Kolejne lustracyjne problemy europosła Marcina Libickiego

    Kolejne lustracyjne problemy europosła Marcina Libickiego

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Odnalezione w tym miesiącu archiwalne dokumenty wskazują, że Marcin Libicki, europoseł PiS z Wielkopolski mógł być w latach 60. współpracownikiem kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa. Sprawą zajęli się już prokuratorzy z pionu lustracyjnego IPN. Polityk jest zaskoczony odnalezieniem kompromitujących go dokumentów. Zaprzecza, że był współpracownikiem SB.
    Wcześniej odkryte dokumenty dotyczące Libickiego pozostawiały spore pole do interpretacji. Były to bowiem wykonywane w latach 70. i 80. przez funkcjonariuszy SB omówienia i streszczenia dokumentów z lat 50. i 60., których oryginały zostały pod koniec istnienia PRL zniszczone. Mówiły one o wykorzystywaniu Libickiego do działań operacyjnych, ale poseł twierdził, że odbywało się to poza jego wiedzą, że nie uczestniczył w działaniach bezpieki jako jej współpracownik. Poseł bronił się, że nie mógł być agentem, bo był celem inwigilacji.

    W ostatnich dniach odkryto w archiwum poznańskiego oddziału IPN liczącą czternaście tomów dokumentację działań kontrwywiadu SB (wydziału II) z lat 60.
    Sprawa o kryptonimie "Odra II" prowadzona była przeciwko zagranicznym dyplomatom, którzy przebywali w zachodniej części Polski oraz ich rodzinom. W jednym z tomów znajduje się opatrzony klauzulą "ściśle tajne" dokument zatytułowany "Wykaz kontaktów poufnych gr. II wydz. II". Wśród 44 umieszczonych w nim osób jest Marcin Libicki. Zapis nie pozostawia wątpliwości, że chodzi o obecnego europosła, podane jest w nim nazwisko jego ojca. Obok widnieje adnotacja, że Libicki został 22.04.1965 roku przekazany do wydziału IV departamentu I MSW. Zajmował się on działaniami wywiadowczymi SB na terytorium krajów anglosaskich (głównie Wielkiej Brytanii i USA). Z powodu przekazania do innego pionu służb specjalnych PRL nazwisko Libickiego w wykazie kontaktów kontrwywiadu przekreślono.

    - W kontrwywiadzie w latach 60. terminy "kontakt poufny" (KP) i "tajny współpracownik" (TW) stosowane były wymiennie. Określano nimi osoby zwerbowane do współpracy - mówi dr Krzysztof Persak z Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, autor publikacji na temat kontrwywiadu PRL. Opinia naukowca znajduje potwierdzenie w aktach sprawy "Odra II". W raportach współpracowników używane są wymiennie terminy KP i TW, są też informacje o rejestrowaniu KP, przebiegu współpracy poszczególnych kontaktów oraz ich wynagradzaniu wraz z pokwitowaniami.

    Jeszcze w ubiegłym tygodniu Libicki zapewniał, że nigdy nie współpracował. - Wypytywali mnie tylko, kiedy w 1965 roku wyjeżdżałem za granicę do wuja pracującego w Wolnej Europie. W porozumieniu z nim opowiadałem wymyślone rzeczy. Ale nie była to żadna współpraca, tylko roz-mowy związane z formalnościami paszportowymi - twierdził Libicki. O tym, że odkryto kolejne dotyczące go dokumenty, polityk dowiedział się od nas przedwczoraj. Nie ukrywał zdziwienia. - Nie wiem jak to skomentować. Jestem bardzo zaskoczony - mówił Marcin Libicki.

    Jeśli Libicki działał dla służb specjalnych PRL, to epizod ten musiał zakończyć się wkrótce po przekazaniu go wywiadowi, najpóźniej w 1968 roku, bo wtedy trafił do więzienia pod zarzutem handlu walutą. Dotąd odnalezione dokumenty z późniejszych lat nie wskazują, by europoseł był dalej wykorzystywany przez SB. Od początku lat 80. traktowano go jako zdecydowanego przeciwnika ustroju.

    - Można powiedzieć, że pan Libicki cierpi na ten sam kompleks, co Lech Wałęsa. Gdyby przyznał się do epizodu współpracy, to zapewne nie zostałby potępiony, bo może poszczycić się nieugiętą postawą z lat 80. Zaprzeczając błędom młodości wraz z odnajdywaniem kolejnych dokumentów naraża swoją reputację - mówi pragnący zachować anonimowość historyk z IPN.
    - Nie mam się do czego przyznawać, bo nie miałem nigdy chwil słabości dotyczących SB - zapewnia europoseł.

    Polityk na przestrzeni lat trzykrotnie składał oświadczenia lustracyjne. Za każdym razem twierdził, że nie współpracował z organami bezpieczeństwa PRL. W lipcu br. przekazał także do IPN swoje oświadczenie, w którym po raz kolejny zaprzeczył, że był współpracownikiem.

    Znalezione ostatnio dokumenty mogą przyczynić się do uznania Libickiego za kłamcę lustracyjnego. Dodają wiarygodności wcześniej odkrytym zapisom SB dotyczącym polityka. Mogą stanowić ich uzupełnienie, brakujące ogniwo. - Sprawą zajął się prokurator z pionu lustracyjnego. Trwa weryfikowanie dokumentów - poinformował nas Andrzej Arseniuk, z biura prasowego IPN.

    Wczoraj zapis o tym, że znaleziono dokumenty mówiące o tym, że Libicki był poufnym kontaktem kontrwywiadu SB pojawiał się w dossier polityka w internetowym katalogu osób publicznych IPN.
    - Jeśli ta informacja o przeszłości pana Libickiego się potwierdzi, to potraktujemy ją bardzo poważnie - mówi Jarosław Zieliński, sekretarz generalny PiS.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Marcin ....

    poznaniak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 21 / 18

    Powinno się takiego człowieka wywalić na zbity pysk na bruk!!!Ale koryto przyrosło do ryja i ciężko będzie ryj odrąbać od koryta.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    agent

    poznaniak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 36 / 11

    czas na emeryture p.Libicki (i zabierz ze soba rodzinę)- wpuśc młodych do polityki

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo