Lech - Legia, czyli mecz, którym żyje każdy kibic!

Radosław Patroniak
Fanów obu zespołów mnóstwo dzieli, ale łączy przywiązanie do tradycji i szacunek dla autorytetów. Są jeszcze miejsca w Wielkopolsce, gdzie nie wszyscy się cieszą, kiedy Kolejorz wygrywa z wojskowymi...

Nie ma tak drugiego ważnego meczu w kalendarzu rozgrywek jak ten z Legią. Tak przynajmniej odczuwają kibice w Poznaniu i Wielkopolsce. Nawet w redakcji przed starciem z odwiecznym rywalem odbieramy najwięcej telefonów w sprawie biletów. Tak było, kiedy Lech walczył o mistrzostwo i tak samo było, kiedy spadał z ekstraklasy.

- Oczywiście historia i tradycja ma swoje znaczenie, ale ostatnie lata pokazują też co innego. Oba kluby najbardziej liczą się w rywalizacji o mistrzowski tytuł i oba też mają wielki potencjał kibicowski. Tylko dwa stadiony mogą się z dnia na dzień zapełnić w Polsce, a mianowicie ten przy Bułgarskiej i ten przy Łazienkowskiej. Cała reszta klubów jest w cieniu tych dwóch - tłumaczył mi niedawno Jarosław Pawlak, działacz WZPN i OZPN Kalisz, mieszkający w Baranowie koło Kępna.

Lech Poznań - Legia Warszawa: Najlepsze oprawy i zdjęcia kib...

Według niego zainteresowaniem klasykiem ekstraklasy zdecydowanie przebija inne spotkania Kolejorza. - Już w styczniu niektórzy w Kępnie pytali się o termin ligowego szlagieru i możliwość zdobycia biletów. Ciekawostką jest to, że w naszym mieście są osoby, głównie ze starszego pokolenia, które kibicują również Legii i... Górnikowi Zabrze. Myślę, że to jest związane z przeszłością pucharową obu klubów. Mnie jednak nie trzeba się pytać, dla kogo bije moje serce. Urodziłem się w Ostrzeszowie i uważam, że się za Wielkopolanina z krwi i kości - dodał Pawlak, który ma już na swoim koncie zaliczonych kilkanaście meczów Lech - Legia i to nie tylko tych rozgrywanych w Poznaniu.

Przyjaźnie są mniej trwałe
Generalnie jednak trudno kwestionować tezę, że Wielkopolska to bastion Lecha, co najlepiej widać po akcjach „Kolejorz kontra Twój Klub” czy „Lech na Landach”. Nawet w tak oddalonych od Poznania miejscowościach jak Kobylin, Miejska Górka, Kleczew czy Trzemeszno nikomu nie przyszło do głowy, by podczas sparingu z Lechem wspierać konkurencję...

Konferencja przed meczem Lech - Legia:

Wierność ukochanemu klubowi jest bardziej trwała niż międzyklubowe przyjaźnie, choć akurat trójprzymierze Kolejorza z Arką Gdynia i Cracovią uodpornione jest na upływ czasu.

Inaczej niż w przypadku „sztamy” Legii z Pogonią Szczecin. Do rozłamu doszło cztery lata temu, choć kibice obu drużyn trzymali ze sobą 20 lat. Podczas poprzednich spotkań wojskowych z portowcami zdarzały się nawet pojedyncze gwizdy w stronę zawodników gości, wychodzących na rozgrzewkę. W minioną sobotę na Łazienkowskiej nie było ponownie śladów minionej przyjaźni, ale nie było też słychać pojedynczych gwizdów skierowanych w stronę przeciwników. Zarówno Żyleta, jak i grupa przyjezdnych zachowywała się z kulturą.

Doping nie tylko z kotła
Mimo animozji między Lechem a Legią w ostatnich latach na Bułgarskiej nie dochodziło do poważniejszych incydentów, choć to nie znaczy, że klasyk ligi wyblakł i stał się wyłącznie areną wymiany serdeczności i miłych gestów.

- Tym pojedynkiem żyją poznaniacy i Wielkopolanie już po ogłoszeniu terminarza rozgrywek. Tym razem będą śpiewać i dopingować swój ukochany klub wszystkie sektory, a nie tylko kocioł i najwierniejsi fani - tłumaczył Arkadiusz Szymanowski, zagorzały sympatyk Lecha.

Oby tylko wokalne zaangażowanie nie ograniczało się do znanej piosenki, zaczynającej się od słów „Legia to...” Dlatego oglądanie z trybun meczu z wojskowymi z małymi dziećmi to kiepski pomysł. Od niewybrednych okrzyków mogą puchnąć uszy.

Jacek Magiera: Mecz z Lechem elektryzuje całą Polskę

- Braterstwo legionisty z lechitą... Publicznie jest to niemożliwe. Nikt w Poznaniu nie powie, że jest za Legią i za Lechem. Przyjaźni między kibicami obu drużyn nigdy nie będzie, bo być nie może - dodał Szymanowski.

Wzajemne niechęci nie muszą objawiać się jednak w postaci bijatyk i niecenzuralnych okrzyków. - Niekoniecznie trzeba walczyć na pięści. Lepszym pomysłem jest stworzenie gorącej atmosfery i przygotowanie ciekawej oprawy - przyznał z kolei Piotr Podolczak, jeden z tych, którzy pamiętają Lecha jeszcze z czasów gry na Dębcu. - Na pierwszy mecz Kolejorza zabrał mnie ojciec w 1969 r., znany kronikarz życia klubu, więc na miłość do Lecha skazany byłem już od dzieciństwa.

„Naukowcy” w Warszawie
Podolczak opowiedział niecodzienną historię, dotyczącą wyjazdowego spotkania z Legią w 1985 r. (Lech wygrał wtedy 2:0). - Wspólnie z moim przyjacielem, Arturem Nowakiem, nie załapaliśmy się na wejściówki z puli dla kibiców. Postanowiliśmy więc jechać do Warszawy pod krawatem, w celach... naukowych. W rzeczywistości kupiliśmy bilety w kasie i całe spotkanie obejrzeliśmy w sektorze legionistów na „Żylecie”. Po akcjach Miłoszewicza i Okońskiego puszczaliśmy do siebie oko - wspominał Podolczak.

Greenkeeper Lecha Poznań o stanie murawy

Uczucia niechęci są odwzajemnione, twierdzi z kolei jeden z filarów nieistniejącego tygodnika „Nasza Legia”, Maciej Dobrowolski. - Animozje przekazywane są z pokolenia na pokolenia. A zaczęły się od słynnej bitwy w Częstochowie. Inaczej jednak jest traktowany Poznań przez warszawiaków, a inaczej stolica przez poznaniaków. Ci ostatni nie lubią Warszawy, bo to stolica, a my stosunek do Poznania mamy obojętny, ale wyjazd do niego traktujemy prestiżowo - podkreślił Dobrowolski, który jeździ na mecze wojskowych od 1989 r., a od 1,5 roku jest na wolności, po tym jak spędził 40 miesięcy w areszcie bez wyroku (jeden ze stadionowych chuliganów pomówił go o handel narkotykami).

Lechitów z legionistami coś jednak łączy, a mianowicie przywiązanie do tradycji i szacunek dla autorytetów. - Kibic musi być z drużyną na dobre i złe. Musi kochać klub i miasto, a niekoniecznie piłkarzy, bo ci przychodzą i odchodzą. Oczywiście są wyjątki. W Poznaniu wszyscy szanują Piotra Reissa. W Warszawie natomiast jest kult Kazimierza Deyny i podziw dla Artura Boruca - dodał Dobrowolski.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paweł

Strach się bać, gdy hołota z Poznania spotka się z hołotą z Warszawy. Nie powinno w ogóle dopuszczać się do takich imprez. W grupie wychodzą ich najdziksze instynkty. Niszczą, demolują, stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia innych... Powinni zostać uzbrojeni. Być wożeni wagonami towarowymi, zamkniętymi. Wtedy wzajemnie by się powybijali. Problem sam by się rozwiązał. A, tak, trzeba patrzeć na te burdy, zniszczenia. Koszty!

P
Pyrek

gdzieś wyparowała... Za bardzo świętowali te kilka zwycięstw? Należy się obawiać, jak dziś będzie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3