Kubica odetchnął z ulgą

Oskar BerezowskiZaktualizowano 
Aż 231 dni czekał Robert Kubica na punkty w Formule 1. Po raz ostatni zdobył je 19 października w Chinach. Od tego czasu przejechał w wyścigach 2412,347 km i wreszcie się doczekał. Dwa punkciki za siódme miejsce chwały nie przynoszą, ale polski kierowca mógł odetchnąć z ulgą po Grand Prix Turcji.

Od czasu debiutu w F1 Polak nie miał tak fatalnej passy. I nareszcie ją skończył. BMW do gry jednak nie wraca.

W zeszłym roku Kubica po siedmiu wyścigach wskoczył na pozycję lidera mistrzostw świata. Po zwycięstwie w Kanadzie miał na koncie 42 punkty i wyprzedzał Brazylijczyka Felipe Massę oraz Brytyjczyka Lewisa Hamiltona. W niedzielę, po siedmiu wyścigach sezonu 2009, Polak wydobył się z kompletnego dna, jakim było przedostatnie miejsce w tabeli.

Aby tego dokonać, jego BMW Sauber już drugi raz gruntownie przebudowało maszynę. Tym razem dołożono tzw. podwójny dyfuzor, czyli element, który miał podobno przesądzać o dominacji Brawn GP. Tyle że BMW nawet z nowym dyfuzorem (który do niedawna ostro oprotestowywało) nie może się równać z maszynami stworzonymi przez zespół Rossa Brawna.

Wyraźnie widać, że inżynierowie zatrudnieni w Hinwil i Monachium błądzą, wciąż szukając odpowiednich rozwiązań. Choć w Turcji można było odnieść wrażenie, że zespół zaczął odrabiać straty do czołówki.

- Wciąż jednak brakuje nam 0,4 s na okrążeniu do najlepszych - przyznał po kwalifikacjach Mario Theissen, szef zespołu.

Kubica był w nich 10., Nick Heidfeld 11. Polak martwił się jednak o start. Pierwsza rewolucja w przebudowie bolidu w Hiszpanii została zduszona przez słaby start. Tym razem Kubica nie miał kłopotów ze sprzęgłem, choć nie ruszył perfekcyjnie, tracąc dwie pozycje, ale jego marzenia o punktach mógł rozwiać już na początku Kazuki Nakajima.

Japoński kamikaze, jak nikt inny w stawce, opanował do perfekcji abordaż. Techniki ma różne: od klasycznych, czyli wbijanie się w burtę przeciwnika, po mniej wyszukane, jak dobieranie się do konkurenta od rufy. Nakajima już w pierwszym swoim starcie rozjechał dwóch własnych mechaników, a w zeszłym roku staranował Kubicę w Australii. Williams wydał już fortunę na remonty bolidu po tym, jak Japończyk go notorycznie rozbija.

Tuż po starcie Nakajima ostro zaatakował. Kubica musiał uciekać na bok, by nie roztrzaskać maszyny. Dwa zakręty później przebił się przed niebezpiecznego kierowcę. Zdołał jeszcze wykorzystać błąd Heidfelda i przechytrzyć fantastycznego Kimiego Räikkönena, który w tym sezonie jeździ szybkim jak stonoga Ferrari. Polak jechał na ósmym miejscu.

Kolejny awans był już zasługą strategii i mechaników, bo Polak przesunął się po swoim tankowaniu i postojach w boksach rywali. Pozycji nie oddał już do końca, choć początkowo wydawało się, że może mu zagrozić Hiszpan Fernando Alonso.

- Nie dam rady - wysapał jednak dwukrotny mistrz świata do popędzającego go inżyniera wyścigu.
Räikkönen też niezbyt długo naciskał na polskiego kierowcę. Namieszać mógł za to znów Nakajima, który szybko przebił się do czołówki. W boksie zawiedli go jednak mechanicy. Stracili bowiem cenne sekundy na walkę z zablokowanym kołem i Japończyk spadł do drugiej dziesiątki.

Z dalszą walką musiał pożegnać się Rubens Barrichello. Po raz pierwszy w tym sezonie bolid Brawn GP nie ukończył wyścigu. Od początku meldował o kłopotach ze skrzynią biegów. Przegrywał także dramatyczne pojedynki koło w koło.

Końcówka wyścigu wyzwalała energię porównywalną ze stemplowaniem znaczków na poczcie.
Jadący na niezagrożonej pierwszej pozycji Jenson Button otrzymał rozkaz oszczędzania silnika. Sebastianowi Vettelowi propozycję nie do odrzucenia złożyli szefowie: oszczędzaj bolid, nie dogonisz Marka Webbera. Obaj jeżdżą dla Red Bulla i szefowie doszli do wniosku, że odpowiada im układ: Button, Webber, Vettel.

Brytyjczyk po raz kolejny udowodnił, że jest człowiekiem w rakiecie z trochę innej planety. Wygrywając szósty z pierwszych siedmiu wyścigów sezonu, dołączył do elity kierowców, którzy dokonali tego wcześniej: Alberto Ascariego, Juana Manuela Fangio, Jima Clarka i Michaela Schumachera. Button tytuł mistrza świata ma już niemal w kieszeni.

Grand Prix Turcji Stambuł
Wyniki: 1. Jenson Button (W. Brytania/ Brawn GP-Mercedes) 1:26.24,848; 2. Mark Webber (Australia) strata 6,714 s; 3. Sebastian Vettel (Niemcy/obaj Red Bull-Renault) 7,461; 4. Jarno Trulli (Włochy/Toyota) 27,843; 5. Nico Rosberg (Niemcy/Williams-Toyota) 31,539... 7. Robert Kubica (Polska/BMW Sauber) 46,247.

Klasyfikacja generalna: 1. Button 61 pkt; 2. Rubens Barrichello (Brazylia/Brawn) 35; 3. Vettel 29; 4. Webber 27,5; 5. Trulli 19,5... 15. Kubica 2.

Drużynowa: 1. Brawn GP 96 pkt; 2. Red Bull 56,5; 3. Toyota 32,5... 8. BMW Sauber 8.

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Materiał oryginalny: Kubica odetchnął z ulgą - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3