Każdy Anglik czeka na historyczny triumf

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Andy Murray jest gotów, by wygrać wreszcie Wimbledon
Andy Murray jest gotów, by wygrać wreszcie Wimbledon REUTERS
73 lata - tyle minęło od chwili, gdy tenisista z Wysp Brytyjskich wygrał po raz ostatni Wimbledon - rozpoczynający się dziś najsłynniejszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie. Wtedy to na trawiastych kortach w Londynie triumfował legendarny Fred Perry.

Cała Anglia ma nadzieję, że jego wyczyn powtórzy w tym roku Andy Murray.

Szansę ma faktycznie niepowtarzalną. Nie tylko dlatego, że kontuzja kolana wyeliminowała broniącego tytułu Hiszpana Rafaela Nadala. Angielskie media podkreślają, że Szkot po prostu dojrzał do tego, by walczyć o najwyższe trofea. Również na trawie, co udowodnił, wygrywając tydzień temu na kortach Queen's Clubu. Jako pierwszy Brytyjczyk od 71 lat.

"Jest lepszy i mocniejszy niż kiedykolwiek, nie boi się nikogo. To może być jego turniej" - pisze o Murrayu angielski dziennik "The Times". Podobnie uważa sam tenisista.

- Wierzę, że jestem w stanie wygrać wreszcie turniej Wielkiego Szlema. Fizycznie mogłem zwyciężyć w Londynie już rok temu, ale nie byłem na to gotowy mentalnie [gładko przegrał wówczas w ćwierćfinale z Nadalem - red]. Teraz jestem, choć zdaję sobie oczywiście sprawę, jak ciężkie czeka mnie zadanie - mówi Murray. - Łatwo jest powiedzieć: "Och, nie ma Rafy, więc Andy ma otwartą drogę do finału". Ja tego tak nie postrzegam. Mam szansę, ale muszę zagrać naprawdę dobrze - podkreśla.

W Anglii nie brak głosów, że atutem Murraya będzie nawet... oddany wreszcie do użytku (budowano go od trzech lat) rozsuwany dach nad kortem centralnym. Dzięki niemu po raz pierwszy w ponadstuletniej historii Wimbledonu tenisiści nie będą uzależnieni od kapryśnej angielskiej pogody. Nie powtórzy się sytuacja sprzed roku, kiedy przerywany dwukrotnie przez deszcz męski finał zakończył się niemal w ciemnościach.

- Teraz może sobie padać, ile chce. Jeśli o mnie chodzi, to niech leje przez całe dwa tygodnie. Gra pod dachem oznacza całkiem inną atmosferę. Jest jak w hali, nie wieje wiatr, słońce nie razi, nic nad człowiekiem nie lata, nie rozprasza. W takich warunkach gra się łatwiej i przyjemniej - uważa Murray.
Jego wypowiedź natychmiast podchwyciły miejscowe media.

Bardziej sceptyczni w ocenie szans Szkota są bukmacherzy. Również ci brytyjscy. Według Williama Hilla faworytem jest walczący o swój szósty triumf na londyńskiej trawie Roger Federer. Wygrywał tu w latach 2003-2007, a rok temu przegrał w finale z Nadalem. Za każdego postawionego na zwycięstwo Szwajcara funta można zarobić na czysto tylko 73 pensy (kurs 1,73). Za wygraną Murraya prawie dwa (2,87). Ci dwaj są bezkonkurencyjni. Kurs na trzeciego w tej klasyfikacji Serba Novaka Djokovicia wynosi aż 11.
W pierwszej rundzie Federer zmierzy się z Yen-Hsunem Lu z Tajwanu. Rywalem Murraya będzie Robert Kendrick z USA.

Wśród kobiet faworytką bukmacherów są amerykańskie siostry Williams (3,25 za Serenę i 4 za broniącą tytułu Venus). Co ciekawe, fachowcy Williama Hilla niezbyt wierzą w sukces liderki światowego rankingu Rosjanki Dinary Safiny (kurs 10). Tylko trochę wyżej stoją akcje jej rodaczki Marii Szarapowej (9).

Milionerem można zostać, gdy obstawi się zwycięstwo Agnieszki Radwańskiej, a Polka wygra (kurs 41). Na to jednak raczej nie możemy liczyć. Przynajmniej nie w tym roku, choć zdaniem fachowców, jeśli nasza najlepsza tenisistka wygra kiedykolwiek turniej Wielkiego Szlema, to właśnie w Londynie.
Pierwszą rywalką rozstawionej z numerem 11. Radwańskiej będzie (mecz we wtorek) Hiszpanka Maria Jose Martinez Sanchez (44. WTA). Jeśli Polka zdoła ją pokonać, w drugiej rundzie zmierzy się z Chinką Shuai Peng albo Amerykanką Alexą Glatch.

Młodsza siostra Agnieszki Urszula zagra ze Słowenką Masą Zec Peskirić (93. WTA). Zwyciężczyni tego meczu trafi prawdopodobnie na półfinalistkę tegorocznego Roland Garros, rozstawioną z numerem 14. Słowaczkę Dominikę Cibulkovą. Rywalką Marty Domachowskiej będzie inna Hiszpanka, rozstawiona z 20. Anabel Medina Garrigues.

Bez Nadala turniej dużo straci

Wojciech Fibak (najbardziej utytułowany polski tenisista)
Smutno mi, że nie zagra Rafael Nadal. Bez niego tegoroczny Wimbledon dużo straci. Chodzi mi o osobowość Hiszpana, jego rywalizację z Rogerem Federerem, którą żył w ostatnich latach cały tenisowy świat.

Pod nieobecność Nadala wzrosły szanse Andy'ego Murraya. To wielki talent, potrafi wszystko, jest bardzo szybki. Poprawił też ostatnio serwis i wytrzymałość. Umie wygrywać z Federerem i myślę, że jest na tyle silny psychicznie, by zrobić to w Londynie. Czy mu się uda? Zobaczymy. Moim faworytem jest jednak Roger.

Wśród kobiet poza konkurencją są dla mnie siostry Williams. Jak zwykle będę też trzymał kciuki za Agnieszkę Radwańską. Losowanie ma do ćwierćfinału korzystne, więc jestem optymistą.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Każdy Anglik czeka na historyczny triumf - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3