Kulisy konkursu na szefa Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego: Bąbelek wsparł Pakulskiego

Łukasz CieślaZaktualizowano 
Tadeusz Bąbelek został przyłapany na korupcji w styczniu 2015 roku. Policja zabezpieczyła jego telefon i dzięki temu wiadomo, w jaki sposób wspierał znajomego w zostaniu ważnym urzędnikiem
Tadeusz Bąbelek został przyłapany na korupcji w styczniu 2015 roku. Policja zabezpieczyła jego telefon i dzięki temu wiadomo, w jaki sposób wspierał znajomego w zostaniu ważnym urzędnikiem Paweł Miecznik
Wiemy, jak wyglądały kulisy konkursu na szefa Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego. Dotarliśmy do smsów między Tadeuszem Bąbelkiem, ówczesnym szefem wielkopolskich aptekarzy, a Grzegorzem Pakulskim, późniejszym zwycięzcą konkursu. - Musimy robić swoje, zgodnie z planem. Zostałeś w trójce kandydatów - tak pisał Bąbelek do Pakulskiego, mimo że formalnie nie miał żadnego wpływu na konkurs.

W styczniu 2015 roku policja zatrzymała Tadeusza Bąbelka, szefa wielkopolskiego samorządu aptekarskiego. Przyjął kontrolowaną łapówkę od farmaceuty Andrzeja M., który starał się o otwarcie pięciu nowych aptek. Policja wiedziała o sprawie, bo Andrzej M. wcześniej zawiadomił, że dostał korupcyjną propozycję od powszechnie szanowanego szefa aptekarzy. Spotkanie obu farmaceutów odbyło się w poznańskim hotelu Mercure i zostało nagrane przez policję.

„Zrobi, co mu powiem”

W zeszłym roku dotarliśmy do materiałów z tamtego spotkania. Ujawniliśmy, że Tadeusz Bąbelek, tuż przed przyjęciem łapówki i zatrzymaniem przez policję, snuł plany rozkręcenia korupcyjnej działalności. Szef aptekarzy zamierzał przyjmować pieniądze od kolejnych farmaceutów chcących otworzyć nowe apteki. Twierdził, że nowy Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny to „jego człowiek”. To o tyle istotne, że to właśnie WIF wydaje decyzje dotyczące otwarcia aptek.

Podczas spotkania w hotelu, Bąbelek domagał się od Andrzeja M. dodatkowych 20 tys. zł. Jak zaznaczył, miały one trafić właśnie do nowego szefa WIF, czyli do Grzegorza Pakulskiego. Przy czym Bąbelek zaznaczył, że „Grzesiek [nowy szef WIF] tak naprawdę nie wie, co my tutaj ustalamy. Ale on zrobi, co ja mu powiem”. Policja nie sprawdziła, czy Bąbelek wcieliłby w życie swoje korupcyjne plany. Zatrzymała go tuż po spotkaniu z Andrzejem M.

– To był błąd. Należało wszcząć operację specjalną i obserwować dalsze ruchy Bąbelka. Może wyszłaby z tego duża afera, a tak skończyło się tylko na jednej historii, czyli przyjęciu łapówki od Andrzeja M. W policji tak bywa, że liczy się szybki, jednostkowy efekt – mówi nam policjant z Poznania.

W zeszłym roku o kulisach spotkania w hotelu Mercure rozmawialiśmy również z Grzegorzem Pakulskim. Nowemu szefowi WIF powiedzieliśmy, że Tadeusz Bąbelek powoływał się na duże wpływy u niego, nazywał go „naszym człowiekiem”, chciał załatwić dla niego „dwie dychy”. Grzegorz Pakulski stwierdził wówczas, że „niepomiernie” go zaskoczyliśmy. Dystansował się od Bąbelka i jego twierdzeń. Zapewniał, że jako urzędnik państwowy jest niezależny od innych osób.

Po pomoc do posła Grzyba

Niedawno w poznańskim sądzie zapoznaliśmy się z aktami zakończonej sprawy karnej Tadeusza Bąbelka. Są w nich różne dowody, w tym billingi i smsy z telefonu skorumpowanego farmaceuty. Z nich dowiedzieliśmy się, jaki był charakter znajomości między Tadeuszem Bąbelkiem i Grzegorzem Pakulskim.
Ich rozmowy smsowe pochodzą z okresu sprzed zatrzymania Bąbelka. Trwał wtedy konkurs na nowego szefa Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego. Wygrał go właśnie Grzegorz Pakulski.

WIF to ważne stanowisko podlegające wojewodzie. Urząd sprawuje m.in. nadzór nad jakością produktów leczniczych, kontroluje apteki, wyraża zgodę na ich otwarcie. Formalnie Tadeusz Bąbelek nie miał wpływu na konkurs. Ale z smsów wynika, że przed konkursem Pakulski często konsultował się z Bąbelkiem. Sugerował np. że Bąbelek mógłby porozmawiać z jednym z członków komisji konkursowej. Z kolei 2 października 2014 roku konsultował z Bąbelkiem treść smsa, jakiego chciał wysłać do europosła Andrzeja Grzyba z PSL. Rządziła wówczas koalicja PO-PSL. Polityk miałby wesprzeć Pakulskiego w staraniach o zostanie szefem WIF.

– (...) to praca w służbie cywilnej z ramienia wojewody i tu pojawia się polityka. Stąd moja prośba o wsparcie. (...) Na prośbę Leszka Janickiego [działacz PSL z południowej Wielkopolski – dop. red.] wpisałem się na listę kandydatów do rady powiatu w Ostrzeszowie – tak brzmiał projekt smsa od Pakulskiego do europosła Grzyba. Pakulski konsultował tę treść z Bąbelkiem?

Czy Andrzej Grzyb został poproszony o pomoc? Europoseł PSL zapewnia nas, że Pakulski nie kontaktował się z nim w sprawie konkursu. - Kojarzę Grzegorza Pakulskiego, obaj pochodzimy z południowej Wielkopolski, ale nawet nie wiedziałem, że kandydował z naszej listy w wyborach samorządowych. Nie prosił mnie o żadną pomoc w kontekście jakiegoś konkursu - zaznacza Andrzej Grzyb.

„Musimy być czujni”

W innych smsach Grzegorz Pakulski wprost prosił Tadeusza Bąbelka o lobbing i wskazówki. 3 października 2014 r. tak pisał do Bąbelka: – „Dzwonił do mnie Kucharewicz [Grzegorz Kucharewicz był jednym z członków komisji konkursowej]. Gadać z nim czy odczekać?”.

4 października, o 7.46 rano, Pakulski w kolejnym smsie spekulował, że Kucharewicz chce przyjechać chyba po to, by przejrzeć jego dokumenty i znaleźć jakiś słaby punkt, by zwiększyć szansę kontrkandydatki.

W innym smsie Pakulski tak pisał do Bąbelka: „Życzliwie mi doniesiono, iż pewne znane Tobie osoby uważają mnie za Twojego cyt. przydupasa. Na mnie to nie działa (...)”.

Obaj farmaceuci wysyłali do siebie smsy nawet późnym wieczorem i w nocy. Bąbelek dopingował w nich Pakulskiego.
Sms Bąbelka z 21 września 2014 r.: „Twoje papiery są ok i powinieneś je złożyć. Resztę omówimy jutro. Musimy robić swoje zgodnie z naszym planem”.

Kolejny sms Bąbelka z 29 września z 23.16: – „Z ramienia wojewody w komisji będzie pani Maria Krupecka – dyrektor Wydziału Spraw Społecznych”.

W smsie z 1 października tak pisał do Pakulskiego: – „Nie jest tak źle jak myśleliśmy. Jednak musimy być czujni”.
A w nocy, o godz. 3.33, dodał: „Nie martw się Wszystko się uda Nie damy się Musisz wytrzymać Czytaj kpa [kodeks postępowania administracyjnego].”

