Korupcja w polskim futbolu: jak sprzedać mecz za torbę wędlin i żyrandole w OZPN Piła? Tutaj szlify pobierał sam "Fryzjer"

Łukasz Cieśla, Rafał Cieśla, Agnieszka Świderska
Jednym z pierwszych skazanych w aferze korupcyjnej w piłce nożnej jest m.in. Ryszard F., pseudonim Fryzjer, domniemany ojciec chrzestny mafii futbolowej w Polsce. Zaczynał działalność właśnie w pilskim Okręgowym Związku Piłki Nożnej
Jednym z pierwszych skazanych w aferze korupcyjnej w piłce nożnej jest m.in. Ryszard F., pseudonim Fryzjer, domniemany ojciec chrzestny mafii futbolowej w Polsce. Zaczynał działalność właśnie w pilskim Okręgowym Związku Piłki Nożnej Janusz Wójtowicz
Domniemany ojciec chrzestny polskiej mafii piłkarskiej Ryszard F., czyli "Fryzjer" pierwsze "szlify" pobierał w pilskim Okręgowym Związku Piłki Nożnej. Nic więc dziwnego, że po sędziach z ekstraklasy i pierwszej ligi prokuratorzy wzięli się właśnie za "sprawiedliwych" z tych najniższych klas rozgrywkowych.

O korupcji w polskim futbolu w Polsce wie właściwie każdy. Spektakularne zatrzymania znanych sędziów, trenerów czy piłkarzy już na nikim nie robią większego znaczenia. Jednak jak do tej pory nikt nie wspominał o osobach związanych z ligą okręgową, A-klasą, a nawet B-klasą. A to właśnie tam od lat kwitła korupcja.

Piłkarskie poker, czyli jak to się robi w B-klasie w OZPN Piła
O kupowaniu i sprzedawaniu meczów w okręgu pilskim mówiło się od wielu lat. - Jeśli się chciało wygrać mecz, to było kilka możliwości - opowiada jeden z byłych już działaczy piłkarskich z Piły. - Najłatwiej było przekupić sędziego, ale nie wszyscy z nich przyjmowali łapówki. Wtedy pozostawała druga możliwość. Przekupić zawodników drużyny przeciwnej. Najlepiej trzech: bramkarza, środkowego obrońcę i napastnika. Wychodziło trochę drożej, ale wygrana była pewna. Do kupienia byli też trenerzy, choć oczywiście nie wszyscy.

Dlatego mecze piłkarskie czasami przypominały kabaret. Zdarzało się, że część zawodników danej drużyny walczyła na boisku. Jednak ci, od których najwięcej zależało odpuszczali przeciwnikom. - Głównie jednak to sędziowie kręcili wynik - wspomina jeden z zawodników grających na pilskich boiskach. - Choć były takie mecze, gdzie niektórzy zawodnicy grali zadziwiająco słabo. Dowodów, że wzięli łapówkę, jednak nie było. Co innego sędziowie. Ci to się nawet nie kryli. Kiedyś jeden z nich przed ważnym meczem zaproponował mi i kapitanowi drużyny przeciwnej, że wygra ten, co zapłaci jego ratę za pralkę. Przeciwnik obiecał sędziemu, że jego zespół ureguluje rachunek. I mecz oczywiście wygrali, choć byli dużo słabsi - dodaje.

Ile kosztowało kupienie spotkania? To zależało od rangi meczu i klasy rozgrywkowej. W słynnym filmie Janusza Zaorskiego "Piłkarski poker" jedna ze scen dotyczyła kupna meczu przez drużynę walczącą o wejście do B-klasy. Wówczas, czyli w 1988 roku, awans kosztował... skrzynkę wódki. A dziś? Jak wynika z naszych informacji mecz w pilskiej B-klasie można już było załatwić u sędziego za... 20 złotych.

Grunt to rodzinka w OZPN Piła
Jeden z nich, Zygmunt K., arbiter z Piły z długoletnim stażem, na początku października usłyszał w pilskiej prokuraturze siedem zarzutów. Chodzi o przyjmowanie łapówek bądź samych ich obietnic oraz pośredniczenie między działaczami klubów a sędzią, który dla nich miał "drukować". Ponoć w środowisku piłkarskim krążyły o nim legendy, że gdy nie udało mu się wypaczyć wyniku meczu, to oddawał połowę pieniędzy zleceniodawcom.

Wszystkie zarzuty prokuratorskie dotyczą rundy jesiennej sezonu 2008/09. Tylko w jednej kolejce V ligi Zygmunt K. miał przyjąć obietnicę łapówki dla siebie i innego sędziego za ustawienie meczów dla Drawy Krzyż: chodziło o spotkanie Drawy Krzyż z Unią Wapno i Zrywu Sypniewo z Fortuną Wieleń, który ta ostatnie miała przegrać. I przegrała.

