Lech Poznań: Czarna lista Kolejorza, czyli o tym jak Lech wychodzi przed szereg i stwarza pozory profesjonalnego klubu

Radosław PatroniakZaktualizowano 
Negatywnym przykładem polityki transferowej jest też sprawa Marcina Wasielewskiego.
Negatywnym przykładem polityki transferowej jest też sprawa Marcina Wasielewskiego. Andrzej Szkocki
O tym, że polityka personalna Lecha Poznań jest bardzo kontrowersyjna wiadomo już od lat. Jej żniwo zbieramy w tym sezonie, tułając się w środku tabeli i zbierając cięgi od "gigantów" polskiej piłki. Niedawno zarząd Kolejorza ogłosił czarną listę piłkarzy, czyli tych, którzy pożegnają się z Kolejorzem po zakończeniu sezonu. Nie zrobił jednak tego tydzień przed jego końcem lub dzień po ostatnim meczu (to byłoby najbardziej logiczne), tylko jeszcze przed rozpoczęciem rundy zasadniczej. Dla mnie to skandal! Taki sposób działania idealnie pasuje do powiedzenia "myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli".

Ogłoszenie czarnej listy przez wiceprezesa Piotra Rutkowskiego, z 10 nazwiskami niechcianych piłkarzy, część fanów przyjęła z ulgą,. Okazało się, czystka w szatni niebiesko-białych zbliża się wielkimi krokami, bo Kolejorz hołduje standardom wielkich klubów i działa perspektywicznie i wreszcie wskazano winnych porażek, czyli graczy najbardziej psujących wizerunek drużyny z Bułgarskiej.

Problem polega jednak na tym, że takie działania z pozoru tylko służą interesom klubu i zespołu.

Po pierwsze, Kolejorz wyszedł mocno przed szereg (nie przypominam sobie, by podobne listy ogłoszono w innych polskich klubach) i stworzył niezręczną sytuacją trenerowi Dariuszowi Żurawiowi i samym zawodnikom. Szkoleniowiec zapewniał, że bierze wszystkich graczy pod uwagę przed meczem z Jagą, ale przecież nawet trampkarz wie, że nie warto się angażować w grę drużyny, która go nie chce.

Po drugie, patrzenie na zachowanie menedżerów Chelsea i Barcelony mija się z celem, bo na razie nie możemy prześcignąć Piasta Gliwice i Zagłębia Lubin, więc dla nas to jest właściwy punkt odniesienia, a nie udawanie, że w stylu działania przypominamy tuzów europejskiej piłki.

Zobacz też: Lech Poznań: Maciej Makuszewski przestał być ulubieńcem kibiców. Opuści Kolejorza?

Po trzecie, eksperymenty z kadrą i granie "składakiem" może doprowadzić do kolejnych frustrujących wyników Lecha w lidze, a przecież na przebudowę drużyny, wyrzucenie i zatrudnienie piłkarzy jest wystarczająco dużo czasu po sezonie (no chyba, że działacze będą negocjować z piłkarzami tak, jak z Adamem Nawałką, czyli przez trzy tygodnie, by po trzech następnych zacząć się zastanawiać, czy on się do czegoś nadaje).

Zobacz też: Lech Poznań: Thomas Rogne mówi, że trzeba odmienić negatywną atmosferę. Obrońca Kolejorza jedyną bramkę zdobył w Białymstoku

Oczywiście można pozostałych siedem meczów spisać na straty i nie martwić się o frekwencję, straty finansowe oraz o atmosferę wokół klubu, która i tak przecież nie jest najlepsza. Tylko, co to ma wspólnego z interesem klubu.

Negatywnym przykładem polityki transferowej jest też sprawa Marcina Wasielewskiego (jeden z odstrzelonych). Obrońca Lecha hasa sobie po boiskach III ligi w barwach rezerw Kolejorza (widziałem go w akcji podczas spotkania z Polonią Środa i jak na piłkarza o ekstraklasowych aspiracjach to niczym mi nie zaimponował), mimo że od dwóch tygodni wiadomo, że od nowego sezonu będzie piłkarzem Termaliki Nieciecza.

Zobacz też: Lech Poznań: Trener Dariusz Żuraw prostuje swoje słowa. Chce jeszcze walczyć

Nie dość, że może znaleźć się w kłopotliwej sytuacji, gdyby odniósł kontuzję, to jeszcze przy okazji pokazuje działaczom z Bułgarskiej, że piłkarze i ich agenci grają im na nosie. W ten sposób sugerują bowiem klubowi, że mogą być słabi, a i tak znajdą nowego pracodawcę (w dodatku wcześniej skasują prowizję i pensję).

Zobacz też: Lech Poznań: Co się dzieje z grupą Kolejorz Girls? Dlaczego nie oglądamy czirliderek na meczach w Poznaniu?

To już jednak trochę temat na inne opowiadanie. Dożyliśmy takich czasów, że kluby stały się niewolnikami agentów i piłkarzy. Jeszcze dekadę temu prezesi dużych piłkarskich firm w naszym kraju próbowali z tym walczyć, ale jak widać choćby po Lechu w tym sezonie z miernym skutkiem...

Zobacz też:

Lech Poznań: Klub potwierdza. Aż 10 piłkarzy odchodzi z Kolejorza

Najładniejsze fanki Lecha Poznań. Dla nich też warto przycho...

Wideo

Materiał oryginalny: Lech Poznań: Czarna lista Kolejorza, czyli o tym jak Lech wychodzi przed szereg i stwarza pozory profesjonalnego klubu - Głos Wielkopolski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
K
Kibic z Łazarza

Jeśli "kieruje" tym klubem nieudacznik z zawodu syn to czego się spodziewać?

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3