Kraków. Podczas powodzi w 2010 roku łąka zamieniła się w jezioro. Teraz mają powstać tam bloki. Mieszkańcy protestują

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Teren planowany do zabudowy
Teren planowany do zabudowy BD
Udostępnij:
Mieszkańcy ulicy Wielkanocnej protestują przeciwko budowie bloków między ich domami a wałem Wisły. Łąka, gdzie mają powstać budynki, w 2010 roku zamieniła się w jezioro. - Radni miejscy uchwalili plan miejscowy, który zezwala na zabudowę. Apelujemy, by zmienić jego zapisy - mówi jedna z mieszkanek. Deweloper twierdzi, że teren nie znajduje się "w obszarze szczególnego zagrożenia powodzią". Na razie stara się w urzędzie o decyzję środowiskową dla inwestycji.

FLESZ - Polska gospodarka rośnie. Co z inflacją?

- Rozległa łąka przed naszymi oknami niegdyś była domem dla saren i ściśle chronionych derkaczy. Zniknęły, gdy zaczęto wycinać drzewa. Teraz na tym terenie, który po ulewach staje się rozlewiskiem, mają powstać bloki. Radni miejscy uchwalili plan miejscowy, który na to zezwala. Apelujemy, by zmienić jego zapisy. Teren powinien pozostać zielony. To miejsce spacerów i odpoczynku okolicznych mieszkańców. Jedyne takie w sąsiedztwie. Prosimy, aby tak pozostało - apeluje Elżbieta Mięsowicz, jedna z mieszkanek ulicy Wielkanocnej.

- Ostatnio pomagałam córce, która przygotowywała się do sprawdzianu z geografii. Chodzi do siódmej klasy szkoły podstawowej. Uczyła się, że jedną z możliwości zapobiegania powodziom jest niezabudowywanie terenów zalewowych. Nijak ma się to do decyzji, które są podejmowane w naszym mieście - mówi nam inna z mieszkanek Katarzyna Chmura.

Nowe bloki mają powstać między ich domami a wałem Wisły.

Bloki między domami

Mieszkańcy ulicy Wielkanocnej mają kilka minut drogi autem do uroczyska Kostrze. Urokliwe miejsce jest ostatnim stanowiskiem objętego ochroną pazia żeglarza w rejonie Krakowa. Położone w sąsiedztwie uroczyska ulice Tyniecka, Winnicka oraz Widłakowa były elementami austriackiej Twierdzy Kraków. Okolica jest intensywnie zabudowywana coraz to bardziej nowoczesnymi domami, swoimi kształtami przypominającymi stodoły (na zdjęciu poniżej).

Dom w rejonie Widłakowej
Dom w rejonie Widłakowej BD

Tam, gdzie kończy się ulica Widłakowa, zaczyna się ulica Wielkanocna. Stare budownictwo przemieszane jest tam z nowym. Mieszkańcy żyją w ciszy i spokoju. Przed oknami mają rozległą łąkę. Gdy dojeżdżamy na miejsce, spotykamy kilka osób, spacerujących tam z psami. Spokój mieszkańców został jednak zakłócony planami dewelopera, który właśnie na często uczęszczanej łące planuje budowę nowego osiedla. Z wizualizacji wynika, że budynki mają mieć parter i dwa piętra. Okoliczni mieszkańcy nie chcą dopuścić do ich budowy.

W pismach do magistratu zwracali uwagę, że w sąsiedztwie dominuje zabudowa jednorodzinna. Tymczasem budynki, które zaplanował deweloper, de facto można określić blokami. Zgodnie z najnowszymi zapowiedziami inwestora, ma ich powstać siedem. To ciekawe, bo w urzędzie miasta na wniosek spółki toczy się postępowanie o wydanie decyzji środowiskowej dla dwunastu budynków wielorodzinnych (156 mieszkań). Został złożony w grudniu 2020 roku. Możliwe, że na przestrzeni ostatnich miesięcy koncepcja inwestycji uległa zmianom. Budynki mają mieć 11 metrów wysokości. Według mieszkańców będą zatem wyższe od okolicznych zabudowań.