W tej samej rundzie miał pośredniczyć także przy ustawianiu wyniku meczu Orkan Śmiłowo - Sokół II Szamocin w A klasie oraz Płomień Połajewo - Zjednoczeni Kaczory w V lidze.
K. usłyszał także zarzuty za ustawianie meczów w zamian za łapówkę bądź samą jej obietnicę. Na koncie ma trzy takie mecze: Błyskawica Bronisławki - Orzeł Gulcz w B- Klasie, Korona Stróżewo z Iskrą Wyszyny w A-klasie oraz Zamek Gołańcz ze Zrywem Sypniewo w okręgówce. We wszystkich tych trzech spotkaniach, według śledczych, gwizdał na korzyść gospodarzy.

W poniedziałek złożył on prośbę o zakończenie kariery sędziego piłkarskiego. Obecnie 55-letni sędzia przebywa w szpitalu. Z gwizdkiem po pilskich boiskach biegali również jego syn i zięć. Jak wynika z materiałów prokuratury, za sędziowanie pod Połajewo w meczu z Kaczorami, jeden z nich miał dostać reklamówkę pełną wędlin oraz butelkę wódki.

Żyrandole i wódka w zamian za sprzedanie meczu
Zygmunt K. nie jest jedynym sędzią, który już usłyszał zarzuty. Drugi to Grzegorz B. 39-letni sędzia miał pośredniczyć również przy sprzedaży meczu w Połajewie i w Bronisławkach oraz jednego meczu w IV lidze. Chodzi o spotkanie Noteci Rosko z zespołem 1920 Mosina.

Przekupiony dzięki pomocy Grzegorza B. sędzia miał gwizdać na korzyść gospodarzy. Mecze ponoć sprzedawano za 100, 150 złotych albo reklamówkę pełną wędlin czy alkohol. Jednak już teraz wiadomo, że nie będą oni jedynymi podejrzanymi w sprawie korupcji w pilskim futbolu. Z naszych informacji wynika również, że w materiałach prokuratorskich pojawiają się kolejne kluby, m.in. Orkan Śmiłowo. Jego przedstawiciele rzekomo chcieli przekupić sędziego, jednak przewaga ich drużyny na boisku była tak wyraźna, że zrezygnowali z daniny dla sprawiedliwego.
Jeden z naszych rozmówców twierdzi, że organy ścigania interesuje również przeszłość Kłosa Budzyń.

- Oni dawali sędziom żyrandole. Niektórzy koledzy brali po kilka, w zależności od tego, ile mieli pokoi w domu. Ja też wziąłem, ale nie traktowałem tego jako łapówki lecz promocję firmy. Żyrandol dostałem bowiem po meczu - opowiada jeden z arbitrów.

Lojalki w OZPN Piła nie pomogły
W zainteresowaniu pilskiej policji podejrzani sędziowie byli już od początku 2008 roku. W tym roku podejrzeń co do ich uczciwości nabrali także działacze pilskiego OZPN. Wiosną odsunięto ich od sędziowania, podobnie jak trzech innych arbitrów, z których dwóch to członkowie rodziny Zygmunta K.

Obecnie Wydział Dyscypliny przy pilskim OZPN prowadzi wewnętrzne śledztwo, równoległe do tego, które prowadzi prokuratura.

- Skierowaliśmy pismo do prokuratury z prośbą o ujawnienie nazwisk sędziów i klubów zamieszanych w ten proceder. Odmówiono nam ze względu na dobro toczącego się śledztwa. Wygląda na to, że będziemy musieli poczekać na zakończenie postępowania. Nie oznacza to jednak, że będziemy czekali bezczynnie. Tym bardziej że czeka nas ciężka rozprawa zarówno z sędziami, jak i z działaczami klubów. Jeżeli ktoś brał, to ktoś musiał mu dawać. PZPN w odróżnieniu od związków okręgowych, takich jak nasz, jest w o tyle lepszej sytuacji, że ma pod ręką prawników. My takich ludzi nie mamy, a przecież z tymi klubami trzeba będzie coś zrobić. Dlatego powołujemy specjalny zespół, który zajmie się tą sprawą, a kiedy otrzymamy z prokuratury czarno na białym, które kluby były w to zamieszane, niewykluczone, że będziemy zmuszeni sięgnąć po środki ostateczne, czyli po uchwałę o degradacji za korupcję - przekonuje Zygmunt Świtała, prezes związku w Pile.

Ponieważ "lojalki", czyli oświadczenia o nieuczestniczeniu w przeszłości w procederze handlu meczami, nie zdały egzaminu na przyszłość - złożyli je zarówno Zygmunt K., jak i Grzegorz B, którzy usłyszeli zarzuty prokuratorskie. Wszyscy sędziowie będą musieli przedstawić w zarządzie PZPN zaświadczenie o niekaralności. Podobne rozwiązanie OZPN chce wprowadzić wobec członków 19-osobowego zarządu.

- Nie mamy zbyt dużo narzędzi, żeby walczyć z korupcją - mówi Zygmunt Świtała. - Tymczasem sama sytuacja, w której działacze klubu płacą sędziom pieniądze za sędziowanie, jest już korupcjogenna. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby kluby przed sezonem płaciły na diety i ekwiwalent dla sędziów, którzy otrzymywaliby pieniądze na konto, a nie do ręki. Tyle że w odróżnieniu od bogatych klubów z ekstraklasy, tych z niższych klas nie stać na to, by wyłożyć na początku sezonu kilka tysięcy złotych na sędziów.

Z tych samych finansowych powodów znacznie spadła liczba obserwatorów na meczach, bo klubów zwyczajnie na nich nie stać.

Człowiekiem, z którym wiąże się w Pile duże nadzieje na zmiany, jest Tomasz Pelka, przewodniczący Kolegium Sędziów. W wydziale sędziowskim był już wcześniej, ale zrezygnował, bo nie był w stanie zaakceptować pewnych praktyk i układów, których istnienie podejrzewał, ale na które nie miał wtedy dowodów. Teraz już je ma. Sprawa z pewnością nie skończy się tylko na tych dwóch nazwiskach. - Śledztwo jest rozwojowe - podkreśla prokurator Maria Wierzejewska-Raczyńska, prokurator rejonowy w Pile.

W ubiegłym tygodniu śledczy zabrali z PZPN całą dokumentację dotyczącej A- i B- Klasy z sezonu 2008/09. Mają już komplet: tę dotyczącą IV i V klasy zabrali już wcześniej.

Mafia z gwizdkiem

Jak wynika z naszych rozmów, kolejne zatrzymania w tej sprawie są tylko kwestią czasu. Zresztą przyznają to sami arbitrzy. Jeden z nich w rozmowie z nami przyznał, że trudno znaleźć uczciwych sędziów.

- Jest grono młodych, którzy zapewne jeszcze nie wzięli, ale sądzę, że zrobią to, jeśli ktoś da im kopertę. Wszyscy tak robili. Korupcja to powszechne zjawisko. Ja też musiałem się opłacać. Gdy awansowano mnie jako arbitra do wyższej klasy rozgrywkowej, co zresztą należało mi się za dobre sędziowanie, to musiałem zapłacić około tysiąca złotych. Podobno poszło to na wódkę i inne "koszty", które trzeba pokryć w związku z moim awansem.

Ile zarabiają sędziowie w okręgówkach oraz A- i B - klasie
W Polsce jest łącznie 7 lig piłkarskich. Piąta liga to popularna okręgówka. Grają w niej zespoły, których siedziby znajdują się w graniach województw sprzed ostatniej reformy administracyjnej kraju. Niższą ligą jest A-klasa, za którą jest jeszcze B-klasa. Rozgrywkami na tych szczeblach również zarządza, poprzez swoje okręgowe oddziały, Polski Związek Piłki Nożnej. W opisanych przez nas ligach grają głównie amatorzy. Choć oczywiście zdarzają się kluby, które płacą swoim zawodnikom po kilkaset złotych miesięcznie. Roczne budżety tych drużyn wynoszą nawet 100 000 złotych, choć większość zespołów dysponuje znacznie mniejszymi pieniędzmi.
Oficjalnie sędzia, który gwiżdże w ligach, takich jak okręgówka czy A-klasa, może zarobić około tysiąca złotych miesięcznie. To kusząca suma dla wielu arbitrów, którzy dorabiają w ten sposób do niewysokich pensji.

Największa afera w Polsce
Śledztwo w sprawie korupcji w polskim futbolu toczy się od maja 2005 roku. Wówczas to zatrzymano pierwszego sędziego. Do tej pory prokuratura postawiła zarzuty ponad 200 osobom: sędziom, m.in. znanemu polskiemu arbitrowi Grzegorzowi G., trenerom oraz byłemu reprezentantowi kraju, a później trenerowi Dariuszowi W., piłkarzom, np. byłemu kapitanowi Lecha Poznań Piotrowi R., a także obserwatorom i działaczom piłkarskim. Wśród podejrzanych znajduje się również były trener kadry narodowej Polski Janusz W.
Niektóre z wątków tego gigantycznego śledztwa zostały już osądzone przez sąd. Skazany został m.in. Ryszard F., pseudonim Fryzjer, domniemany ojciec chrzestny mafii futbolowej w Polsce.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasienka
Jezeli nie wiesz, zapytaj Tuscka i jego kolesiow z cmentarza.
Dodaj ogłoszenie