Skąd Bąbelek znał wyniki?

Kolejny ciekawy sms pochodzi z niedzieli 5 października. Do pierwszego etapu konkursu zostały dwa dni. Sms od Bąbelka: – „Na kursie były dwie Twoje kontrkandydatki. Jutro będę miał okazję przepytać [pada nazwisko jednej z kontrkandydatek Pakulskiego]. Czy wiesz gdzie i o której (...) jest ten konkurs? Jeżeli nie to jutro zapytam o to Krupecką [przewodniczącą komisji]. Poza tym mam ogromne przeczucie że damy radę. Bądź spokojny”.

7 października, w urzędzie wojewódzkim, komisja konkursowa zapoznała się z ofertami złożonymi przez 10 osób. Siedem zgłoszeń odrzucono z powodów formalnych. Jak powiedziała nam osoba znająca szczegóły konkursu, niektórzy odrzuceni byli zaskoczeni. Dostali jedynie suchą informację o niespełnieniu wymogów formalnych. Nie podano, jakich konkretnie kryteriów nie spełnili.

– Przepisy nie nakładają obowiązku informowania o konkretnych brakach w złożonych aplikacjach – zaznacza Tomasz Stube z biura prasowego WUW.

Choć Tadeusza Bąbelka nie było w komisji konkursowej, to już w dniu pierwszego etapu znał jego rozstrzygnięcia. Potwierdza to sms do Pakulskiego: – „Zostałeś w trójce kandydatów”. Następnego dnia przesłał Pakulskiemu smsa: „propozycja pytania: najnowsze uregulowania z zakresu ochrony danych osobowych przedsiębiorcy a dostęp do informacji publicznej w urzędzie”. Czy takie pytanie padło w kolejnym etapie konkursu?

Maria Krupecka: – Pana Bąbelka nie było w tej komisji. Nie słyszałam, aby konsultował cokolwiek. Skąd znał wyniki pierwszego etapu? Ze mną nikt się nie kontaktował i nie podejrzewam, żeby inni członkowie współpracowali w doborze kogoś.

„Prośba jak o modlitwę”

5 listopada 2014 roku odbyły się przesłuchania trójki finalistów. Na pięć możliwych głosów, Grzegorz Pakulski dostał cztery. Jeden z członków nie poparł żadnego kandydata.

Nawet po wygranej Pakulski konsultował z Bąbelkiem kolejne swoje kroki. Jak dziś tłumaczy się z tamtej korespondencji z Tadeuszem Bąbelkiem? – Dyskutować mogliśmy, a życie weryfikuje wszystko. Różne rzeczy mają różną otoczkę, ale wynik finalny, faktyczne wydarzenia są zupełnie inne – stwierdził Pakulski. – Ta korespondencja wynikała tylko z tego, że chciałem, żeby wszyscy wiedzieli, że będę kandydował. Czasami jest prośba o wsparcie, o modlitwę i tylko w takim kontekście to traktowałem. Absolutnie w żadnym innym. Jako urzędnik jestem bezstronny i obiektywny.

Tadeusz Bąbelek nie odebrał naszego telefonu. Jego sprawa korupcyjna zakończyła się wyrokiem skazującym na karę więzienia w zawieszeniu. Początkowo nie przyznawał się do korupcji. Twierdził, że padł ofiarą „misternej prowokacji”. Ale gdy poznał dowody, przyznał, że miał „chwilę słabości” i zrezygnował z funkcji w samorządzie aptekarskim.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
w

Przeczytałem raz jeszcze. Ten artykuł ma treści tyle, ile w oczyszczalni. Nawet tak samo pachnie. Redaktorze, wstydz się pan!

T
True

A Marcinkowski nadal bezkarnie wywozi leki z Poldki i otwiera kolejną aptekę

a
ana

Artykuł o mafiosach aptek. ,których wspierają niektórzy,będzie ciekawszy,nie taki suchar.

