Konserwatyzm i solidaryzm poznaniaków jest uwarunkowany historycznie

Prof. Waldemar Łazuga
Waldemar Łazuga
Waldemar Łazuga archiwum
Prof. Waldemar Łazuga, kierownik Zakładu Myśli i Kultury Politycznej Instytutu Historii UAM, o podejściu poznaniaków do spektaklu "Golgota Picnic".

Poznań, obok Krakowa, uchodzi za bardziej konserwatywne miasto niż np. Warszawa. Wynika to z tego, że osiada tu o wiele mniej "ludności napływowej" - z innych miast Polski. Do stolicy kraju zjeżdżają ludzie z różnych stron. I każdy z nich wnosi do miasta coś innego. Warszawa musi więc być bardziej liberalna.

Konserwatyzm i solidaryzm nie tylko poznaniaków, ale Wielkopolan w ogóle, jest też uwarunkowany historycznie. Nami wciąż rządzą trumny Hipolita Cegielskiego i Karola Marcinkowskiego. Wciąż, jak za czasów Powstania Wielkopolskiego, gdy był to jedyny słuszny sposób na walkę z Niemcami, uznajemy wyższość solidaryzmu nad indywidualistycznym podejściem.

Nie bez powodu od dawna mówi się, że Wielkopolanie są kubek w kubek do siebie podobni, tak samo myślą i się zachowują. Ci, którzy mają odmienne zdanie, raczej milkną, nie są w głównym nurcie. Z jednej strony, ten solidaryzm to piękna cecha, dzięki której jesteśmy świetnie zorganizowani, dobrze pracujemy. Ale z drugiej, przyczynia się do rezygnacji z części własnego "ja" na rzecz bohatera zbiorowego. Tu o wiele trudniej jest pójść pod prąd. Z tego też powodu w Poznaniu nigdy nie było i nadal nie ma aury dla rozwoju kultury.

To wszystko wpisuje się w głośne protesty przeciwko kontrowersyjnym aktom sztuki. Tyle że one przynoszą odwrotny skutek. Bo, jak widać chociażby po "Golgota Picnic", skandal służy sztuce i ją promuje.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

31węzłowy Burke

Wywózki, deportacje, mordy, wysiedlenia skutkowały tym że żywił wielkopolski został poważnie osłabiony. A od 1945 Polskę zalały hordy ze wschodu. Szczególny zalew nastąpił po stłumieniu Powstania 1956 kiedy to do Poznania skierowano tysiące komunistycznych aparatczyków, wojska, milicji, ubecji , w celu właśnie złamania tradycyjnego kręgosłupa Wielkopolan. I dla funkcjonariuszy reżimu budowano całe osiedla mieszkaniowe i koszary ZOMO na Taborowej. Dodajmy do tego masowy napływ siły roboczej i braci studenckiej z całego kraju . Żywioł poznański został rozmyty, odsunięty w cień ; zresztą o to właśnie komunie chodziło. Nie ma już tradycyjnych , poznańskich, wartości, króluje już ogólnopolska bylejakość, co zresztą widać dookoła . A jak tak się przyjrzeć wierchuszkom różnych instytucji umiejscowionych w Poznaniu to głównie spadochroniarze i najeźdźcy. Tak możemy mówić o etosie Wielkopolski tyle że w czasie przeszłym dokonanym, niestety. 31

31węzłowy Burke

Wywózki, deportacje, mordy, wysiedlenia skutkowały tym że żywił wielkopolski został poważnie osłabiony. A od 1945 Polskę zalały hordy ze wschodu. Szczególny zalew nastąpił po stłumieniu Powstania 1956 kiedy to do Poznania skierowano tysiące komunistycznych aparatczyków, wojska, milicji, ubecji , w celu właśnie złamania tradycyjnego kręgosłupa Wielkopolan. I dla funkcjonariuszy reżimu budowano całe osiedla mieszkaniowe i koszary ZOMO na Taborowej. Dodajmy do tego masowy napływ siły roboczej i braci studenckiej z całego kraju . Żywioł poznański został rozmyty, odsunięty w cień ; zresztą o to właśnie komunie chodziło. Nie ma już tradycyjnych , poznańskich, wartości, króluje już ogólnopolska bylejakość, co zresztą widać dookoła . A jak tak się przyjrzeć wierchuszkom różnych instytucji umiejscowionych w Poznaniu to głównie spadochroniarze i najeźdźcy. Tak możemy mówić o etosie Wielkopolski tyle że w czasie przeszłym dokonanym, niestety. 31

M
Marek Rezler

Z wielką radością przeczytałem wypowiedź Pana Profesora na temat mentalności Wielkopolan. W dwu ostatnich książkach wydanych w REBIS-ie podkreślam, że ludzie mieszkający pomiedzy Notecią i Kępnem, Międzyrzeczem i Koninem, rozumują podobnie, są mniej więcej wyrównani mentalnościowo i poziomem ogólnym - co bardzo ułatwiło uruchomienie specyficznej, wielkopolskiej drogi do niepodległości czasu zaborów. Przede wszystkim ten sposób rozumowania i ta cecha decydowały o konsekwencji w działaniu i o skuteczności. Dominuje tu wybujały egalitaryzm i niechęć do wychylania się, a jednocześnie swoista hermetyczność. Jeżeli ludzie uznają, ze coś jest słuszne - agitatorzy i zachęcacze są niepotrzebni. Natomiast nawet nie ma porównania z konserwatywną mentalnością krakusów. Każdy z zaborów to był inny świat, zupełnie inna mentalność. Cegielski i Marcinkowski byli przywódcami kierunkowymi, ale jednoczęśnie krwią z krwi Wielkopolan. W Wielkopolsce "od zawsze" można było (i jest tak nadal) ciężko i ze skutkiem pracować, ale tworzyć tu się nie da. Z poczuciem humoru też różnie bywa; tylko w Krakowie od tej strony jest jeszcze gorzej. Za to typową cechą Wielkopolan jest wręcz (pardon) dupowatość, nieumiejętność reklamowania swych osiągnięć, spowodowana słabą znajomością własnych dziejów - rekompensowana wymyślaniem nonsensownych sloganów i legend. Jest także skłonność do zamiatania spraw pod dywan, ukrywania niewygodnych tematów i spraw, chowania głowy w piasek. Numer z "Golgotą Picnic" to raczej strach na zapas, asekuranctwo i lęk o masełko na chlebku ze strony tzw. "decydentów".

Dodaj ogłoszenie