Lech Poznań chce dokonać jeszcze trzech transferów – zapowiada Tomasz Rząsa, dyrektor sportowy Kolejorza. Pierwszy ruch to Mohammad Awwad

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
- Pracujemy nad kilkoma transferami - mówi Tomasz Rząsa dla Głosu Wielkopolskiego. - Liczymy, że do końca okienka przeprowadzimy jeszcze trzy. Na 100 proc. ściągniemy jeszcze jednego napastnika. (rozmowa odbyła się w poniedziałek przyp.red.). Waldemar Wylegalski
Do końca okienka transferowego pozostały jeszcze ponad trzy tygodnie i Lech Poznań ma zamiar być w tym okresie aktywny. Dyrektor sportowy Kolejorza Tomasz Rząsa zgadza się z kibicami i podkreśla, że Kolejorz w obliczu możliwości gry na dwóch albo nawet trzech frontach (przy odejściu Jóźwiaka i Gumnego) potrzebuje jeszcze kilku wzmocnień. Pierwszym z nich będzie 23-letni napastnik z Izraela Mohammad Awwad, który w środę przechodzi testy medyczne przed rocznym wypożyczeniem do Kolejorza.

- Pracujemy nad kilkoma transferami - mówi nam Tomasz Rząsa, który stara się rozwiać obawy kibiców Kolejorza. - Liczymy, że do końca okienka przeprowadzimy jeszcze trzy. Na 100 proc. ściągniemy jeszcze jednego napastnika (rozmowa odbyła się w poniedziałek przyp.red.), który ma rywalizować z Mikaelem Ishakiem i Filipem Szymczakiem. Kadra będzie jeszcze szersza i wzmocniona. Jeśli chodzi o ofensywę, to dużym wzmocnieniem jest przyjście Jana Sykory - zawodnika, który był naszym celem transferowym od dłuższego czasu i który może występować na kilku pozycjach. Nie zapominajmy, że mamy też Filipa Szymczaka, Michała Skórasia i Filipa Marchwińskiego. Oczywiście - oni są młodzi, ale są to reprezentanci kraju. Mają wysokie umiejętności i będą odgrywać istotną rolę w Lechu w tym sezonie. Liczymy, że rozwiną się tak jak Tymoteusz Puchacz, Jakub Moder czy Jakub Kamiński w poprzednim sezonie - dodaje.

Trwa głosowanie...

Na jakich pozycjach Lech Poznań najbardziej potrzebuje wzmocnień?

Głos Wielkopolski

Rząsa nie chciał zdradzić, jakie pozycje oprócz napastnika chce jeszcze wzmocnić Lech. Według naszych informacji Kolejorz poszukuje lewego (w przypadku szybszego odejścia Kostewycza) lub środkowego obrońcy, pomocnika lub skrzydłowego. Transfery mają nastąpić "szybko".

Czytaj też: Były trener Kolejorza wraca na ławkę. Nenad Bjelica obejmie NK Osijek - drużynę ze swojego rodzinnego miasta

Odejście Jóźwiaka to kwestia kilku dni

Tomasz Rząsa przyznał, że bliski sfinalizowania jest transfer Kamila Jóźwiaka. Będzie to angielskie Derby County, które w poniedziałek sprzedało do Sheffield United swoich wychowanków Jaydena Bogle i Maxa Lowe i pozyskało brakujące pieniądze na transfer gotówkowy reprezentanta Polski.

- Klubu, do którego może trafić Kamil, oczywiście nie potwierdzę. Zobaczymy też, ile potrwają jeszcze negocjacje, ale najprawdopodobniej jest to kwestia kilku dni. Okienko transferowe jest otwarte do 5 października, więc mamy jeszcze trochę czasu. Kamil rozegrał w Lechu ponad 100 spotkań, bardzo się rozwinął i trafił do reprezentacji Polski. Miał przez nas dane słowo, że jeśli pojawi się za niego w tym okienku satysfakcjonująca oferta, to będzie mógł kontynuować swoją karierę za granicą. Wiemy, że sobie poradzi. Przygotowywaliśmy się na jego odejście. Stąd wspomniany transfer Jana Sykory, który ma z miejsca pomóc nam zastąpić Kamila - dodaje.

Kolejorzowi od dawna bardzo zależało na sprowadzeniu czeskiego pomocnika (negocjacje w sprawie jego sprowadzenia toczyły się już zimą). Dlatego Lech, nie czekając na sprzedaż Gumnego czy Jóźwiaka, zdecydował się na zapłacenie Slavii Praga około miliona euro.

