Lato czuje się opuszczony przez najbliższych współpracowników

rozmawia Rafał RomaniukZaktualizowano 
Mikołaj Suchan/POLSKA
Z Adamem Gilarskim, byłym szefem Wydziału Dyscypliny PZPN, rozmawia Rafał Romaniuk

Jak się czuje człowiek, który współuczestniczył w przeprowadzeniu rokoszu w PZPN? Wspólnie z Krzysztofem Malinowskim zablokował Pan uchwałę o abolicji przygotowaną przez zarząd związku.
Proszę nie przeceniać mojej osoby. Nie nazwałbym tego rokoszem, a tym bardziej nie czuję się jego przywódcą. Na pewno z Krzysztofem Malinowskim nie ustalaliśmy żadnej strategii.

Jednak to Pan tuż przed głosowaniem uchwały zabrał głos, że należy wykreślić jedno kluczowe zdanie, które otwierało Widzewowi Łódź drogę do uniknięcia degradacji do I ligi.
Początkowo nie zamierzałem nawet głosu zabierać. Jednak uznałem, że uchwała powinna być przejrzysta i nie może być wyjątku dla żadnego klubu. Jeśli chodzi o Widzew i Jagiellonię, to proszę pamiętać, że ich sprawy toczą się poza PZPN. Swoją drogą dziwię się Krzysztofowi Malinowskiemu, który już feruje wyroki w sprawie łódzkiego klubu. Twierdzi, że Widzew na sto procent będzie grał w I lidze. Podobnie jak pan Malinowski wypowiadał się kiedyś mecenas Tomczak, były przewodniczący Wydziału Dyscypliny, który często przed posiedzeniami mówił na temat rozstrzygnięć, które miały zapaść. Ja takiej retoryki nie przyjmuję.

Po odrzuceniu przez delegatów uchwały o abolicji przybił Pan piątkę z Krzysztofem Malinowskim. Odebrano to jako symbol, że utarliście nosa zarządowi.
Szczerze, to nawet tego nie pamiętam. Ale w rozmowie telefonicznej Michał Listkiewicz powiedział mi, że przeczytał w "Polsce", że przybiliśmy sobie piątki. Naprawdę, proszę nie odbierać mojej roli jako wielkiego opozycjonisty.

W takim razie po co tuż po głosowaniu został Pan wezwany do specjalnego pokoju, w którym zebrali się najważniejsi przedstawiciele PZPN?

Zapytano mnie, czy w tej sytuacji jest możliwe głosowanie drugiego projektu uchwały. Powiedziałem, że dopóki ten punkt obrad nie zostanie definitywnie zamknięty, można zgłosić taki wniosek. Jednak trzeba było przekonać któregoś z delegatów, by taki projekt zgłosił z sali. Moim zdaniem zabrakło refleksu.

Sztandarowy projekt prezesa Laty przepadł, bo zabrakło refleksu?

Uważam, że propozycja prezesa Laty była spójna. Jednak sposób jej przeprowadzenia - fatalny. Uchwała była nieprzygotowana.

Czy to prawda, że podczas tego zamkniętego spotkania któryś z członków zarządu rzucił zdanie: "Grzesiu, nie wracaj na salę, bo mogą prezesa odwołać".

Traktuję to w kategorii żartu. Zauważyłem jednak, że prezes Lato czuje się opuszczony przez najbliższych współpracowników.

A może było tak, że delegaci ośmielili się głosować przeciwko zarządowi po tym, jak wprowadzono system elektroniczny zapewniający anonimowość?

Coś w tym na pewno jest. Tak na marginesie mam wątpliwości, czy zarządzenie tajnego głosowania było zgodne z procedurami. Statut jasno określa sytuacje, w których następuje głosowanie tajne, na przykład podczas wyborów prezesa PZPN. Moim zdaniem w tym przypadku delegaci powinni nacisnąć przyciski, ale też podnieść mandaty. To pokazuje tylko po raz kolejny, że nikt nie panował nad tym, co działo się na sali.
Zgodzi się Pan, że sobotni zjazd to wotum nieufności wobec prezesa Laty?
Tak daleko bym nie szedł. Na pewno trzeba się cieszyć, że demokracja zaczyna też panować w PZPN. Słyszałem głosy, że za śp. Mariana Dziurowicza taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Oby PZPN miał jak najwięcej takich zmartwień.

Jaką decyzję w sprawie Widzewa podejmie Trybunał Arbitrażowy przy PKOl?
Wariantów jest kilka. Trybunał może podjąć decyzję merytoryczną, jak też zwrócić sprawę do PZPN. Nie zgadzam się z przewodniczącym trybunału przy PKOl prof. Siwikiem, który twierdzi, że dopiero po rozpoznaniu sprawy przez ten organ wyrok w sprawie Widzewa będzie prawomocny. Przecież orzeczenie już jest prawomocne, bo decyzję podjęła druga instancja w PZPN, czyli Związkowy Trybunał Piłkarski. Na dziś Widzew jest w I lidze. Zresztą, moim zdaniem, działacze łódzkiego klubu nie są konsekwentni. Sami wnoszą do trybunału przy PKOl o zawieszenie wykonania kary. Gdyby byli pewni swoich racji, taki wniosek by się nie pojawił. Albo rybki, albo akwarium.

Co podpowiada Panu prawniczy nos?
Na nos to mogę wyczuć, że na pewno jedna łódzka drużyna w ekstraklasie zagra.

Nie jest przypadkiem tak, że mści się Pan na PZPN? Nie wybrano Pana do zarządu, niedawno zaprzestano z Panem współpracować.
Nie powinno się przyklejać mi łatki wielkiego opozycjonisty. Jestem gotów podjąć współpracę z PZPN, ale nie ukrywam, że do wielu spraw podchodzę bardzo krytycznie.

polecane: Wybory 2019

Wideo

Materiał oryginalny: Lato czuje się opuszczony przez najbliższych współpracowników - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3