Ławica: Odszkodowania za hałas mogą przekroczyć 2 mld zł

Piotr Talaga
Jacek Danielewski
Jacek Danielewski Paweł Miecznik
Z Jackiem Danielewskim, inżynierem wibroakustyki, działającym w komitecie technicznym ds. zrównoważonego budownictwa w Polskim Komitecie Normalizacji, rozmawia Piotr Talaga

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Ławica będzie płacić za hałas
Przegrane przez wojsko pozwy dały do myślenia Ławicy

Stowarzyszenie mieszkańców Baranowa i Przeźmierowa twierdzi, że ma szacunki dokonane przez rzeczoznawców majątkowych, z których mówią, iż straty właścicieli nieruchomości wynikające z ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania dla poznańskiej Ławicy mogą przekroczyć miliard złotych. Wydaje się to mocno przesadzone.
Jacek Danielewski: - Moim zdaniem nawet przeszło dwa miliardy nie jest przesadzone. Należy jednak podkreślić, że nie taka będzie rzeczywista wielkość roszczeń. Zapewne będą one zdecydowanie niższe.

Na jakiej podstawie wskazuje pan wartość dwukrotnie wyższą od tej, która i tak wydaje się astronomiczna?
Jacek Danielewski: - Nie znam szacunków rzeczoznawców, którzy wykonali je na zlecenie tego stowarzyszenia. Jednak w mojej ocenie wysokość odszkodowań po-winna uwzględniać nie tylko utratę wartości nieruchomości, ale też utracone korzyści z tytułu działalności gospodarczej. Chodzi o wprowadzenie zakazu realizacji określonych inwestycji lub konieczność ponoszenia wyższych nakładów.

Ograniczenia dotyczą jednak budowania obiektów specjalnych - szkół, zakładów opieki zdrowotnej, budynków ze stałym lub czasowym pobytem dzieci i młodzieży itp.
Jacek Danielewski: - A czy te inwestycje nie mogą być przedmiotem działalności gospodarczej? Oczywiście, że tak! W innych przypadkach konieczne okaże się zastosowanie materiałów budowlanych o lepszej izolacyjności akustycznej. Może się okazać, że to w skrajnych przypadkach może nawet podwoić lub potroić koszty inwestycji.

Czy zatem wystarczy mieć działkę porośniętą krzakami i domagać się odszkodowania, bo nie można na niej zbudować szpitala?
Jacek Danielewski: - Nie przesądzam, że każde roszczenie okaże się skuteczne. Każdą sprawę należy bowiem rozpatrywać indywidualnie. Sądzę jednak, że zwłaszcza Ci, którzy posiadają już pozwolenie na budowę, ale jej jeszcze nie rozpoczęli , mają na to spore szanse.
Powszechnie sądzi się, że prawo do roszczeń mogą mieć jedynie mieszkańcy tzw. strefy wewnętrznej.
Utrata korzyści dotyczy oczywiście także strefy zewnętrznej i to nie tylko nieruchomości mieszkaniowych. Zresztą sam podział na strefy jest bez znaczenia. Zupełnie inne wskaźniki oceny obciążenia hałasem bierze się pod uwagę przy analizie użyteczności nieruchomości niż przyjęte w uchwale Sejmiku. Wyznaczając poziomy hałasu w obszarze ograniczonego użytkowania, przyjęto średnie wartości, o których mowa w ustawie o ochronie środowiska. Tymczasem dla nieruchomości bierze się też pod uwagę rzeczywiste poziomy hałasu. A one mogą znacznie różnić się od średniej.

Tak gigantyczne roszczenia mogą jednak zrujnować poznańskie lotnisko. Czy można ich uniknąć?
Jacek Danielewski: - Można by było, gdyby istniały programy rewitalizacyjne. Wtedy istniałaby możliwość uruchomienia funduszy, aktywności społecznej i inwestycyjnej. Dotyczy to zarówno Ławicy, jak i Krzesin. Takie programy powinno się tworzyć na minimum 25 lat. Konieczna jest jednak do tego wizja przeznaczenia terenu i to nie w ogólnikach, ale w detalach. Tego niestety nie ma. Załóżmy, że tereny na obszarze OOU zostałyby przekształcone na nieruchomości o charakterze inwestycyjnym. Zamiast fali roszczeń byłoby zainteresowanie inwestorów wykupem tych nieruchomości. Na tych terenach mogłyby powstawać miejsca pracy, zaś obecnie tam mieszkający mieliby możliwość przeniesienia się w inne, bardziej przyjazne miejsce.

Dlaczego tego nie zrobiono?
Jacek Danielewski: - Najprościej można odpowiedzieć, że nie ma sensownej ustawy rewitalizacyjnej, na podstawie której można byłoby przeprowadzić takie ogromne programy. Przy ich tworzeniu współpracować powinni wszyscy zainteresowani, czyli samorządy, wojsko, państwo i mieszkańcy. Realizacja takich programów oznaczałaby wygraną dla wszystkich. Wdrożenie programu rewitalizacji w ciągu 10 - 15 lat sprawiłoby, że wartość gruntu, na którym jest obecnie wojskowe lotnisko na Krzesinach, wzrosłaby na tyle, że pieniądze uzyskane z jego sprzedaży wystarczyłyby na budowę dwóch podobnych lotnisk i zakup dwóch eskadr samolotów i to wyższej klasy.

Nie wydaje mi się to realne.
Jacek Danielewski: - To jest realne, ale pod warunkiem powstania bardzo dobrego programu o dużej akceptacji społecznej. To mogłaby być chęć organizacji letnich igrzysk olimpijskich na terenach powojskowych i okolicznych. Wówczas można by uzyskać sporo funduszy państwowych, unijnych, zyskać zainteresowanie inwestorów.

Chcesz skontaktować się z autorem? p.talaga@glos.com

Minimalna płaca w górę. Wzrośnie przynajmniej o 184 zł

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
emeryt

Za co te odszkodowania-jak się urodziło lotnisko to w okolicy był folwark Marcelin,od strony ulicy Wichrowej gdzie jest osiedle domków jednorodzinnych była żwirownia i wertepy , więc kto przyszedł do lotniska-ludzie ,czy na odwrót-i z tego powodu chcą odszkodowania bo mają hałas-a gdzie dziś niema hałasu,tylko w grobie.

m
marek

o odszkodowanie. Mam pod domem tory tramwajowe. Gdy jedzie tramwaj hałas uniemożliwia rozmowę.

Dodaj ogłoszenie