Koniec Lex Szyszko nie oznacza końca wycinki dorodnych drzew

Marta Danielewicz
Marta Danielewicz
Od 17 czerwca planowaną wycinkę drzew trzeba zgłaszać do wydziałów ochrony środowiska
Od 17 czerwca planowaną wycinkę drzew trzeba zgłaszać do wydziałów ochrony środowiska Mariusz Kapała
Urzędnicy od 17 czerwca mają na nowo pod kontrolą wycinkę drzew. Ekolodzy zauważają jednak, że przyrodzie nic nie odda straconych okazów.

Minął tydzień odkąd obowiązują zmienione przepisy dotyczące wycinki drzew. W maju tego roku prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o ochronie przyrody. Ta weszła w życie w poprzednią sobotę. Najwięcej zmian dotyczyło właśnie tak zwanego Lex Szyszko, które od stycznia spowodowało masową, kompletnie niekontrolowaną wycinkę drzew na terenach miejskich i prywatnych.

Do tej pory każdy mógł i rąbał jak chciał, nie musząc tego zgłaszać odpowiednim organom. Wielokrotnie pisaliśmy o tym, jakie szkody w najbliższym otoczeniu wyrządziła ta ustawa.

- Jest to z pewnością krok do przodu. Niestety, tych drzew które już zostały wycięte nic przyrodzie nie zwróci. Zwłaszcza, że czasem na jednej działce rolnej pod piłę szło nawet 3 tysiące drzew - mówi dr inż. Tomasz Knioła, członek Klubu Przyrodników Koła Poznańskiego i dodaje. - Oczywiście ustawa mogłaby być lepsza, szczególnie, że nie bierze pod uwagę wieku drzew i krzewów. A im drzewo starsze tym cenniejsze przyrodniczo.

Od teraz nie można już swobodnie wycinać każdego drzewa. Do urzędów trzeba zgłaszać te okazy, których obwód pnia na wysokości 5 cm przy ziemi nie będzie przekraczał: 80 cm - w przypadku topoli, wierzb, klonu jesionolistnego oraz klonu srebrzystego; 65 cm - w przypadku kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego; 50 cm - w przypadku pozostałych gatunków drzew. Jeśli obwód jest większy trzeba planowaną wycinkę zgłosić do urzędu. Urzędnicy mają teraz 21 jeden dni by przeprowadzić oględziny drzewa, a następnie w ciągu dwóch tygodni muszą wydać decyzję o ewentualnym zakazie. Gdy nie zgłoszą w tym terminie zastrzeżeń drzewo można ciąć.

W proteście przeciw wycince drzew rozsypali przed Sejmem... trociny:

Źródło: Agencja Informacyjna Polska Press

Do Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznań wpłynęło już kilka takich wniosków.

- Na razie otrzymaliśmy trzy zgłoszenia z informacją o wycince drzew na prywatnych posesjach. Nowe przepisy są lepsze o tyle, że pozwalają nam mieć wiedzę co, gdzie i ile drzew zostanie usuniętych. Mamy w końcu bezpośrednią możliwość zablokowania wycinki cennych przyrodniczo okazów, a i skończą się cwaniackie wycinki, gdzie usuwano z nieużytków rolnych drzewa, pod pretekstem uprawy roli - mówi Krzysztof Konieczny kierownik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznań.
Nie ukrywa on jednak, że dla urzędników zmiany oznaczają też więcej pracy. Wcześniej takie wnioski były rozpatrywane w przeciągu 2-3 miesięcy.

Ważna zmiana dotyczy też osób, które planują wykorzystać nieruchomość do prowadzenia działalności gospodarczej. Jeśli przed upływem pięciu lat od oględzin dokonanych przez urzędnika, właściciel działki, gdzie rosły usunięte drzewa, wystąpi o pozwolenie na budowę - związaną z prowadzeniem działalności gospodarczej, będzie musiał uiścić opłatę za ich wycinkę.

Nowe regulacja nie wszystkim w pełni odpowiadają. Lech Mergler, przewodniczący Kongresu Ruchów Miejskich zauważa, że z ustawą zmieniły się także cenniki. Teraz deweloperzy zapłacą dużo mniej, niż przed nowelizacją. Za 1 cm obwodu pnia na wysokości 130 cm za klony czy kasztanowce zapłacimy 12 lub 15 złotych. Najwięcej za cis, jodłę, głóg i inne - od 170 do 210 zł. Jego zdaniem spowoduje to nieprzemyślaną wycinkę dorodnych okazów. Dla porównania wcześniej, według stawki opłat z sierpnia 2016 roku płaciliśmy od 370 do nawet kilkunastu tysięcy złotych.

- Podział stawek ze względu na szybkość przyrastania na grubość zupełnie nie odzwierciedla kosztów odtworzenia drzewa. Główne nasze zarzuty to znacznie obniżone stawki oraz brak ich wystarczającego zróżnicowania w zależności od cenności drzewa oraz lokalizacji - poprzednio różnice wysokości stawek w zależności od lokalizacji były ponad trzykrotne. Dziś opłaci się wyciąć co do jednego drzewa na działce, wcześniej ludzie liczyli się z kosztami i zostawiali te najbardziej cenne okazy - mówi Mergler i dodaje, że Kongres Ruchów Miejskich szykuje akcję, sprzeciwiającą się nałożonym stawkom.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie