Kilka metrów sadzy może doprowadzić do eksmisji

Mikołaj Woźniak
Karol Myśliński od dwóch lat nie może palić w piecu z powodu nadmiaru sadzy
Karol Myśliński od dwóch lat nie może palić w piecu z powodu nadmiaru sadzy Grzegorz Dembiński
Karol Myśliński od dwóch lat nie może palić w piecu z powodu nadmiaru sadzy. Sytuacja jest groźna dla życia - twierdzi ZKZL i wyznacza termin eksmisji.

- Odkąd tu mieszkam, podczas każdej wizyty kominiarza zwracałem uwagę na brak otworu do wybierania sadzy. Nikt nie chciał z tym nic zrobić, aż dwa lata temu sadzy było już za dużo i nie mogę palić w piecu - tłumaczy Karol Myśliński, mieszkaniec baraku przy ul. Kopanina.

Od dwóch lat nie może on dojść z ZKZL do porozumienia, więc na środę (18 maja) wyznaczono datę eksmisji z obecnego lokalu i przeniesienie pana Karola na ul. Bukowską.

- W 2014 roku mężczyzna zwrócił się do nas z prośbą o wyczyszczenie przewodów kominowych i zamontowanie drzwiczek do wybierania sadzy. Później nie wpuszczał nas do mieszkania, żebyśmy mogli wykonać prace - twierdzi Magdalena Gościńska, rzecznik ZKZL.

Według Myślińskiego powody takiego postępowania były dwa: - Wiele lat przepracowałem na budowach. Nowy otwór miałby się znaleźć w pomieszczeniu, w którym śpię. Obawiam się, że mógłby naruszyć i rozszczelnić komin - wyjaśnia. Dodaje, że nikt nie chciał go zapewnić o wzięciu odpowiedzialności za prowadzone prace.

- Chciałem, żeby podpisać mi oświadczenie. Boję się, że gdyby coś się stało, ja byłbym za to sądzony. Przewód może być nieszczelny, a obok mieszka rodzina z małym dzieckiem. Nie chcę żeby wydarzyło się nieszczęście - mówi Karol Myśliński. Z kolei ZKZL zapewnia, że wykonane zostały ekspertyzy, a odpowiedzialność za prace leży po ich stronie.

Według K. Myślińskiego stary otwór znajdował się we wspólnym korytarzu, który zajmuje mieszkająca obok rodzina. - Musiał zostać zamurowany - przypuszcza Myśliński. Nie potwierdzają tego inni mieszkańcy. Według nich otworu nigdy tam nie było.

ZKZL nie mogąc rozwiązać sprawy dwa lata temu zakazał panu Karolowi palenia w piecu. - Zaprosiliśmy go też na rozmowę. Dalszy pobyt w lokalu na Kopaninie zagrażał jego życiu. Zaproponowaliśmy lokale na Sza-marzewskiego i Bukows-kiej. Na żaden nie chciał się zgodzić - zaznacza Gościńska. Wyznaczono więc datę eksmisji. - Wiem tylko o propozycji Bukowskiej. Tam mają mnie teraz przenieść, ale to takie miejsce, że strach wyjść za dnia, a co dopiero wieczorem - zarzeka się Myśliński.

Po interwencji „Głosu” eksmisja może zostać odroczona. - Zależy nam na dojściu do porozumienia z Karolem Myślińskim. Nowy zarząd spółki podjął decyzję, że jest gotowy odstąpić od eksmisji w przypadku, gdy pan Karol zgodzi się na wykonanie niezbędnych prac w lokalu przy Kopaninie - mówi Gościńska.

W tym tygodniu pojawią się tam fachowcy. Mają znaleźć optymalne rozwiązanie techniczne problemu. Warunek jest jeden - muszą zostać wpuszczeni do lokalu. Karol Myśliński w rozmowie z nami zadeklarował współpracę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie