... - W interesie miasta jest, żeby pasażer uiścił karę jak najszybciej - podkreśla Szymon Szyn-kowski vel Sęk, szef klubu radnych PiS.

Dlatego radni postanowili "nagrodzić" tych, którzy zapłacą karę na miejscu u kontrolera lub wpłacą ją na konto ZTM w ciągu siedmiu dni. W takich przypadkach opłata zostanie zmniejszona o połowę i wyniesie 140 zł.

Sprawdź też: Karta PEKA: Ceny biletów, zastosowanie, doładowanie. Podane w pigułce

- Tak jest lepiej. Mamy pewny pieniądz, a pasażer 140 zł w kieszeni - uważa Maciej Przybylak, radny klubu prezydenckiego PRO, który liczy, że dzięki obniżeniu kary więcej osób ją zapłaci, a koszty windykacji ponoszone przez ZTM będą niższe.

Podobnie uważa Michał Grześ, radny PiS i wiceprzewodniczący rady, który od początku był za zdecydowanym zróżnicowaniem kar. - Jak pasażer nie przyniesie tych pieniędzy w ciągu siedmiu dni, to czy przyniesie w terminie późniejszym 280 zł? - pyta M. Grześ. I odpowiada: - Nie!

Zobacz koniecznie: Tramwaj zerwał sieć trakcyjną. Kursowały autobusy zastępcze

Windykacja należności to długotrwała i kosztowna procedura. Często trzeba ustalić adres czy miejsce pobytu takiego delikwenta, wysłać monit, pozew sądowy, a na koniec wniosek komorniczy. W sekcji windykacji ZTM wraz z kierownikiem pracuje sześć osób. A samych monitów w ubiegłym roku wysłano ponad 59 tys., zaś w ciągu trzech miesięcy tego roku - prawie 19 tys.

W 2013 r. kontrolerzy ZTM wypisali ponad 79 tys. kar, z tego ok. 21 tys. zostało zapłaconych (ok. 6,8 mln zł). Niektóre anulowano, inne umorzono, ale i tak ponad 56 tys. nadal jest niezapłaconych. W pierwszym kwartale tego roku, wystawiono już ponad 28 tys. opłat dodatkowych. 6,3 tys. zostało zapłaconych i do ZTM wpłynęły 2 mln zł, a prawie 22 tys. nadal czeka na uregulowanie.

ZTM chcąc usprawnić ściąganie należności zatrudnił kancelarię do obsługi sekcji windykacji, podpisał nowe porozumienie z kancelarią komorniczą, uzyskał zgodę MSW na dostęp do ogólnokrajowej bazy meldunkowej, podpisał umowę z BIG Infomonitor, drugą - obok Krajowego Rejestru Długów - bazą dłużników.

W ubiegłym roku ZTM zgłosił do KRD 94 tys. osób, które nie wywiązały się z zapłacenia kar. W tym roku jest ich już 103 tys. Szefostwo ZTM twierdzi, że w niektórych przypadkach groźba wpisania do rejestru dłużników jest skuteczna. Świadczą o tym jednorazowe wpłaty w kasie ZTM (13,2 tys. zł czy 11,3 tys. zł) lub na konto bankowe zarządu (6,3 tys. zł), dokonane przez osoby, które nie chcą znaleźć się w takiej bazie. Nie zmienia to faktu, że należności tzw. trudnych, czyli gdzie na przykład nie udało ustalić się adresu czy miejsca pobytu dłużnika, jest dużo. Tylko za 2009 i 2010 r. nie zostało zapłaconych około 21 tys. kar na łączną wartość 4,2 mln zł. Zostały one sprzedane kancelarii Statima za ponad 214 tys. zł, która zmierzy się z ich windykacją.

Pracy windykatorom nie zabraknie. W marcu ZTM zwiększył liczbę kontrolerów do 62 (w marcu 2013 r. było ich 26), którzy przez trzy miesiące tego roku skontrolowali 32 tys. osób , a tylko w marcu wypisali ponad 10 tys. różnego rodzaju kar. Z danych ZTM wynika, że 6 proc. ukaranych płaci należność od razu kontrolerowi, a 11 proc. w ciągu siedmiu dni.

- Wolałbym, aby została zniesiona możliwość bezpośredniego płacenia kar kontrolerom - przyznaje Przybylak. Za wprowadzeniem takiego zapisu byli także pozostali radni. Okazało się jednak, że byłoby to niezgodne z prawem przewozowym.

Jednak po wejściu PEKI nie będzie miało znaczenia, czy karę zapłacimy u kontrolera czy w ciągu siedmiu dni, bo jej wysokość wyniesie w jednym i drugim przypadku 140 zł. Tyle samo zapłaci pasażer, który skasował bilet, ale przekroczył czas jazdy nie więcej niż o pięć minut.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zigi

nareszcie, jakaś rozsądna przedwyborcza kiełbasa którą można się najeść

222

przede wszystkim jakość usługi jest niska- codziennie awaria, tabor stary itd

t
tej

Przywalić 500 zł z terminem 3 dni.Po przekroczeniu 3 dni z każdym dniem 50 zł więcej.Taryfa "ulgowa" niczego nie nauczy.

Dodaj ogłoszenie