Lech Poznań dwa lata temu miał "autostradę do mistrzostwa". Niestety, wszystko zakończyło się wielką klęską i wyrzuceniem Nenada Bjelicy

DD, LEM
7 kwietnia 2018 roku zakończył się sezon zasadniczy Lotto Ekstraklasy. Pierwsze miejsce po tej fazie przypieczętował Lech Poznań, wygrywając przed własną publicznością 3:1 z Górnikiem Zabrze. Wtedy chyba nikt nie mógł przewidzieć, jak to wszystko się fatalnie skończy. Być może była to nawet najbardziej zepsuta szansa na mistrzostwo Polski w historii klubu.Zobacz, jak Lech zmarnował "autostradę do mistrzostwa" --->Grzegorz Dembiński
7 kwietnia 2018 roku zakończył się sezon zasadniczy Lotto Ekstraklasy. Pierwsze miejsce po tej fazie przypieczętował Lech Poznań, wygrywając przed własną publicznością 3:1 z Górnikiem Zabrze. Wtedy chyba nikt nie mógł przewidzieć, jak to wszystko się fatalnie skończy. Być może była to nawet najbardziej zepsuta szansa na mistrzostwo Polski w historii klubu.

Zwycięstwo w tamtym spotkaniu było o tyle cenniejsze, że wywindowało wówczas Kolejorza na pierwsze miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym (liderem przed ostatnią serią gier była Jagiellonia, ale przegrała u siebie 1:3 z Wisłą Płock). Wówczas wydawało się, że pierwsze miejsce Lecha Poznań Nenada Bjelicy jest o tyle istotne, bo Kolejorz podejmował na własnym stadionie dwóch największych rywali w walce o mistrzowski tytuł - Jagiellonię Białystok oraz Legię Warszawa i dodatkowo przy równej liczbie punktów premiowałoby go to do tytułu mistrzowskiego.

Czytaj też: Lech Poznań udostępnił samochód kibicom walczącym z koronawirusem. Potrzeby szpitali wciąż są ogromne

Za spotkanie z Górnikiem Zabrze na wielkie brawa zasłużył cały zespół, ale pierwsze skrzypce grali strzelcy goli - Kamil Jóźwiak, Łukasz Trałka i Radosław Majewski. Wówczas podopieczni Nenada Bjelicy znakomicie poradzili sobie z presją. Pierwszego gola pod koniec pierwszej połowy strzelił Kamil Jóźwiak. W 76. minucie wyrównał Damian Kądzior, ale końcówka należała do Lecha. Najpierw gola dającego prowadzenie strzelił Łukasz Trałka, a rywali dobił Radosław Majewski i 35 tysięcy widzów na trybunach przy Bułgarskiej wychodziło ze stadionu niezwykle dumnych i przekonanych, że to "jest ten sezon".

Lech Poznań w fazie finałowej miał do rozegrania siedem meczów, z czego cztery u siebie. Dodatkowo lechici w całym sezonie jako jedyna drużyna nie przegrali u siebie (12 zwycięstw, 3 remisy). Mieli drugi najlepszy atak w lidze i najszczelniejszą obronę. Podopieczni Bjelicy byli w gazie, bo licząc spotkanie z Górnikiem Zabrze, to w czterech ostatnich kolejkach zanotowali komplet punktów z bilansem bramkowym 14-3, pokonując Jagiellonię, Lechię i Wisłę Kraków. To była świetna wiosna Lecha i euforia w Poznaniu była duża, mimo tylko punktu przewagi nad Legią i Jagiellonią.

Niestety wszystko zaczęło sypać się... już tydzień później. Do Poznania przyjechała Korona Kielce, która była wtedy pochłonięta walką w dwumeczu o finał Pucharu Polski z Arką Gdynia. Kilka dni po spotkaniu z Lechem miał odbyć się rewanż pomiędzy Koroną i Arką, dlatego ówczesny trener kielczan Gino Lettieri postanowił mocno namieszać w wyjściowej jedenastce, dając szanse dublerom.