- Było to ryzyko, które zdecydowaliśmy się podjąć, bo bardzo zależało nam na tym transferze. Oczywiście liczyliśmy się z odejściem Roberta i Kamila, ale pewności, że dogadamy się z zainteresowanymi nimi klubami nie było - dodaje Rząsa, który uzupełnia, że spore zainteresowanie na rynku budzą także inni młodzi piłkarze Lecha: Tymoteusz Puchacz, Jakub Moder czy Jakub Kamiński. Jednak w ich przypadku wszystkie spływające zapytania są konsekwentnie odrzucane, bo klubowi zależy na tym, żeby tych piłkarzy zatrzymać na najbliższy sezon przy Bułgarskiej.

Zobacz też: Robert Gumny pożegnał się z kibicami. "Przez ostatnie kilkanaście lat był to mój drugi dom"

Liderzy nie mają konkurentów

Co stanie się jednak, jak wypadną Lubomir Satka czy Pedro Tiba? Tych zawodników nie uda się zastąpić w stosunku jeden do jeden. - Chcielibyśmy mieć na każdej pozycji równorzędną rywalizację, ale Pedro czy Lubo to są nasi liderzy. Jedni z najlepszych zawodników w całej lidze. To oczywiste, że zastąpienie ich 1 do 1 nie jest w 100 proc. możliwe - mówi Rząsa.

Kolejorz widziałby u siebie kilku wyróżniających zawodników z ekstraklasy, ale ich pozyskanie jest niezwykle trudne. - Nasz rynek wewnętrzny praktycznie nie istnieje. Trudno sprowadzić do Lecha wyróżniającego się piłkarza z innych klubów, bo na tych, którzy poradziliby sobie w naszym klubie, ceny są najczęściej zaporowe. Są jednak takie transfery jak Alan Czerwiński czy Dani Ramirez, które umiejętnie przygotowywaliśmy i udało się je skutecznie przeprowadzić. Będziemy robić wiele, żeby takich graczy było u nas więcej - dodaje.

Zobacz też:

WAGs Lecha Poznań. Oto żony i partnerki piłkarzy Kolejorza

Tomasz Rząsa zapewnia, że Lech nadal będzie bacznie przyglądał się rynkowi naszych południowych sąsiadów, skąd można pozyskać takich piłkarzy jak Satka czy Sykora.

- Rynek wewnętrzny Czech i Słowacji jest dużo łatwiejszy, niż jeśli chodzi o transfery zagraniczne z tej ligi. Satka i Sykora to były bardzo drogie transfery, jeśli chodzi o Lecha Poznań (odpowiednio 750 tys. i 1 mln euro - przyp. red.). To są zawodnicy, którzy dają jakość, ale nie stać nas na pozyskiwanie tylko takich zawodników. Dla dobra polskiej piłki byłoby dobre, gdyby utalentowani piłkarze z klubów o mniejszej renomie, mogli przejść najpierw przez wyżej notowany klub w Polsce, jak odbywa się to w Czechach lub Słowacji. Ugruntować pozycje w Polsce, zadebiutować w reprezentacji, a później zaistnieć na zachodzie. Rzeczywistość jest jednak inna. Każdy klub woli bezpośrednio sprzedać swojego zawodnika za 2-3 mln euro do innej ligi bez pośredników, nie zastanawiając się, czy poradzi sobie za granicą - mówi Rząsa.

Dyrektor w rozmowie poniekąd potwierdził, że Lech starał się o Damjana Bohara, ale to Sykora był priorytetem klubu z Bułgarskiej.

Problemem w Lechu są kiepskie zmiany, ale...

Lech Poznań w dwóch pierwszych meczach ligowych zdobył tylko jeden punkt. Przez głupie błędy w końcówkach meczów z Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock podopieczni Dariusza Żurawia lekką ręką w końcówce rozdali rywalom punkty. Przyczynił się do tego także sam szkoleniowiec, który przy pięciu możliwych zmianach się gubi. O ile dwa, trzy ogniwa Dariusz Żuraw jest w stanie wymienić bez utraty jakości w grze zespołu, o tyle zrobienie pięciu zmian powoduje, że Lech sam wkłada kij w szprychy. Kibice i eksperci wskazują na problem wąskiej i krótkiej ławki.