P
Paweł

Może tak dla równowagi ,będzie artykuł o sponsorach Cieśli.Przydałby się.

F
Fikoł

Bąbelek nieuczciwy, nowa prezes WOIA niekompetentna... sam nie wiem co gorsze...

z
zainteresowana

Kiedy proces pana Ciesli za te pomowienia?

E
Enzo

Pakulski - pakuj się chłopie

F
Franz

Czytałem artykuł dwa razy. Zagłębiłem się w temat, poszperałem. Jedyne wnioski, jakie udało mi się wyciągnąć z tego szmatławego artykuliku to to, że dziennikarzyna Głosu obsmarował bogu ducha winnego człowieka w oparciu o materiały z których nie wynika żadna z postawionych przez niego tez. Być może Cieśla (umyślnie nie używam zwrotu Pan Cieśla, bowiem po tym, co zostało napisane straciłem jakikolwiek szacunek dla tego osobnika) nie jest świadomy tego, że za pomówienia można mieć proces, można stracić pracę czy też utracić legitymację dziennikarską. Nie wspomnę o dobrym imieniu, bo tego już od dawna w/w pismakowi brakuje. Trzeba przyznać, że Głos Wielkopolski traci w oczach czytelników przez publikowanie takich właśnie nie mających poparcia w faktach wywodów. Pytanie pozostaje jedno - kto i ile zapłacił za umieszczenie na pierwszej stronie wersji papierowej Głosu starego tematu? Nowy WIF jest jak widać niewygodnym (czyt. uczciwym i starającym się ogarnąć to farmaceutyczne bagienko) człowiekiem, skoro ktoś za pośrednictwem takiego Cieśli robi mu czarny PR na mieście. Artykuł jest słaby, nadający się do działu fantasy, nie zaś na artykuł dnia. Szanowny Głosie Wielkopolski, rozważ zmiany w kadrze piszącej (godne pożałowania są bowiem omawiane wypociny) i zastanów się czy nie trzeba przypadkiem przeprosić pomówionego WIFa. Głosie nie bądź porażką piśmienniczą, bądź obiektywny. Może moje zdanie to tylko jedna subiektywna opinia, niemniej jednak weź pod wzgląd,że takich jak ja jest więcej, że tracisz czytelników za przedstawianie insynuacji, domysłów ciasnego cieślowego umysłu. Z poważaniem, Franz.

R
Rewolwerowiec

Kto mieczem wojuje od miecza ginie - albo teraz rząd weźmie się za poznańską mafię, albo w następne wybory wygra swetru. Kupą mości panowie, kupy nie ruszą!

M
Marek

Farmacja to szambo. Połowa aptek powinna zniknąć z rynku, bo żyje z eksportu albo innych mało legalnych działań "marketingowych". Do czasu aż nikt nie wprowadzi porządku w farmacji i medycynie, to z leczeniem w tym kraju nie zmieni się nic. Czy wiecie, że są apteki które nie są zainteresowane rabatami na leki które sprzedają? Bo dla nich pochylenie się nad zyskiem wartości 200-1000 zł to zbyt mała suma :-) Patologia!

W
W

Widać dostosowywanie treści SMS-ów do tezy założonej przy pisaniu artykułu. Na dodatek panowie korespondowali ze sobą PRZED głupim wybrykiem TB. Jedyny, ale najważniejszy fakt podany przez dziennikarza brzmi tak: GP nic nie wiedział o planach TB. Czyli pan redaktor ordynarnie chce obsmarować człowieka, który nie wiedział o korupcji! Zastanówmy się, DLACZEGO tak robi i kto by zyskał na kłopotach obecnego Inspektora? Wychodzi mi na to, że zyskaliby ci, którzy zbijają majątek na nielegalnym handlu lekami. Nie wierzę, że Głos Wielkopolski miałby takie zamiary. To kto je ma???

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3