"Korzeń" pobije rekord świata

rozmawia Oskar BerezowskiZaktualizowano 
REUTERS
Z Pawłem Słomińskim, trenerem reprezentacji Polski w pływaniu, rozmawia Oskar Berezowski

Jeden - srebrny - medal 27-osobowej drużyny narodowej na mistrzostwa świata w Rzymie to rozczarowanie, kompromitacja czy maksimum naszych możliwości?
Żadna z tych ocen nie jest w pełni trafna. Część rozczarowała, ale nie wszyscy. Kompromitacji nie było, bo słabe wyniki części debiutantów to najzwyczajniej w świecie odzwierciedlenie ich możliwości w tej chwili. Nie można powiedzieć, że jeden medal to nasze maksimum, bo zabrakło w Rzymie czwórki naszych czołowych pływaków [Jędrzejczak, Sawrymowicza, Stańczyka, Baranowskiej - red.].

Dla przeciętnego kibica 52. miejsce zawodnika w eliminacjach to kompromitacja.

Bo przeciętny kibic może sobie nie zdawać sprawy z niuansów, które może nie bronią słabych wyników, ale je tłumaczą. Wszyscy reprezentanci Polski zrobili minimum, które było co najmniej 16. wynikiem w poprzednich mistrzostwach. Ale od tego czasu pływanie zrobiło skok w nadprzestrzeń z powodu nowych kostiumów i postępu treningu. Stąd wyniki czasem odległe od oczekiwań.

Może nie trzeba było ciągnąć do Rzymu takiej wycieczki?
To złośliwość. Nie było wycieczki. Nie do końca zgadzałem się z pomysłem wysłania tak wielkiej ekipy, ale przynajmniej czegoś się nauczyliśmy. Lepsi nabrali doświadczenia, najgorsi już pewnie drugiej szansy nie dostaną. Ponadto w tym marudzeniu umyka nam kilka naprawdę pozytywnych wniosków.

Czyli?
Pojawiła się grupka młodych, ambitnych i zdolnych ludzi. Ogromne wrażenie zrobił na mnie Radosław Kawęcki [debiutant awansował do finału 200 m grzb. - red.]. Postępy robią Alicja Tchórz, Mirella Olczak i Mateusz Matczak.

Potęgą jednak w Rzymie nie byliśmy.
Bo nigdy nią nie byliśmy. To trochę wymysł mediów. Liczba naszych medali była do niedawna faktycznie imponująca w porównaniu z czasami poprzednimi, ale daleko nam do dorobku potentatów. I nie mamy się czego wstydzić! U nas pływa niewielu ludzi w porównaniu z USA, Australią, Francją, Chinami. Można się tylko cieszyć, że mamy mistrzów świata. To dowód, że w trakcie szkolenia nie gubimy talentów.

A czy wyławiamy takie na miarę Otylii?
Nie da się tego jednoznacznie porównać, ale widzę, że podobną drogą zmierza Kawęcki. W tym roku zdobył tytuł mistrza Europy juniorów, a potem pojechał na mistrzostwa świata seniorów i awansował do finału. Co prawda, Otylia już jako juniorka zdobywała medale w dużych imprezach seniorów, ale jest jakaś analogia w postępach tej dwójki. Radek w ciągu roku poprawił się o 5 s. Zobaczymy, kiedy się zatrzyma. Mam nadzieję, że nieprędko.

Największym wygranym Polakiem jest oczywiście…
… Paweł Korzeniowski. Odkładając na bok wartość jego wyniku w związku z neoprenowym kostiumem, w którym płynął, to należy mu się uznanie. Srebrny medal zdobył przecież w stawce ludzi, którzy mogli skorzystać z tego samego sprzętu, więc rywalizacja była czysta.

Poza Michalem Phelpsem. On miał w miarę tradycyjny strój Speedo.
Ale Paweł zasłużył na komplement także ze względu na taktykę, dojrzałość i wspaniały finisz. Udowodnił, że drzemie w nim wielki talent.
Jest to talent na miarę pierwszego miejsca na 200 m mot. za panowania Phelpsa?
Hmm… i co mam odpowiedzieć? Jak powiem nie, to będzie, że wątpię w swojego zawodnika. Powiem, że tak, to usłyszę, że się nie znam, bo wygranie z Phelpsem na 200 mot. jest niemożliwe. Ja wcale nie uważam, że tak jest. Amerykanin jest geniuszem, ale może przegrać, bo w Rzymie uległ [na 200 dow. - red.] Paulowi Biedermannowi. To sygnał, że można z nim wygrać. Milorad Cavić też podgryza Phelpsa. Na razie moim zdaniem lepiej skoncentrować się jednak na obronie drugiej pozycji.

Paweł nie ma takiego talentu, by zdobywać medale na kilku dystansach?
Moim zdaniem ma. Widzę go na 200 i 400 kraulem, nawet 400 zmiennym. On chce się koncentrować na jednej konkurencji w dużych zawodach. Jego wybór, ja jestem trenerem, który ma pomóc w osiągnięciu celu, mogę go też gdzieś pokazać, ale nie podejmuję decyzji za pływaka.

Proszę się nie obrazić, ale przed mistrzostwami mówił Pan, że "Korzeń" trenował źle i nie wie Pan, na co go stać.
Po pierwsze, jednoznacznie tak nie mówiłem, raczej zwracałem uwagę na to, że wprowadziliśmy wiele zmian do treningu. Po drugie, to nie fabryka śrubek. Na wynik wpływa wiele czynników. Poza tym ja jestem trenerem twardo stąpającym po ziemi i opieram się na naukowych metodach. Moje wyliczenia pokazują każdy wynik w kilku wymiarach. Ale jak zmierzyć wpływ kostiumu na postęp zawodnika? Czy gdyby płynął w innym, byłby wolniejszy? On ma srebrny medal, rekord Polski, wykorzystał szansę. Liczyliśmy na jeden medal i Paweł w 100 proc. to zrealizował. Liczby wskazują jakiś kierunek, ale powinny pozostawać do wiadomości zawodnika i trenera. Paweł zna te liczby.

I na co go jeszcze stać?

Na przykład na rekord świata na krótkim basenie tej zimy.

Dobrze słyszę?

Jeśli Paweł ma się dobrać do rekordu, to teraz póki są jeszcze neoprenowe stroje. Na 200 m pozwalają "urwać" co najmniej sekundę w stosunku do kostiumów tekstylnych, a Pawła od wyniku Mikołaja Skworcowa (1.50,53) dzielą dwie dziesiąte sekundy. Nic tylko bić!

Kiedy?
Podczas grudniowych mistrzostw Europy.

Ale Paweł robi sobie podobno teraz przerwę.
Im szybciej wróci do wody, tym rekord będzie bardziej realny.

Chyba że ktoś wcześniej mu go zabierze. W Rzymie zabrakło Laszlo Cseha. O Węgrze mówi się "europejski Phelps".

Tym bardziej warto ostro trenować, żeby w wyścigu o rekord nie przegrać. Moim zdaniem Pawła stać na świetny wynik. To jedynie kwestia treningu.

Otylia Jędrzejczak w Rzymie była komentatorem telewizyjnym, ale po mistrzostwach stwierdziła, że też mogłaby pływać w granicach 2.03 min w nowym kostiumie [od czterech lat jej rekord to 2.05,61 - red.]. Wierzy Pan w to?
Tak. W dobrej formie Otylię na to stać, ale już tego raczej nie sprawdzimy. Z jej wypowiedzi wynika, że zimą nie wystartuje.

Rozmawiacie ze sobą, czy zimna wojna trwa?
Nigdy nie było wojny. Mnie nie podobała się tylko forma, w jaki wyrażała, a raczej jej nieumiejętność wyrażania potrzeb. Rozmawialiśmy w Rzymie, ale nie o wspólnych treningach.
Hm, ale Wy będziecie razem trenować. Jest Pan trenerem kadry i wciąż głównym trenerem w AZS Warszawa, gdzie pływa Otylia. Powinien Pan mieć wpływ na jej treningi.
Nie chcę tego. Jako trener reprezentacji nie wpływam na plany szkoleniowe w klubach, ale ma pan rację, że na AWF-ie jest jakiś zgrzyt organizacyjny. Ja nie zamierzam się wtrącać, to raczej zmartwienie Roberta Białeckiego, który chce prowadzić Otylię. Szanuję decyzję Jędrzejczak i nie chcę jej zmieniać.