Zobacz też: Lech Poznań: Zobacz niezwykły film o kibolach "Duma Wiara Lojalność". Tak wygląda od środka kibicowanie Kolejorzowi!

Przy ponad 20 tysiącach kibiców na trybunach Lech się skompromitował i zaliczył pierwszą porażkę w całym sezonie na swoim boisku. Dodatkowo w 33. minucie karnego zmarnował Darko Jevtić (chyba wszyscy kibice to pamiętają) i większość sympatyków Kolejorza do dzisiaj uważa, że było to kluczowy moment tamtego sezonu. Później przyszło jeszcze zwycięstwo wyjazdowe 1:0 nad Zagłębiem Lubin, ale czarna seria zaczęła się od kolejnego meczu z Górnikiem Zabrze. Kolejorz tym razem przegrał 2:4, potem zremisował 0:0 z Wisłą Płock, a marzenia o mistrzostwie pogrążył, przegrywając 0:2 z Jagiellonią Białystok. Po tym meczu zwolniono Nenada Bjelicę (10 maja 2018), który jeszcze w marcu odbierał nagrodę za najlepszego szkoleniowca miesiąca w Lotto Ekstraklasie.

Działacze Lecha Poznań sami się podstawili pod ścianą i na ostatnie dwa mecze niedecydujące już o mistrzostwie postawili na trenerskie trio: Rafał Ulatowski, Tomasz Rząsa i Jarosław Araszkiewicz. To posunięcie w mediach było mocno wyśmiewane, a wszystko zakończyło się remisem 1:1 z Wisłą Kraków i rozróbą na stadionie przy Bułgarskiej podczas ostatniego meczu Lecha z Legią Warszawa, gdzie stołeczna drużyna przypieczętowała tytuł i miała odbierać medale za mistrzostwo Polski w Poznaniu. Do tego nie chcieli dopuścić ludzie z "Kotła" i wtargnęli na murawę, jednocześnie wyrażając swoją dezaprobatę dla postawy zespołu w fazie mistrzowskiej.

Skutki końcówki tamtego sezonu ciągnęły się za Lechem jeszcze przez całe następne rozgrywki (zamknięty stadion, brak chłodnej oceny sytuacji itd.), w których Lech Poznań zakończył najniżej za kadencji Karola Klimczaka i Piotra Rutkowskiego, czyli na 8. miejscu. To także po tamtym sezonie na konferencje prasową przyszedł Piotr Rutkowski i przedstawiając Ivana Djurdjevcia jako nowego trenera wypowiedział fundamentalne słowa, które do dzisiaj dźwięczą w głowach sympatyków Kolejorza.

- Myśmy mieli autostradę do mistrzostwa Polski. Myśmy przegrali cztery mecze u siebie z rzędu, a wcześniej ani jednego przez rok. To, co się wydarzyło jest niewiarygodne, myśmy to kompletnie zawalili! - zaczął wówczas swoją emocjonalną przemową Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha. Później syn właściciela Kolejorza mówił o wyrzuceniu jednego z piłkarzy z gabinetów, a na końcu dodał: - Rozczarowanie jest ogromne i ja chcę kibiców Lecha za to przeprosić, bo myśmy to zawalili, popełniliśmy błędy i ja za to biorę odpowiedzialność i będę ją dźwigał. Będą zmiany, bo muszą być. I do wszystkich tych, którzy wołali w niedzielę na stadionie "Rutkowski wypierd...!" chcę powiedzieć jedną rzecz: Ja się nigdy nie poddam! Będę walczył dalej! Cała Polska wali w ten klub, ale my się nie poddamy!

Zobacz też:

Lech Poznań: Pięć najważniejszych goli Kolejorza w sezonie 2...

Lech Poznań: 11 zagranicznych piłkarzy Kolejorza z ponad se...

Lech Poznań: Oto jedenastka i ławka rezerwowych złożona tylk...

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie