Kuszczak: Lepiej być drugim wśród gwiazd

Rafał Romaniuk RzymZaktualizowano 
Kibice Manchesteru United nie mogli patrzeć, jak kapitan Barcelony Carles Puyol wznosi puchar dla najlepszej drużyny Europy. W środowy wieczór opuścili Stadio Olimpico w Rzymie tuż po ostatnim gwizdku sędziego.

Mieli dość, bo musieli znosić upokorzenia przez 90 min spotkania. Patrzeć, jak Barcelona rozbija Manchester w pył. Patrzeć, jak fani z Katalonii wymyślają coraz to nowe przyśpiewki. Jak biją pokłony swoim zawodnikom po kolejnych ich udanych akcjach. Gdy Puyol uniósł najważniejsze trofeum, stadion eksplodował, a na zawodników rzucających się sobie w ramiona spadł deszcz konfetti. Z głośników popłynął hymn Barcelony. Dawno nie brzmiał tak pięknie.

Piłkarze Manchesteru ze srebrnymi medalami na szyi patrzyli bezradnie na radość rywali. I gdy tylko organizatorzy pozwolili im opuścić murawę, szybko pobiegli do szatni. Sir Alex Ferguson, choć zachowywał spokój i podkreślał klasę rywali, nie mógł darować sobie pierwszej bramki: - To był frajerski błąd, który w finale nie powinien się zdarzyć. Zwłaszcza że w pierwszych minutach to my przejęliśmy inicjatywę. Ale nie ma co dłużej analizować. Byli lepsi i tyle. W takich meczach decydują szczegóły. Barcelona właśnie umiała wykorzystać nasze błędy z zimną krwią.

Angielska prasa, czego można się było domyślić, nie pozostawia suchej nitki na swoich piłkarzach: "To była miazga. Barcelona nauczyła Manchester, jak trzeba grać w piłkę", nazywa ich "Zgnębionymi United". Dostało się też Fergusonowi. Za taktykę, za to, że nie umiał zmobilizować zawodników na najważniejszy mecz w sezonie; że za późno wszedł Carlos Tevez i że taktyka była nie najlepsza. Mecz już rozbijany jest na czynniki pierwsze. I będzie tak jeszcze przez kilka dni.

Gazety w Hiszpanii nie mogą pohamować entuzjazmu: "Byli jak bogowie w rzymskim Koloseum", "Oto drużyna cesarzy, która zgarnia wszystko". W gazetach wiele jest zdjęć szalejącego po ostatnim gwizdku sędziego trenera Josepa Guardioli. Po zakończeniu meczu wpadł na murawę: skakał jak Fred Flinston, rzucał się każdemu z piłkarzy na szyję. Ale najpierw dłonie uścisnął pokonanym. Chciał oddać im szacunek. Ferguson chodził tylko w kółko, żuł gumę i patrzył w ziemię. "Jak to możliwe, że gołowąs ograł starego wygę" - zastanawia się "The Times". Zastanawia się pewnie do tej chwili i Ferguson.

- Co powiedział sir Alex w szatni? Nie wiem, bo zostałem wezwany na kontrolę antydopingową - mówił polski bramkarz Manchesteru Tomasz Kuszczak, który finał, podobnie jak przed rokiem, oglądał z ławki rezerwowych. Był jednym z niewielu piłkarzy Czerwonych Diabłów, którzy zatrzymali się przy przedstawicielach mediów na dłuższą rozmowę. Poza nim na króciutkie wywiady zgodzili się Cristiano Ronaldo, Ryan Giggs, Edwin van der Sar, Wayne Rooney i Rio Ferdinand. Reszta udawała, że nie słyszy głosów dziennikarzy o dwa zdania komentarza. Machali tylko zrezygnowani ręką, pokazując: "Wybaczcie, ale nie tym razem".

- Co mam powiedzieć? Pewnie, że jestem rozczarowany. Nie tak to wszystko miało wyglądać - wydusił z siebie kilka słów Ronaldo, który po zakończeniu meczu płakał jak dziecko. Więcej powiedzieć nie mógł, bo rzeczniczka prasowa Manchesteru odciągała go od reporterów. - To wstyd - pieklił się z kolei Ferdinand. - Nie ma wymówek: jeśli się popełnia takie błędy, nie ma co marzyć, by wygrywać z Barceloną - dodał.

- Szkoda, że tak się mecz ułożył. Gdybyśmy strzelili bramkę w pierwszych minutach, a okazje były, być może rozmawiałbym teraz w innym nastroju. Czy jestem załamany? Nie, trzeba iść dalej. Barcelona była świetna - komentował z kolei Kuszczak. Pytany o ocenę postawy pierwszego bramkarza Manchesteru Edwina van der Sara Polak powiedział tylko: - Świetnie wybronił nam dwie piłki. Przy bramkach większych szans nie miał.

Przy okazji nie mogło zabraknąć pytań o przyszłość Kuszczaka na Old Trafford. - Wszystko będzie zależeć od sir Aleksa. Na pewno niedługo z nim porozmawiam i zdecydujemy, co dalej. Zrobię tak, jak zaproponuje - mówił nasz bramkarz. - Czy nie lepiej skorzystać z wypożyczenia? Powiem tak: wolę być numerem dwa wśród najlepszych niż jedynką wśród gorszych - dodał i szybko uciął temat powrotu do reprezentacji: - Nic się w tym temacie nie zmieniło. Nie gram przecież od roku, trener Beenhakker stawia na innych.

Policja w Rzymie najbardziej obawiała się starć pijanych kibiców po meczu. Stąd wyjątkowa mobilizacja wszystkich sił. Jeśli jednak wierzyć wstępnym statystykom, noc przebiegała raczej spokojnie. 19 zatrzymanych, kilka osób rannych. Niewiele, bo brytyjskie MSZ już tydzień przed finałem ostrzegało, że w Rzymie może rozegrać się prawdziwa bitwa chuliganów.

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Wideo

Materiał oryginalny: Kuszczak: Lepiej być drugim wśród gwiazd - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3