- Jeśli chodzi o ofensywę, to mamy tam bardzo uzdolnionych, ale młodych piłkarzy. Filip Szymczak zanotował świetne zmiany w meczu Pucharu Polski i europejskich pucharów. Takie wejścia będą też notować Michał Skóraś czy Filip Marchwiński. Pamiętajmy jednak, że oni też potrzebują czasu i zbierania kolejnych doświadczeń, żeby byli cały czas mocniejsi. Ostatnio Jakub Kamiński dał świetną zmianę, a teraz zagrał bardzo dobry mecz w reprezentacji Polski do lat 21. Z kolei Michał Skóraś zagrał bardzo dobry mecz w rezerwach przeciwko Hutnikowi Kraków. Jestem przekonany, że wszyscy ci zawodnicy zdobędą dla Lecha wiele bramek i zanotują wiele asyst w tym sezonie. Jak na początku wchodzili Kamiński czy Moder, to też mieli różne wejścia. To samo mieli wypożyczeni teraz Letniowski czy Skrzypczak. Absolutnie liczymy, że w tym sezonie Skóraś, Szymczak i Marchwiński staną się pełnowartościowymi zawodnikami i może za rok będziemy mówić, że nie możemy wyobrazić składu Kolejorza bez nich - dodaje Rząsa.

"Wokół Bułgarskiej": Dlaczego Dariusz Żuraw dokonuje kiepskich zmian?

Wypożyczeni będą nowymi Puchaczami i Moderami?

Lech Poznań ponownie w letnim okienku transferowym wysłał grono piłkarzy na wypożyczenia. Z pierwszego zespołu są to Mateusz Skrzypczak (Puszcza), Juliusz Letniowski (Arka), Miłosz Mleczko (Widzew) i Paweł Tomczyk (Stal). Z rezerw są to Bartosz Mrozek (GKS Katowice), Łukasz Norkowski (GKS Tychy) i Bartosz Bartkowiak (Miedź).

- Juliusz Letniowski i Mateusz Skrzypczak to są zawodnicy, którzy za rok wrócą i obsadzą ważne pozycje w pomocy. Mamy dwóch wypożyczonych bramkarzy – Mrozek i Mleczko. Będziemy obserwować ich rozwój, ale mamy też w bramce młodego Krzysztofa Bąkowskiego. Niestety akademia też mocno ucierpiała przez koronawirusa. Wiadomo - inni też tracili, ale my patrzymy na rozwój naszych chłopaków. To było ze szkodą dla nich, ale teraz odrabiają zaległości i zbierają doświadczenie. Podobnie Kuba Niewiadomski, który zbiera je na lewej obronie w kadrze czy II lidze. Jeśli chodzi o poszerzenie kadry, to młodzi będą regularnie wchodzić do pierwszego zespołu i będą się rozwijali.

Wołodymyr Kostewycz na banicji?

Na początku sierpnia swoją decyzję o odejściu z Kolejorza po trzech i pół roku podjął Wołodymyr Kostewycz. Jego następnym klubem po wygaśnięciu kontraktu będzie Dynamo Kijów. Wydawało się, że Lech został zaskoczony tą informacją, ale Tomasz Rząsa dementuje, że to była "wspólna decyzja".

- W życiu byśmy nie dopuścili do sytuacji, aby tak doświadczony zawodnik miał pół roku do końca kontraktu i byśmy tej umowy nie przedłużyli. To była nasza wspólna decyzja. Doceniamy umiejętności „Kosty”. Zwłaszcza ten pierwszy rok przy Bułgarskiej był dla niego udany. Przeszedł jednak moment, kiedy Wołodymyr potrzebuje nowych wyzwań, a dodatkowo przegrał rywalizację z Tymkiem Puchaczem. Potrzebuje świeżego bodźca i odmiany.

Dla Ukraińca przejście do jednego z dwóch najlepszych ukraińskich klubów to zdecydowany awans sportowy. Dyrektor sportowy Kolejorza twierdzi, że... duża w tym zasługa Lecha Poznań.

- Pewnie nigdy nie zasłużyłby na taki klub, gdyby nie trafił do Lecha, a potem nie prezentował się tu dobrze. W większości meczów prezentował dobrą i wyrównaną formę. My też zdajemy sobie sprawę, że w tym momencie do rywalizacji z Tymkiem Puchaczem możemy mieć „świeżą krew”. Zawodnika, który będzie szukał kolejnych wyzwań w Lechu. Podjęliśmy wspólnie decyzję, że to będzie dobre dla obu stron i nie przedłużyliśmy tej umowy.

Czytaj też: Lech Poznań żegna piłkarza z najdłuższym stażem w zespole. Wołodymyr Kostewycz wraca do swojej ojczyzny i będzie grał dla Dynama Kijów

Czy zatem zobaczymy jeszcze Kostewycza w niebiesko-białych barwach? Dyrektor Tomasz Rząsa tego nie wyklucza. - Jeśli będzie zdrowy i będzie do dyspozycji trenera, to nie widzę przeszkód. Chcemy, żeby ta rywalizacja była jak największa na wszystkich pozycjach.

Co z Tymoteuszem Klupsiem?

Czasami niektóre kluby dają jasno do zrozumienia piłkarzom, że ich czas w konkretnym miejscu się skończył. Kolejorz zdecydował się nie podpisywać kontraktu z Kostewyczem, a my zapytaliśmy o Tymoteusza Klupsia.

- Tymek Klupś niestety nadal ma te same problemy zdrowotne, które miał na wypożyczeniu w Piaście Gliwice. Miał dobry początek podczas okresu przygotowawczego i sam byłem w stałym kontakcie z Waldemarem Fornalikiem, który chwalił Tymka. Potem zaczęły się kłopoty z Achillesem i nie wrócił jeszcze do pełni zdrowia. Cały czas coś mu przeszkadza. Zaczyna wychodzić z tych mikro urazów i liczymy, że on się u nas odbuduje i będzie dla nas wartością dodaną.

Czy zatem Tymoteusz Klupś zostanie ponownie wypożyczony?

- Na razie chcemy, żeby wrócił do zdrowia i wtedy zobaczymy, czy starczy czasu, aby go wypożyczyć. Tak, myśleliśmy o tym, żeby złapał regularne granie na wypożyczeniu. Natomiast jeśli to nam się nie uda, to będzie zawodnikiem do rywalizacji z Michałem Skórasiem, Jakubem Kamińskim i Janem Sykorą.

Uzupełnienia są. Czas na wzmocnienia

Lech w przeciwieństwie do poprzednich okienek transferowych potrafił sprowadzić następców szybciej. Wiadomo było, że odejdą Gumny, Jóźwiak i Gytkjaer, dlatego Lech odpowiednio szybko ściągnął Czerwińskiego, Sykorę i Ishaka. To są godne zastępstwa dla sprzedanych, ale kadra dalej nie została odpowiednio wzmocniona, by powalczyć o coś więcej niż w ostatnim sezonie. Z czego zatem obecnie może być zadowolony Tomasz Rząsa?

- Cieszą pozyskani jakościowi piłkarze jak Ishak, Sykora czy Czerwiński, którzy od razu są gotowi do gry w pierwszym składzie Kolejorza. Chciałoby się jeszcze więcej Polaków, ale wcześniej rozmawialiśmy, że te ruchy na naszym rynku wewnętrznym są trudne. Przyszedł Filip Bednarek, kiedy Mickey van der Hart był jeszcze zdrowy. Filip był ściągany do rywalizacji, a okazało się, że musieliśmy sięgnąć jeszcze po Marko Malenicę, w obliczu poważnej kontuzji Mickeya. Filip jest obecnie naszą jedynką i miał bardzo dobre momenty, ale miał też jeden słabszy. Liczymy na dalszy jego rozwój.

Zobacz też:

Lech Poznań: Tak przebiegała kariera Roberta Gumnego w Kolej...

A z czego będzie zadowolony?

- Przede wszystkim liczę, że nasi zawodnicy będą zdrowi. Tak samo kadra, która chucha i dmucha na Roberta Lewandowskiego tak każdy klub na swoje czołowe postacie. Oby takich przykrych niespodzianek jak z Filipem Szymczakiem było jak najmniej. Oczywiście liczymy, że te nowe transfery, które planujemy się udadzą i wtedy będę mógł powiedzieć, że jestem zadowolony z tego okienka podobnie jak byłem zadowolony z dwóch ostatnich - zakończył dyrektor sportowy Kolejorza.

Zobacz też:

Lech Poznań - Wisła Płock 2:2: Piękne gole Ishaka i Kamiński...

Oceniamy piłkarzy Lecha Poznań w meczu z Wisłą Płock (2:2). ...

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3