Wielu polskich zawodników mówi, że rozmawia z pływakami z zagranicy i oni pływają mniej niż my. Pan rozmawia z trenerami z innych krajów?

I mówią: nie robimy rewolucji.

Phelps jest niedościgłym wzorem, a robi rewolucję.
W technice pływania. On szuka miejsca w sprincie, dlatego zmienia sposób pływania. W najbardziej pracowitych okresach Amerykanin trenuje cztery razy dziennie, pływa 120 kilometrów w tygodniu.

Jak się to ma do naszych?
Nijak. Paweł maksymalnie zrobił 73 km w tygodniu.

Może jest większym talentem od Phelpsa?
Proszę mnie nie wciągać w taką dyskusję. Korzeniowski pływa 20-40 proc. mniej od Phelpsa, ale nie każdy musi trenować tak samo. Tylko niech nikt mi nie wmawia, że inni siedzą na brzegu i machają nogami. Przeciwnicy są cwani i chcą, żeby nasi pływacy wierzyli w to, że pracuje się mało. Australijka Leisel Jones trenowała podobno w bazie piechoty morskiej, bo trener chciał dać jej w kość. Inni jeżdżą na przykład 2-3 godz. dziennie na rowerze, ale to wciąż margines. Najwięcej trzeba zrobić w wodzie.

Jeszcze kilka lat temu święciliśmy sukcesy, bo wszystkim kierowała wąska grupa trenera pod Pana kierunkiem. Teraz sukcesów jest mniej, ale trenerów więcej. Nie żałuje Pan tamtych czasów?

Nie! Byłem krytykowany za centralizację treningu, ale to najmniejszy problem. Większy jest taki, że okazało się, że nie mamy warunków do takiego systemu, bo sprowadza się to do wielkiej ilości czasu spędzanego na zgrupowaniach. Nie mamy przecież ani w Warszawie, ani tym bardziej w innych miastach ośrodków pływackich z prawdziwego zdarzenia. Nie chcę już powtórzyć błędu sprzed Pekinu, gdy ludzie na obozach mieli siebie dosyć. Teraz intensywne przygotowania zaczniemy 1-1,5 roku przed igrzyskami.

Pomysł z wysyłaniem zawodników za granicę sprawdził się?
Mówiłem o tym już wiele razy. Odgrzewane kartofle nie są już smaczne. Ja uważam, że najlepsi powinni zostać w Polsce, by na nich mogli się wzorować młodzi.

Jest jakieś przełożenie tych wyjazdów na wyniki i zainteresowanie pływaniem wśród młodzieży?
Przed igrzyskami w Atenach mieliśmy zarejestrowanych około 7,5 tys. zawodników. Teraz jest ich ok. 14 tys. To też częściowo dlatego, że dzieciaki widziały na żywo Otylię, "Korzenia" czy Sawrymowicza. Mogły się z nimi spotkać i chciały być takie jak oni. Więc lepiej, żeby najlepsi trenowali w Polsce i inspirowali najmłodsze pokolenie. Wszyscy chętnie, na czele z niektórymi działaczami w związku, szliby na łatwiznę i wysyłali najzdolniejszych za granicę. Ale jak nadchodzą np. zawody Grand Prix zaczynają się telefony i prośby, żeby Ci, co zostali, przyjechali, bo młodzież chce zobaczyć mistrzów, a sponsorzy sypną kasą, gdy oni będą. Wtedy fajnie jest, gdy gwiazdy są pod ręką. Według mnie polskie gwiazdy powinny trenować i startować przede wszystkim we własnym kraju, bo to napędza naszą dyscyplinę, daje jej energię do rozwoju.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: "Korzeń" pobije rekord świata - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3