Kiedy miasto wchodzi w biznes

Błażej Dąbkowski
Spółka miejska nie powinna konkurować z oddolnymi inicjatywami - mówi przewodniczący Rady Miasta Grzegorz Ganowicz. I ma całkowitą rację!

PRZECZYTAJ KOMENTOWANY TEKST

Nie byłem i nie jestem stałym bywalcem imprez śniadaniowych pod chmurką, ale wiem, że mają one setki, jeśli nie tysiące gorących zwolenników.

Trochę mi ich szkoda, że muszą patrzeć na przepychanki urzędników z prywatnymi przedsiębiorcami, jak to miało miejsce w maju, kiedy pożegnano się w mało elegancki sposób z Targiem Śniadaniowym. Gdyby tylko zyskali coś lepszego w zamian, można by jeszcze machnąć ręką, ale kiedy sprawdzony scenariusz próbuje sobie przywłaszczyć miasto, a następnie z szumnych zapowiedzi niewiele wychodzi, powinna się w urzędzie zapalić czerwona lampka.

Czy po tym sezonie tak się stanie? Po wypowiedziach organizatorów można wnioskować, że niestety nie. Szkoda, bo kolejny raz widać tu jak na dłoni, że podobno prospołeczne nastawienie władz miasta kończy się na hasłach.

A wystarczyłoby pozbierać kilku pasjonatów, zorganizować konkurs na operatora poszczególnych parków i pozwolić im, zgodnie z rynkowymi zasadami, działać. To byłoby rozwiązanie sprawiedliwe i korzystne dla samych poznaniaków, które nie trąciłoby socjalizmem. Teraz niestety mamy do czynienia z sytuacją, kiedy miasto wchodzi w buty biznesu, a doskonale pamiętam, jak kolportowano hasło „Miasto to nie firma”.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Narsisi
Ba, on był wręcz przekonany, że to taka trochę większa firma, gdzie wystarczy regularnie opier...olić kierownictwo, a motłoch (pardon - klasa robotnicza) się przystosuje.

To, że koncepcja nie działa, to oczywiście wina kierownictwa i stąd regularne zmiany na wysokich stołkach, co obserwujemy od samego początku kadencji naszego miłośnika sypiania z psem, szczególnie w święta. Obawiam się, że jest Pan dla niego zbyt wyrozumiały.
Dodaj ogłoszenie