- Jak można w krajobrazie w zasadzie już typowo pozamiejskim próbować wcisnąć bloki? - zastanawiają się mieszkańcy ulicy Wielkanocnej. Droga do wydania pozwolenia na budowę jest jeszcze długa. - Postępowanie w sprawie decyzji środowiskowej jest zawieszone - do czasu przedłożenia przez inwestora raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko - twierdzi Grażyna Rokita z biura prasowego krakowskiego magistratu. Budowę planuje firma Green Park. Deweloper chce, aby nowa zabudowa w sposób optymalny wpisała się w otoczenie. - Inwestor rozważa zlokalizowanie prawie wszystkich miejsc postojowych w obrębie kubatury projektowanych obiektów, co zapewni możliwość zgrupowania zabudowy i pozostawienia jak największej powierzchni biologicznie czynnej - zapewnia spółka.

Istniejąca zabudowa przy Wielkanocnej
Istniejąca zabudowa przy Wielkanocnej BD

Łąka zamieniona w jezioro

Kluczowy jest fakt, że budynki mają powstać na terenie zielonym, który podczas powodzi w 2010 roku bardziej niż łąkę przypominał jezioro (widać to na zdjęciu poniżej). - Gdy kupowaliśmy dom przy ulicy Wielkanocnej, nikt nas nie ostrzegł, że będziemy mieszkać na terenie zagrożonym powodzią. Mówiono nam, że wały są bardzo solidne, że nie mamy się czego bać. Tymczasem okazało się, że na łące obok jest bardzo wysoki poziom wód gruntowych. W 2010 roku, podczas wielkiej powodzi, mieliśmy 80 centymetrów wody w domu. To właśnie na wspomnianej łące mają powstać budynki. Protestujemy przeciwko realizacji tej inwestycji, ponieważ każda budowa, nawet niskich jednorodzinnych domów, zabierze powierzchnię wsiąkania wód opadowych, czyli zwiększy zagrożenie powodziowe. Po ulewach woda będzie wdzierać się również do nowych budynków - mówi pani Elżbieta.

Podczas powodzi w 2010 roku łąka została zalana
Podczas powodzi w 2010 roku łąka została zalana Archiwum mieszkanki

Przedstawiciele firmy przekonują, że kiedy kupowali teren pod budowę, zdawali sobie sprawę z trudnej lokalizacji. Zapewniają, że grunty, na których mają powstać budynki, nie znajdują się "w obszarze szczególnego zagrożenia powodzią". - Sąsiedzi, określając teren inwestycji jako "strefę zagrożenia powodziowego", posługują się określeniem potocznym i w tym sensie nieprecyzyjnym. Zgodnie z aktualnymi mapami powodziowymi, co potwierdziło w korespondencji Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, teren znajduje się poza obszarami, na których prawdopodobieństwo wystąpienia powodzi jest wysokie i wynosi 10 proc., lub średnie i wynosi 1 proc., lub niskie i wynosi 0,2 proc. - twierdzi Green Park.

Firma zapewnia jednocześnie, że zadba o bezpieczeństwo mieszkańców. Koncepcja inwestycji zakłada m.in. udrożnienie rowu melioracyjnego.

Z kolei miejscy urzędnicy planują w rejonie ulicy Widłakowej wybudować przepompownię, która ma uchronić również domy przy Wielkanocnej przed podtopieniami. Urząd miasta nie podaje jednak, kiedy miałaby powstać. Są też plany przebudowy rowu odwadniającego.

Teren planowany do zabudowy
Teren planowany do zabudowy BD

Mieszkańcy Wielkanocnej zwracają też uwagę na inne problemy, jakie mogą się pojawić, gdy powstanie nowe osiedle. - W naszym rejonie nie ma kanalizacji. Domy mają szamba - nasze o pojemności 10 m3 starcza na około miesiąc użytkowania przez 4-osobową rodzinę. Tak więc statystycznie mamy ok. 150 szambiarek na miesiąc, jeżdżących pod naszymi oknami i odbierającymi nieczystości (czuć to i słychać - przerabiamy to od 17 lat). Jest to 7-8 wozów na każdy dzień roboczy, czyli mniej więcej co godzina, dzień w dzień, ciężki wóz jeździ i tak już sfatygowaną drogą i roztacza nieprzyjemną woń. No chyba, że miasto planuje wybudowanie kanalizacji, o którą walczymy od kilkunastu lat? - zapytuje jedna z mieszkanek.

Deweloper przypomina, że gmina Kraków ma w planach budowę sieci kanalizacji sanitarnej w tej części miasta, do której w przyszłości możliwe będzie podłączenie nowych budynków.

Pomoc mieszkańcom ulicy Wielkanocnej w boju z deweloperem zaoferował radny miejski Łukasz Gibała, lider Stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców. - W miejscu, gdzie deweloper planuje budowę bloków, obowiązuje plan miejscowy, który niestety dopuszcza zabudowę wielorodzinną. Był uchwalany jeszcze za poprzedniej kadencji Rady Miasta Krakowa, kiedy nie pełniłem funkcji radnego, a tym samym nie mogłem złożyć poprawki do dokumentu, która wykluczyłaby budowę bloków w rejonie Wielkanocnej i Widłakowej. Jest jednak szansa, aby budynki nie powstały - zapowiada.

- Dzięki naszej interwencji będzie musiał powstać raport o oddziaływaniu tej inwestycji na środowisko. Mamy nadzieję, że wykaże w sposób wyraźny, że obszar jest zalewowy i żadna zabudowa nie może tam powstać. Problemy mieszkańców ulicy Wielkanocnej to kolejny przykład na to, jak fatalna jest polityka przestrzenna Jacka Majchrowskiego - dodaje Gibała.

Jego zdaniem plany zagospodarowania tworzone są często pod dyktando deweloperów, a potem budowane są bloki w miejscach, gdzie nigdy nie powinny powstać.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Podczas powodzi w 2010 roku łąka zamieniła się w jezioro. Teraz mają powstać tam bloki. Mieszkańcy protestują - Gazeta Krakowska

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
20 listopada, 22:01, sąsiad:

mieszkania tych protestujących są obok łąki.... ich domki są ok, innych już nie chcą

- Rozległa łąka przed naszymi oknami niegdyś była domem dla saren i ściśle chronionych derkaczy. Zniknęły, gdy zaczęto wycinać drzewa No właśnie z ust mi to wyjąłeś Jak ci co tam mieszkają są takimi obrońcami przyrody to niech się z tamtąd wyprowadzą i zbużą budynki to będzie jeszcze większa łąka! Szczyt hipokryzji! i zasłanianie się ochroną przyrody w celu ochrony własnych interesów!

G
Gość
Mieszkańcy powinni mieć pretensje do swojego radnego Komarewicza wybieranego już kolejną kadencję. To on dopuścił do takiej uchwały rady miasta. To ten radny związany ze starcem Majchrowskim jest winny takiej uchwały. Mieszkańcy Krakowa powinien zdać sobie z tego sprawy że prezydent Majchrowski już dawno nie powinien pełnić swojej władzy a tacy radni jak Wantuch czy Komarewicz już dawno powinni zostać pozbawieni swoich funkcji. Na temat szkodliwej działalności tych wymienionych radnych można już pisać legendy.
E
Ehh
Bo to jest CHORY system w którym PRYWATYZUJE sie ZYSKI a KOSZTA sie USPOLECZNIA.Deweloper chce zarobić a później pretensje do miasta, że NIE MA infrastruktury o oddziaływaniu na środowisko, czy innych mieszkańców nawet nie ma co wspominać.
G
Gość
Ludzie pokazują zdjęcia, jak łąka wygląda po intensywnych deszczach -- a "deweloper" na to, że "w papierach stoi, że nie ma ryzyka". I mówi o planach, planach, planach... planach na budowę przepompowni, planach na budowę kanalizacji, planach budowy rowu odwadniającego... itd. itp. Coś tam niby "ma być" -- chociaż kompletnie nikt nie potrafi określić, kiedy właściwie.

