sportowy24
    Kończy się zgrupowanie kadry w Arłamowie. Dziś dowiemy się...

    Kończy się zgrupowanie kadry w Arłamowie. Dziś dowiemy się kto pojedzie na Euro 2016

    Miłosz Bieniaszewski

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Reprezentacja Polski kończy zgrupowanie w Arłamowie.

    Reprezentacja Polski kończy zgrupowanie w Arłamowie. ©Łukasz Solski

    Jutro Polska reprezentacja kończy zgrupowanie i opuszcza bardzo gościnny Arłamów. Teraz przed drużyną Adama Nawałki mecze z Holandią i Litwą
    Reprezentacja Polski kończy zgrupowanie w Arłamowie.

    Reprezentacja Polski kończy zgrupowanie w Arłamowie. ©Łukasz Solski

    W Arłamowie reprezentacji Polski miała swój ostatni krajowy obóz przygotowawczy do zbliżających się mistrzostw Europy we Francji. Wspaniały hotel i cała okolica zachwyciła wszystkich kadrowiczów oraz sztab polskiej reprezentacji. - W takim ośrodku jeszcze nigdy nie byłem - mówili zgodnie.

    Niektóre media dawały z Arłamowa przekaz, jakby to była oblężona twierdza. Wiele z prawdą to jednak wspólnego nie miało. Piłkarze mieli wynajęte swoje piętro i nikt postronny nie miał do nich dostępu.

    Drony, śmigłowce i policja


    Fanom trudno się jednak dziwić, że chcieli na żywo zobaczyć swoich ulubieńców. Przecież teraz wizerunek polskich piłkarzy można ujrzeć nawet na gumach do żucia, czy czekoladkach, na puzzlach kończąc. Faktycznie, kibiców przyjeżdżało wielu, ale reprezentanci wcale na to nie narzekali. - Nam zależy na kontakcie z fanami - mówili jak jeden mąż. Faktem jest też jednak, że niektórzy przesadzali, przywozili ze sobą drony, a inni pytali...o włazy na dach. W pewnym momencie interweniować musiała również policja. To miało oczywiście miejsce w czwartek, kiedy do Arłamowa dotarł Robert Lewandowski. Wtedy zapanował tam prawdziwy szał. Każdy liczył choć na autograf lub zdjęcie z największą gwiazdą naszej drużyny. - Przyznam, że trochę mnie to przywitanie zaskoczyło - nie ukrywał „Lewy”, który do ośrodka dotarł śmigłowcem. Podobnie uczyniło w poniedziałek kilku jego kolegów. Właśnie ten środek lokomocji wybrali m.in. Arkadiusz Milik, Łukasz Fabiański, Sławomir Peszko czy Thiago Cionek. - Można powiedzieć, że przybywamy z ziemi, lądu i powietrza - uśmiechał się selekcjoner polskiej reprezentacji Adam Nawałka.

    Trener nie gwizdnął


    Prawdziwą gratką dla kibiców był wtorkowy trening, w całości otwarty. Po nim piłkarze cierpliwie rozdawali autografy i robili sobie zdjęcia z fanami. - Trener powiedział, że kończymy na gwizdek. Chyba jednak zapomniał gwizdnąć - żartował Kamil Grosicki. Widać było, że kadrowicze w Arłamowie czują się bardzo dobrze, są wyluzowani i skorzy do żartów.

    Przede wszystkim jednak przyjechali tam pracować i pierwsze dni były ciężkie. Dwa treningi dziennie, do tego zindywidualizowane zajęcia w siłowni oraz odprawy. Wolnego czasu za wiele nie było, bo trzeba jeszcze było wypełniać zobowiązania wobec sponsorów oraz podpisywać koszulki i piłki. Podopieczni Nawałki dopiero w czwartek mieli więcej luzu. Zaplanowany był już tylko trening, ten popołudniowy, a więc do obiadu piłkarze mieli czas dla siebie. Spędzali go w różny sposób. - Ja z Arkiem Milikiem byłem na strzelnicy, potem trochę pograliśmy w kosza, pojeździliśmy na rowerku, a także byliśmy w kriokomorze - mówił Bartosz Salamon. Inaczej ten czas spędził Piotr Zieliński. - Zostałem w pokoju i odpoczywałem. Zagrałem też dwa meczyki w „fifkę” - mówił, czym rozbawił wszystkich obecnych.

    Szkolenie i Liga Mistrzów


    Piątek piłkarze zaczęli od zajęć teoretycznych, na których pojawił się sędzia Szymon Marciniak, który będzie arbitrem na francuskiej imprezie. - Co jakiś czas zmienia się interpretacja przepisów i na to zwracał nam uwagę. Nie są to jednak wielkie różnice i nie zmienią futbolu - mówił Lewandowski. Dzień później Marciniak sędziował natomiast grę wewnętrzną, w której Biali wygrali z Zielonymi 4:0. - Zdajemy sobie sprawę, że to najważniejszy trening na tym zgrupowaniu - powiedział Michał Pazdan. Sobota wyglądała trochę inaczej, w porównaniu do poprzednich dni. Wszystko przez finał Ligi Mistrzów, w którym mierzył się Real Madryt z Atletico Madryt i wszyscy go oglądali. No, prawie wszyscy... - Nie zamierzałem go oglądać i chyba przy tym pozostanę. Wystarczy, że w nim nie zagram - krótko stwierdził „Lewy”. - Bardzo żałuję, że Robert nie może w nim zagrać. Kibicowałem jemu i Bayernowi. Liczę na ciekawe widowisko, dogrywkę i karne - powiedział Peszko. - Ja będę za Realem - dodał Pazdan. Dwaj ostatni musieli więc być zadowoleni z przebiegu tego spotkania.

    Pech Rybusa, a „Krycha” zdrowieje


    Z kontuzją barku do Arłamowa przyjechał Maciej Rybus i cały czas trenował indywidualnie. - Doznał stłuczenia barku i jeszcze odczuwa tego skutki - mówił jeszcze w czwartek doktor Jacek Jaroszewski. Okazało się jednak, że jest to poważniejsza kontuzja. - Pojechał wykonać rezonans magnetyczny barku z podaniem środka kontrastowego, aby wykluczyć uszkodzenie obrąbka stawowego - poinformował na twitterze Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN. Okazało się, że potrzebna jest operacja, a to niemal na pewno wuklucza go z Euro.

    Wszystkich interesował oczywiście stan zdrowia Grzegorza Krychowiaka, który do Arłamowa dotarł jako ostatni, w czwartek późnym wieczorem. - Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia i nie jest to bardzo groźny uraz. Od samego początku intensywnie się nim zajmujemy i za kilka dni powinien wrócić do pełnego treningu - uspokajał doktor Jaroszewski.

    Adamowi Nawałce bardzo się spodobało w Arłamowie i wiele wskazuje na to, że polska reprezentacja tam wróci we wrześniu, kiedy będzie się przygotowywać do meczów eliminacyjnych do mistrzostw świata.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku