18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Kobieta w polskim filmie, czyli wszystkie oblicza kobiecości

Andrzej Tomczak
Andrzej Tomczak
Andrzej Tomczak archiwum
To nie ukrywam spore wyzwanie, które otrzymałem od osadzonych w ZK Rawicz. Kobieta, nie tylko w polskim kinie, zawsze była motorem filmowej akcji, ozdobą nawet słabej fabuły, bo czyż piękno, jakie niosła, można było kwestionować?

W latach 50. ubiegłego wieku, poczytny tygodnik "Film" rzucił hasło "Piękne dziewczęta na ekrany". Tabuny dziewcząt z miast i wsi słały do redakcji swoje czarno-białe fotki, wśród których pojawiały się i takie, które trafiały szybko do szuflady w obawie o morale narodu. Pierwszy konkurs wyłonił finalistki, dając im w nagrodę możliwość zagrania wczasowiczek w filmie Jana Rybkowskiego "Ostatni strzał". Warto nadmienić, iż wśród wygranych pojawiły się takie nazwiska jak... Ewa Wiśniewska, Teresa Tuszyńska, Roma Ligocka, Edyta Wojtczak czy zmarła niedawno gwiazda lat 6o. - Zofia Słaboszowska.

Miejscem najbardziej eksponowanym i pożądanym w powojennym filmie bynajmniej nie było łoże z baldachimem i bonusem w postaci macho z okolicznej Spółdzielni Produkcyjnej. Kobieta walczyła w brygadzie murarskiej o 400% normy, śpiewając jak "pięknie mury pną się do góry".

W "Przygodzie na Mariensztacie", pierwszym barwnym filmie, Lidia Korsakówna zaprzeczała, że kobieta to słaba płeć. Aleksandra Śląska, zanim została królową Boną... wytapiała stal w dramacie "Autobus odjeżdża 6.20." Lidia Wysocka swoją emancypację rozwijała w stołecznej taksówce. Pewną zmianą w postrzeganiu kobiet na ekranie były lata tak zwanej "małej stabilizacji". To jeden z najlepszych okresów, kiedy powstawały filmy ważne, gdzie bohaterką była kobieta. Trudno zapomnieć tak ważną postać, jaką była matka Joanna od Aniołów w wykonaniu zmarłej niedawno Lucyny Winnickiej. To było sacrum i profanum polskiej kinematografii. Ma też polskie kino swoje miejsce w przedstawianiu kobiet mocnych, niosących na swych barkach "polskie życie". Czyż taką kobietą nie jest "Kobieta z prowincji" Andrzeja Barańskiego, "Matka Królów" Janusza Zaorskiego czy "Kobieta samotna" Agnieszki Holland?

Jak przystało na europejskie, by nie rzec światowe kino, ma Polska także swój udział w pokazywaniu kobiet wyzwolonych. Dorota Stalińska w "Krzyku" walczyła o godność, inny lepszy świat, Grażyna Szapołowska w "Krótkim filmie o miłości" przekroczyła pewne tabu w ukazywaniu miłości i nie jest to tylko zasługa reżysera. Najpełniejszy obraz kobiety w polskim kinie przedstawił Jerzy Antczak w filmie "Noce i dni". Barbara Niechcic to portret kobiety szukającej miłości, wrażliwej, nigdy "letniej" w podejmowaniu wyzwań, ścigającej się z losem wśród nocy i dni. Nadal uważam, iż jest to arcydzieło gatunku, a rola Jadwigi Barańskiej lokuje się wyżej niż koniunkturalny Oscar.

Serialowa ofensywa ostatnich lat stawia przed kobietą nowe wyzwania, z których najważniejsze to dotrzeć do odcinka z numerem 1000, nie zapominając odcinka pierwszego.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polonista

Myślałem, że to Jerzy Pilch jest mistrzem pierwszego akapitu. Po lekturze fragmentu "dzieła" p. Tomczaka zmieniam zdanie! Żałuję, ale nie stać mnie, by wykupić dostęp za 9,90 i poznać wariacje nt. dyrektorskiej składni. Cóż, będę musiał zadowolić się Pilchową "Bezpowrotnie utraconą leworęcznością" ;)

K
Korektor

Ludzie! 6 przecinków w drugim zdaniu? Całe szczęście, że 92% treści ukryte.

C
CCC

Panie Tomczak, to zadanie jest trudniejsze niż likwidacja G 24 ? Teraz menadżerowie - dyrektorzy z nadania prezydenta biorą się za edukację w ZK ? Brawo ! To może pan tam przeniesie się na stałe, bo branie menadżerskiej pensji "dyrektora" gimnazjum jest amoralne i choć za to nie skazują to może odrobinę przyzwoitości pan znajdzie i opuści Poznań ? Jak się czuje mierny, ale wierny b. dyrektor wydziału oświaty, który zostawił dziurę budżetową w wydziale i krzywdę ludzką po likwidacji G 24 ? Jak pan patrzy w oczy swoim nauczycielom ? Choc pewno jak pan tam pracuje to oni mogą się czuć spokojni o pracę - prezydent nie da zrobić krzywdy swojemu pupilowi....

Dodaj ogłoszenie