Koniec pecha! Lech może wygrywać też z Wiluszem

LEM
Maciej Wilusz miał duży udział w tym, że Kolejorz wygrał do zera  glos wielkopolski. fot. grzegorz dembinski/polska press
Maciej Wilusz miał duży udział w tym, że Kolejorz wygrał do zera glos wielkopolski. fot. grzegorz dembinski/polska press Grzegorz Dembinski
Piątkowy mecz był szczególny nie tylko dlatego, że Kolejorz po raz pierwszy w historii wygrał po trzech rzutach karnych. Skończyło się powiem też fatum, które dopadało Lecha, gdy w pierwszym składzie wychodził Maciej Wilusz. W ubiegłym roku po-znaniacy, gdy ten 29-letni obrońca grał dłużej niż pięć minut, zanotowali bilans: 0 zwycięstw - 1 remis - 9 porażek. Natomiast z Wiluszem grającym krócej niż 5 minut lub wcale: 17 zwycięstw, 4 remisy, 5 porażek. Liczby więc były dla niego okrutne.

Kiedy pytaliśmy go przed rozpoczęciem rozgrywek, czego najbardziej życzyłby sobie w tej rundzie, odpowiedział, że ma nadzieję, iż nie będzie go już więcej prześladował pech. Bo nawet, gdy rozgrywał niezłe mecze, przytrafiały mu się nieszczęścia. - Nikt nie pamiętał jego niemal perfekcyjnej gry w Gdańsku. Wszyscy wytykają mu tylko tego nieszczęsnego samobója w końcówce. Dla mnie Maciej to prawdziwy profesjonalista, widzę, jak codziennie pracuje na treningach i wierzę, że sobie poradzi - mówił Bjelica.

Nie tylko Chorwat ceni Wilusza. Dobrze wypowiadał się o nim też Jan Urban, a koledzy z szatni wybrali go do rady drużyny z kapitanami Łukaszem Trałką i Szymonem Pawłowskim oraz Jasminem Buriciem i Dariuszem Dudką. Brakowało mu tylko właśnie takiego występu jak przeciwko Termalice. Wreszcie jego dobra dyspozycja w meczach sparingowych i na treningach została potwierdzona w meczu o punkty.

W piątek Wilusz zanotował 19 odbiorów, najwięcej z lechitów. Dobrze się ustawiał i pewnie interweniował. Kilka uwag można by mieć do tego, jak wyprowadzał piłkę. Bjelica nie jest zwolennikiem zagrywania długich piłek z pominięciem pomocy, a Wilusz w początkowej fazie meczu kilka razy starał się w ten sposób uruchomić atak. Po podpowiedziach trenera jego gra zyskała na jakości.

- To nie był łatwy mecz. W pewnym momencie Termalika przeszła na dwóch napastników i tę zmianę odczuliśmy. Poza jedną sytuacją rywale nam jednak nie zagrozili. Wszystko mieliśmy pod kontrolą - stwierdził Wilusz po ostatnim gwizdku arbitra.

Do czasu, kiedy zdrowy będzie Bednarek, może być raczej spokojny o miejsce w składzie Lecha.
- Ja przede wszystkim cieszę się z tego, że mogłem zagrać. To bardzo ważne, tym bardziej, że wygraliśmy. Jesteśmy na początku rundy i każdy z nas ciężko pracuje. Mamy swój cel, wspólny cel, do którego dążymy - dodał Maciej Wilusz.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zulus

Brawo Maciej. Zawsze w ciebie wierzyłem. Wieżę również w to , że limit pecha się wyczerpał , i teraz musi być już tylko lepiej. Pozdrawiam.

k
klimczak

Maciej ze zwracaj uwagi na glupie komentarze!grasz w LP i oddawaj serce druzynie a nie bedzie Ci to zapomniane nigdy.
Tylko Lech Poznan

m
mirama

Maciek ciesze sie , ze znow grasz. Powodzenia i szczescia zycze

Dodaj ogłoszenie