Koronawirus w Poznaniu: Dlaczego zmarła kobieta dopiero w niedzielę trafiła na oddział zakaźny? Szpital uznał, że nie spełnia kryteriów

Norbert Kowalski
Norbert Kowalski
Czy kobieta, która w czwartek zmarła po zarażeniu koronawirusem, powinna trafić szybciej na oddział zakaźny do szpitala w Poznaniu? Lekarze ze szpitala przekonują, że wcześniej nie spełniała kryteriów ustalanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego. Waldemar Wylegalski
W czwartek około południa zmarła pierwsza pacjentka z Poznania zakażona koronawirusem. Chociaż kobieta zgłosiła się do lekarza, a potem szpitala w Puszczykowie już w piątek i wtedy też dwukrotnie konsultowano się z lekarzami ze szpitala w Poznaniu, to na oddział zakaźny z podejrzeniem koronawirusa trafiła dopiero w niedzielę. Dlaczego? Lekarze dyżurni z Poznania uznali, że w tamtym czasie nie spełniała kryteriów epidemiologicznych do przetransportowania jej na oddział zakaźny. Ale też argumentują, że lekarze z Puszczykowa, którzy mieli wykonać badanie na koronawirusa, zrobili je dopiero dzień później, niż im to zlecono.

8 marca 2020 roku, niedziela wieczorem, do szpitala miejskiego im. Strusia w Poznaniu trafia 56-letnia kobieta w stanie ciężkim z podejrzeniem koronawirusa. Poznań szybko obiega informacja o potencjalnie pierwszej zakażonej osobie w Wielkopolsce. Przez kolejne godziny wiele osób wyczekuje na wyniki dodatkowych badań kobiety. W poniedziałek po południu potwierdza się, że kobieta jest zakażonej koronawirusem.

Zakażona z wizytą u lekarza. „Była w dość dobrym stanie”

W kolejnych dniach w internecie pojawiało się coraz więcej niepotwierdzonych informacji o zakażonej pacjentce oraz jej „drodze” na oddział zakaźny szpitalu w Poznaniu. Pojawiały się też głosy, że kobieta powinna trafić tam już wcześniej. Jak dokładnie wyglądała droga kobiety zakażonej koronawirusem na odział zakaźny szpitala w Poznaniu i dlaczego nie trafiła tam wcześniej?

Sprawdź też:

W piątek, 6 marca, po godzinie 9 rano pacjentka zgłosiła się na wizytę do lekarza rodzinnego w jednej z poznańskich przychodni. Udało nam się skontaktować z lekarzem, który przyjmował wtedy zakażoną kobietę.

– Ta pani przyszła do mnie w dość dobrym stanie, ale z objawami infekcji górnych dróg oddechowych. Nie miała wtedy gorączki. Ona bez problemu przyjechała samochodem ze swoją córką (aktualnie również zakażoną – dod. red.) – opowiada lekarz rodzinny, który jako pierwszy badał zakażoną już ówcześnie kobietę.

Czytaj więcej: Koronawirus w Poznaniu: Co z osobami, które miały kontakt z zakażoną kobietą? Zamknięty oddział szpitala, kwarantanna domowa i poszukiwania

I dodaje: – Dopiero pod koniec wizyty powiedziała mi, że miała kontakt ze znajomą, która wróciła z Włoch z lekkim katarem, lecz nie miała podejrzenia zakażenia koronawirusem. Z ostrożności, żeby dmuchać na zimne, skontaktowałem się z sanepidem, od którego uzyskałem numer na oddział zakaźny szpitala miejskiego im. Strusia.

Czytaj więcej:

Lekarz rodzinny skontaktował się z lekarzem dyżurnym oddziału zakaźnego. – Przekazałem doktorowi, że mam chorą z takimi objawami, ale nie miała ona kontaktu z nikim zakażonym, lecz chciałbym ją skierować na oddział zakaźny, by wykluczyć koronawirusa. Doktor stwierdził jednak, że ta pani nie spełnia kryteriów epidemiologicznych, by mogła zostać przyjęta na oddział zakaźny.

Lekarz rodzinny, który jako pierwszy badał kobietę zakażoną koronawirusem, przebywa aktualnie na kwarantannie i pracuje zdalnie. – Czuję się jednak dobrze i nie mam żadnych niepokojących objawów – mówi.

Szpital: Kobieta nie spełniała kryteriów epidemiologicznych

Konsultację lekarza rodzinnego i dyżurnego w poznańskim szpitalu im. Strusia potwierdzili nam także lekarze ze szpitala w Poznaniu. – Tego dnia dyżur pełnił doświadczony lekarz z dużą wiedzą. To prawda, że pacjentka nie została zakwalifikowana na oddział zakaźny, lecz wynika to z faktu, że w tamtym czasie nie spełniała obowiązujących wówczas kryteriów zagrożenia epidemiologicznego ustalanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego – tłumaczy nam jeden z lekarzy z oddziału zakaźnego szpitalu im. Strusia w Poznaniu.

Więcej:

Jednocześnie dodaje: – Te kryteria potrafią się zmienić z dnia na dzień, ale przy obecnej sytuacji trudno się dziwić. One stale ewoluują w zależności od wymaganej prewencji. Wszyscy się uczymy.

Po tym, jak lekarz dyżurny w poznańskim szpitalu stwierdził, że pacjentka nie spełniała ówczesnych kryteriów epidemiologicznych, lekarz rodzinny przepisał jej skierowanie na SOR.

– Na wszelki wypadek wypisałem takie skierowanie, ale bez wskazywania konkretnego szpitala. To była już decyzja tej pani, że udała się na SOR w Puszczykowie – mówi lekarz rodzinny.

Sprawdź też:

A ponadto przyznaje: – Ta pani to był nietypowy przypadek, który faktycznie mógł zmylić lekarzy. Przez pięć lat pracowałem jednak na SOR i pamiętam jak nasz ordynator mówił, że lepiej dmuchać na zimne, dlatego uznałem, że powinna być pod obserwacją szpitala.

Badanie na koronawirusa wykonano za późno?

Niedługo po wizycie u lekarza rodzinnego, kobieta zgłosiła się na SOR w Puszczykowie. – Pacjentka została przyjęta przez nasz Szpitalny Oddział Ratunkowy z infekcją górnych dróg oddechowych. W związku z tym została zaopatrzona w maskę i trafiła na oddział chorób wewnętrznych. Jest to oddział intensywnego nadzoru, gdzie są większe wymogi epidemiologiczne – mówi Marzena Rutkowska-Kalisz, rzecznik prasowy szpitala w Puszczykowie.

Więcej:

Jeszcze w piątek, około godziny 20, lekarze z Puszczykowa, po uzyskaniu dokładniejszych informacji od pacjentki oraz wyników badań tomografu klatki piersiowej, podjęli decyzję o skontaktowaniu się z lekarzem dyżurnym na oddziale zakaźnym w Poznaniu.

– Kiedy nasi lekarze zrobili dokładniejszy wywiad i otrzymali wyniki badania tomografem, pojawiła się myśl, że to może być koronawirus. W trakcie konsultacji z lekarzem ze szpitala im. Strusia zalecono nam pobranie materiału od pacjentki do badania pod kątem koronawirusa oraz izolację pacjentki – mówi Marzena Rutkowska-Kalisz.

Zobacz też: Koronawirus w Poznaniu: Zmarła zakażona pacjentka. Czy jej objawy zostały zbagatelizowane? Prokuratura zamierza wszcząć śledztwo

Jeden z lekarzy szpitala im. Strusia opowiada: – Nasz lekarz dyżurny usłyszał, że stan pacjentki nie uległ istotnej zmianie. Tamta rozmowa miała charakter informacyjny i nie dotyczyła przekazania chorej na oddział zakaźny. Ponadto przekazano nam, że chora jest już izolowana, a my zleciliśmy pobranie materiału do badań w kierunku koronawirusa.

– Nie było rzeczywiście sytuacji, abyśmy zwrócili się do szpitala w Poznaniu o transport pacjentki i zostałoby to nam odmówione – informuje Marzena Rutkowska-Kalisz.

Sprawdź też:

W piątek wieczorem 56-letnia kobieta została zabrana z wieloosobowej sali do izolatki, gdzie przebywała przez kolejne kilkadziesiąt godzin. Od lekarza z Poznania słyszymy, że w sobotę w Puszczykowie miało być wykonane badanie na obecność koronawirusa miało być wykonane. – Zlekceważono to i wykonano je dopiero w niedzielę. W takim przypadku doba może odgrywać różnicę – mówi nam lekarz ze szpitala w Poznaniu.

I dodaje: – Z kolei, kiedy w niedzielę pojawił się niejednoznaczny wynik badania na koronawirusa, pacjentka została do nas przetransportowana z ostrą niewydolnością oddechową. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że jest w złym stanie, to nikt by jej nie trzymał tak długo w Puszczykowie.

Sprawdź też: Koronawirus w Poznaniu i Wielkopolsce: Ile osób jest zarażonych? Co zostało zamknięte i odwołane? Najnowsze informacje

O tej sprawie chcieliśmy także porozmawiać z przedstawicielami władz miasta, któremu podlega szpital im. Strusia.

– W chwili kontaktu lekarza POZ z lekarzem dyżurnym oddziału zakaźnego w Poznaniu przekazano dane dotyczące stanu pacjentki oraz wywiadu epidemiologicznego, który nie spełniał obowiązujących wówczas kryteriów Głównego Inspektoratu Sanitarnego w sprawie podejrzenia zakażenia SARS-COV-2 – informuje Joanna Żabierek, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Poznania.

I dodaje: – W kolejnych rozmowach lekarzy oddziału wewnętrznego szpitala w Puszczykowie, przeprowadzonych z lekarzem dyżurnym oddziału zakaźnego, informacje z wywiadu pacjentki nie uległy istotnej zmianie. Rozmowy miały charakter informacyjny i nie dotyczyły przekazania chorej do oddziału zakaźnego.

Od kogo zaraziła się zmarła pacjentka? Tego nie wiadomo

56-letnia kobieta w stanie ciężkim w niedzielę wieczorem została przetransportowana do szpitala miejskiego im. Strusia w Poznaniu, gdzie lekarze toczyli walkę o jej życie. Pacjentka była podłączona do respiratora i znajdowała się w stanie śpiączki farmakologicznej. Chociaż co jakiś czas pojawiały się nieoficjalne informacje o jej zgonie, to przez kolejne dni lekarze robili, co było w ich mocy, aby ją uratować. Jednak w czwartek, około południa, 56-latka zmarła. W leczeniu nie pomagał fakt, że miała osłabiony organizm w wyniku przyjmowania leków immunologicznych oraz z powodu innych schorzeń.

Zobacz też: Koronawirus w Poznaniu: Córka zmarłej kobiety nie jest nauczycielką. W szkole uczy osoba o takim samym imieniu i nazwisku, ale jest starsza

– Pierwsza pacjentka w Poznaniu niestety umarła – poinformował w czwartek w południe wiceprezydent Poznania Jędrzej Solarski.

– Walka lekarzy o jej życie dobiegła końca – potwierdził kilkadziesiąt minut później Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Do dziś trudno powiedzieć, od kogo i kiedy zmarła kobieta zaraziła się koronawirusem. Chociaż początkowo wydawało się, że była to jej znajoma, która wróciła z Włoch, a zakażona miała z nią kontakt, to najprawdopodobniej źródło zakażenia było inne. Kobieta, która wróciła z Włoch, została bowiem przebadana na obecność koronawirusa, a wynik był ujemny.

Sprawdź też:

– Otrzymaliśmy taką informację z sanepidu, że wynik tamtej pani z Włoch jest ujemny. Tak naprawdę, jak dotąd, nie wiemy skąd ten wirus się przyplątał – mówi Jędrzej Solarski, wiceprezydent Poznania.

Zmarła 56-latka była dyrektorem poradni psychologiczno-pedagogicznej w Poznaniu. Od kilku dni jest ona nieczynna, zaś jej pracownicy zostali objęci kwarantanną.

Sprawdź też: Sądy w Wielkopolsce masowo odwołują rozprawy przez koronawirusa. Do końca marca wszystkie sprawy zostały odwołane

Zakażeni koronawirusem są również mąż oraz córka zmarłej kobiety. Ten pierwszy to pracownik Aquanet, który jest też szafarzem parafii w Czapurach, gdzie mieszkała zmarła 56-latka. Mężczyzna razem ze swoją córką przechodzą obecnie kwarantannę, a ich stan jest dobry.

W Poznaniu wykryto kolejne dwa przypadki zakażenia koronawirusem - taką informację podało w czwartek po południu Ministerstwo Zdrowia oraz wojewoda wielkopolski na konferencji prasowej. - To kobieta w średnim wieku i młody mężczyzna. Oboje byli po bezpośrednim kontakcie z pierwszą zakażoną pacjentką. Aktualnie oboje są w stanie dobrym - mówił wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk.

ZOBACZ TEŻ:

W Biedronce jak w szpitalu! Sieć sklepów wprowadziła duże zm...

Mity na temat koronawirusa. Nie powinieneś w to wierzyć!

Koronawirus: Co kupić? Jakie produkty medyczne i spożywcze ...

Sprawdź też:

Czapury pod Poznaniem - tu mieszkała pierwsza ofiara koronawirusa w Polsce. Czy mieszkańcy nie obawiają się epidemii?

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A czy personel szpitala może odmówić pracy z powodu niespelnienie przez szpital podstawowych zasad bezpieczeństwa?

G
Gość
12 marca, 21:53, Gość:

Nie mogła zarazić się na pielgrzymce, ponieważ będąc na pielgrzymce miała pierwsze objawy...

Ale za to mogła sprzedać wirusa całej pielgrzymce.

Do tego mąż sprzedał pozostałym sąsiadom, którzy na pielgrzymkę nie poszili.

Oj wygląda, że średnia wieku w Czapurach dość istotnie spadnie w najbliższym czasie......

P
Poznanianka

Niestety, to co się dzieje woła o pomste do nieba. Badane są tylko oosby w naprawdę poważnym stanie. Brakuje odzieży ochronnej w szpitalach oraz testów.

Jestem osobą, która wróciła z miejsca, gdzie występował koronawirus. Miałam też kontakt z osobą z innego takiego miejsca. Mam objawy (kaszel i stan podgorączkowy), ale na infolinii NFZ poinformowano, że jeżeli nie mam kaszlu z krwią, to zalecaja dobrowolne poddanie się kwarantannie domowej (nie nałożono na mnie żadnego nakazu). Gdybym była nieroztropna, mogłabym dowoli rozsiewać PRAWDOPODOBNEGO wirusa dalej. Tak to właśnie wygąda.

p
prawdziwy polak
12 marca, 22:31, Polak:

To jest dopiero początek, drogi elektoracie. Za chwilę zobaczycie do czego doprowadziliście - szpitale, w których nie ma respiratorów (a jedyne zakupił Owsiak), braki w podstawowym wyposażeniu medycznym, takim jak rękawiczki, kombinezony i maski, oraz słaniający się na nogach personel, bo resztę tego personelu wygnaliście ("Niech wyjeżdżają, jak im się nie podoba!").

Tak właśnie kończą się zawsze rządy motłochu, którego idol, jak to zwykle bywa, zaszywa się na koniec w szczurzej norze. Widzieliście go gdzieś ostatnio?

13 marca, 0:22, Wielki Polak:

Owsiak zakupił jeden respirator, minister zdrowia twierdzi, że w Polsce ich jest 10 tysięcy.

Dziękujemy ci, jacku kurski, za przedstawienie oficjalnej wersji wydarzeń. Kiedy skoki i zenek?

t
taka prawda
12 marca, 22:31, Polak:

To jest dopiero początek, drogi elektoracie. Za chwilę zobaczycie do czego doprowadziliście - szpitale, w których nie ma respiratorów (a jedyne zakupił Owsiak), braki w podstawowym wyposażeniu medycznym, takim jak rękawiczki, kombinezony i maski, oraz słaniający się na nogach personel, bo resztę tego personelu wygnaliście ("Niech wyjeżdżają, jak im się nie podoba!").

Tak właśnie kończą się zawsze rządy motłochu, którego idol, jak to zwykle bywa, zaszywa się na koniec w szczurzej norze. Widzieliście go gdzieś ostatnio?

13 marca, 0:22, Wielki Polak:

Owsiak zakupił jeden respirator, minister zdrowia twierdzi, że w Polsce ich jest 10 tysięcy.

Zgadza się - tam jest dramat. Za chwilę to wszystko pierdyknie, a chorych będą układać na trawnikach.

Z
Zła

Z tej plątaniny tłumaczeń rozumiem tyle - bla bla, bla bla bla bla to nie ja, bla bla bla bla bla bli to nie my, bla bla bla.

G
Gość

Dziennikarze - napiszcie, co się dzieje na oddziale zakaźnym na Szwajcarskiej!

W
Wielki Polak
12 marca, 22:31, Polak:

To jest dopiero początek, drogi elektoracie. Za chwilę zobaczycie do czego doprowadziliście - szpitale, w których nie ma respiratorów (a jedyne zakupił Owsiak), braki w podstawowym wyposażeniu medycznym, takim jak rękawiczki, kombinezony i maski, oraz słaniający się na nogach personel, bo resztę tego personelu wygnaliście ("Niech wyjeżdżają, jak im się nie podoba!").

Tak właśnie kończą się zawsze rządy motłochu, którego idol, jak to zwykle bywa, zaszywa się na koniec w szczurzej norze. Widzieliście go gdzieś ostatnio?

Owsiak zakupił jeden respirator, minister zdrowia twierdzi, że w Polsce ich jest 10 tysięcy.

A
AR
12 marca, 23:31, Polak:

To jest dopiero początek, drogi elektoracie. Za chwilę zobaczycie do czego doprowadziliście - szpitale, w których nie ma respiratorów (a jedyne zakupił Owsiak), braki w podstawowym wyposażeniu medycznym, takim jak rękawiczki, kombinezony i maski, oraz słaniający się na nogach personel, bo resztę tego personelu wygnaliście ("Niech wyjeżdżają, jak im się nie podoba!").

Tak właśnie kończą się zawsze rządy motłochu, którego idol, jak to zwykle bywa, zaszywa się na koniec w szczurzej norze. Widzieliście go gdzieś ostatnio?

100/100

P
Polak

To jest dopiero początek, drogi elektoracie. Za chwilę zobaczycie do czego doprowadziliście - szpitale, w których nie ma respiratorów (a jedyne zakupił Owsiak), braki w podstawowym wyposażeniu medycznym, takim jak rękawiczki, kombinezony i maski, oraz słaniający się na nogach personel, bo resztę tego personelu wygnaliście ("Niech wyjeżdżają, jak im się nie podoba!").

Tak właśnie kończą się zawsze rządy motłochu, którego idol, jak to zwykle bywa, zaszywa się na koniec w szczurzej norze. Widzieliście go gdzieś ostatnio?

G
Gość
12 marca, 20:53, Gość:

Nie mogła zarazić się na pielgrzymce, ponieważ będąc na pielgrzymce miała pierwsze objawy...

To oznacza, że wirus w Poznaniu hula sobie w najlepsze ....

G
Gość

Nie mogła zarazić się na pielgrzymce, ponieważ będąc na pielgrzymce miała pierwsze objawy...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3