Ale jeden "plan" jest 100% pewny: "deweloper" postanowił sobie zarobić -- i "sam z siebie" nie ustąpi.
G
Gość
20 listopada, 22:01, sąsiad:

mieszkania tych protestujących są obok łąki.... ich domki są ok, innych już nie chcą

Przeczytaj po raz drugi, tylko tym razem ZE ZROZUMIENIEM: łąkę zalało, ich domków nie.

A w ogóle dlaczego tak się dziwisz, że ktoś nie chce mieszkać w gęsto zabudowanym terenie? Gdyby coś takiego im odpowiadało, kupiliby sobie "szufladę" np. w beznadziejnej "Avii", czy na Ruczaju. Kiedy tam stawiali domki, widocznie nikt ich nie uprzedzał o planach dalszego zabudowywania terenu, Być może, gdyby to wiedzieli -- pobudowaliby się gdzieś indziej.

G
Głupia jesteś, czy co?
20 listopada, 21:20, Jola:

Oczywiście protestują mieszkańcy tych ładnych bliźniaków z widokiem na łąkę i las. Już nie długo ten widok zmieni się na ich niekorzyść. Deweloper pewnie zainwestuje majątek w odwodnienie. I tak zwróci się mu to 10- cio krotnie.

"Deweloper" zainwestuje w większe łapówki, a nie w żadne odwodnienie. Jemu wystarczy, jak formalnie będzie miał klepnięte "nie ma zagrożenia" -- i to już go zwalnia z odpowiedzialności, kiedy tam komuś mieszkanie przytopi.

s
sąsiad
mieszkania tych protestujących są obok łąki.... ich domki są ok, innych już nie chcą
J
Jola
Oczywiście protestują mieszkańcy tych ładnych bliźniaków z widokiem na łąkę i las. Już nie długo ten widok zmieni się na ich niekorzyść. Deweloper pewnie zainwestuje majątek w odwodnienie. I tak zwróci się mu to 10- cio krotnie.
w
włóż kalesony !
Z drugiej strony, na przykład w Bangladeszu, albo np. w Tajlandii, budują całe osiedla dla swoich suwerenów, na środku jeziora, albo porywistej rzeki. Tylko, że tam jest 3-ci świat, a PL obecnie jest na poziomie jeszcze przed Sumerami. Przed epoką kamienia łupanego. A pod względem zabobonów, to nawet dalej. Niech więc może ci deweloperzy budują, ale wyłącznie domy z drewna i trzciny, albo gliny.
Z
Zbigniew Rusek
Chcieliście tego parcha Majchrowskiego to teraz nie narzekajcie.
G
Gość
Część radnych to tacy łapówkarze że nie mają żadnych zahamowań. O deweloperach nie wspomnę, zło wcielone
Z
Zbigniew Rusek
Tam powinno być uroczysko, a niw blokowisko.
G
Gość
"Deweloper twierdzi, że teren nie znajduje się "w obszarze szczególnego zagrożenia powodzią" "

...bo "debiloper" wybuduje tam jakieś pudła, skasuje forsę (i "radni" też skasują) -- i potem to już będzie miał w d..ie (przecież on tam mieszkać nie będzie). A kłopot będą mieli frajerzy, którzy kupią tam mieszkania -- i wcale nie wątpię, że takich głupich nie zabraknie.

Potem będą skamleć o pomoc do "miasta", żeby "miasto coś zrobiło" -- właśnie tak samo, jak to było w tym roku, w nieco innym miejscu, prawda?

A to, co "miasto" powinno zrobić -- to TERAZ zabronić jakiejkolwiek zabudowy tamże.
Dodaj ogłoszenie