Lawiny w Karkonoszach. Spod śniegu wydobyto trzy osoby, jedna zmarła w szpitalu [ZDJĘCIA]

mk, kz
Akcja poszukiwawcza w Karkonoszach 14.03.2021
Akcja poszukiwawcza w Karkonoszach 14.03.2021 Podkomisja Psów Ratowniczych GOPR/Facebook
Udostępnij:
Pierwsza lawina zeszła w Białym Jarze koło Karpacza w niedzielę (14 marca) przed południem, dwie kolejne kilka godzin później po stronie czeskiej. Przeczytajcie poniżej.

AKTUALIZACJA

W nocy z niedzieli na poniedziałek, w czeskim szpitalu w Hradec Kralove zmarła kobieta zasypana w niedzielę przez lawinę w Karkonoszach. Ratownicy reanimowali kobietę już na miejscu, później została przetransportowana do szpitala śmigłowcem.

Godz. 18
Po godz. 17 zakończono akcje poszukiwawcze.
W Białym Jarze nikogo pod śniegiem nie znaleziono.
"Na lawinisku pracowało kilkudziesięciu ratowników, 2 psy z Grupy Karkonoskiej GOPR oraz 3 psy z Horskiej záchrannej služby. Po przeszukaniu lawiniska nie stwierdzono obecności osób zasypanych" - tak akcję w Białym Jarze podsumowała Podkomisja Psów Ratowniczych GOPR.

Po stronie czeskiej uratowano trzy osoby, jedna jest w stanie krytycznym.

Pad lavin v Krkonoších from AKTU cz on Vimeo.

Godz. 15.00
Druga lawina zeszła około godziny 14 po czeskiej stronie w pobliżu chaty Martinovka. Ratownicy mieli informacje o 6 osobach, które mogą znajdować się w tym miejscu. Na miejsce pojechała polska grupa wsparcia z GOPR Karkonosze.

Najpierw odnaleziono dwóch przysypanych narciarzy - nic poważnego im się nie stało, w stanie szoku zostali przetransportowani śmigłowcem do Szpindlerowego Młyna.

Potem znaleziono trzecią osobę.
"Lawina po czeskiej stronie zeszła na Mužní kameny, pod śniegiem znaleziono nieprzytomną kobietę. Po odkopaniu jej przez ratowników i reanimacji została przetransportowana do szpitala. Jest w stanie krytycznym" - podaje czeski portal novinky.cz.

W trakcie trwania akcji ratunkowej zeszła trzecia, ale znacznie mniejsza lawina - nikt więcej nie ucierpiał.

Godz. 13
W niedzielę (14 marca) około południa w Białym Jarze koło Karpacza zeszła lawina. Pojawiła się informacja, że pod śniegiem może być dwóch narciarzy, których widziano wcześniej na Złotówce i Białym Jarze. Do akcji ruszyło 70 ratowników z Polski i Czech oraz dwa śmigłowce z Liberca i Hradca Kralove. Ratownicy przeczesują teren z psami.

"Lawina nie była tak duża, jak w 1968 roku, kiedy zginęło pod śniegiem 19 osób, ale ratownicy sprawdzają, czy nikt nie został przysypany. Na razie nie ma informacji o poszkodowanych. Główne masy śniegu w Białym Jarze pozostały nienaruszone. Miejsce jest bardzo niebezpieczne" - informuje Karkonoski Park Narodowy.

"Ta lawina była sporej wielkości, z dużą ilością śniegu. Rzuciliśmy tam wszystkie środki" - mówił w Polsat News Grzegorz Tarczewski, zastępca naczelnika Grupy Karkonoskiej GOPR.

Wczoraj w tym rejonie panowały bardzo trudne warunki. Zobaczcie:

Największa dotąd lawina w Białym Jarze zeszła 20 marca 1968 roku. W niecałą minutę zasypała 24 turystów ze Związku Radzieckiego, NRD i Polski. W wypadku zginęło 19 osób. Była to największa tragedia w polskich górach. Lawina miała około kilometra długości, a jej czoło było wysokie na 15 metrów. W tym miejscu wydarzył się jeszcze jeden śmiertelny wypadek. 22 marca 2008 roku w potężnej lawinie zginął młody snowboardzista.

Wideo

Materiał oryginalny: Lawiny w Karkonoszach. Spod śniegu wydobyto trzy osoby, jedna zmarła w szpitalu [ZDJĘCIA] - Gazeta Wrocławska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
On
15 marca, 10:10, Gość:

Tak to jest ... zagrożenie lawinowe, jak covid .... to mnie nie dotyczy .. to inni mają pecha.

To jest jak brak mózgu. Niektórzy mają i korzystają a niektórzy, tak jak ty, niestety nie.

G
Gość

GOPR

Niebagatelne koszty

Nawet 50 tys. zł może kosztować akcja ratownicza w słowackich Tatrach, jeśli zgubimy się i doznamy obrażeń, a ratownicy zwiozą nas z gór śmigłowcem. Jeszcze więcej zapłacimy za pomoc w Alpach, zwłaszcza jeśli poszukiwania będą długie i w trudnym terenie, a obrażenia poważne.

– Samo założenie opatrunku na zwichniętą nogę czy rękę może kosztować około 500 euro, start śmigłowca jest wyceniany na około 2 tys. euro, akcja ratownicza i transport do placówki medycznej może kosztować około 10 tys. euro – podaje Karolina Trzeciakiewicz z ANG Spółdzielni.

Koszty mogą być jeszcze wyższe, jeśli do akcji będzie włączona większa liczba ratowników albo zostanie użyty specjalistyczny sprzęt, nie mówiąc już o lekach czy innych zabiegach przeprowadzanych w szpitalach za granicą w celu ratowania zdrowia i życia.

A za polisę na zagraniczny wyjazd obejmującą zwrot kosztów poszukiwania i ratownictwa zapłacimy zaledwie kilka złotych dziennie.

Nie w każdych górach uratują nas za „Dziękuję bardzo”, i jeszcze zaryzykują własnym zdrowiem i życiem , bo to GOPR - społecznicy, a szaleńcy maja jeszcze potem pretensje,

G
Gość

Tak to jest ... zagrożenie lawinowe, jak covid .... to mnie nie dotyczy .. to inni mają pecha.

Dodaj ogłoszenie