Lech Poznań może być dumny. Potwierdza to Dariusz Żuraw, ale grzmi: "Benfica jest tak dobrym zespołem, że sędziowie nie powinni jej pomagać"

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
- To początek drugiej połowy, kiedy Michał Skóraś wychodzi sam na sam i jest faulowany. Oglądaliśmy tę sytuację z kilku kamer i to jest ewidentna czerwona kartka - mówił po meczu Dariusz Żuraw, który był dumny ze swojego zespołu. Grzegorz Dembiński
Lech Poznań przegrał z Benfiką 2:4, ale zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Walczył do końca o korzystny wynik, mimo ogromnej przewagi jakości piłkarskiej u rywali. Dariusz Żuraw po meczu był dumny ze swoich piłkarzy, ale też grzmiał na konferencji i wypomniał sędziemu jedną, według niego, kluczową sytuacje.

Mecz zaczął się fatalnie, bo od ręki Tomasza Dejewskiego i rzutu karnego Pizziego. Wydawało się, że pierwsza bramka "uciszy" Lecha Poznań i rozpocznie się kanonada Benfiki. Goście jednak po strzeleniu gola ewidentnie zwolnili i udało się to lechitom wykorzystać. Niestety rywale potrafili w pewnych momentach uwolnić swoje wielkie pokłady jakości piłkarskiej i to ona zaważyła o końcowym wyniku.

- Rozpoczęliśmy naszą przygodę z fazą grupową Ligi Europy od porażki, ale myślę, że zagraliśmy dobry mecz. Benfica strzelała bramki po pięknych akcjach i było widać ich wysokie umiejętności. Też mieliśmy swoje sytuacje i strzeliliśmy dwa gole. Grając z takim przeciwnikiem i mieć posiadanie 50 na 50, stworzyć więcej sytuacji niż tak klasowy zespół, to wielka sztuka. Pomimo tej porażki możemy być podbudowani naszą grą i patrzeć z optymizmem w przyszłość - rozpoczął trener Żuraw.

Artur Wichniarek: "Lech Poznań nie stoi na straconej pozycji"

Czytaj tez: Co za mecz w Lidze Europy przy Bułgarskiej! Kolejorz walczył, ale szczęście sprzyjało gościom

Więcej strzałów i sytuacji po stronie Lecha

Sama gra i pomeczowe statystyki napawają optymizmem. Sceptycy stwierdziliby, że przecież nie ma za co chwalić, bo Dariusz Żuraw zanotował właśnie ze swoim zespołem drugą porażkę z rzędu. Cały czas trzeba patrzeć, z kim mierzył się Lech. Dzisiejszą Benfikę spokojnie można porównać do Juventusu czy Manchesteru City, a były to najlepsze ekipy, jakie w XXI wieku przyjechały do Poznania. Kolejorz z Portugalczykami miał 46 proc. posiadania piłki, miał więcej sytuacji bramkowych (19 do 17) i celniej oraz więcej strzelał (9 do 7).

W trenerze po meczu ewidentnie siedziała sytuacja z początku drugiej połowy.

- Jest jedna sytuacja, którą cały czas mam przed oczami. To początek drugiej połowy, kiedy Michał Skóraś wychodzi sam na sam i jest faulowany. Oglądaliśmy tę sytuację z kilku kamer i to jest ewidentna czerwona kartka. Wydaje mi się, że Benfica jest tak dobrym zespołem, ze sędziowie nie powinni jej pomagać. To powinna być kluczowa sytuacja w tym meczu, ale sędzia nie zareagował i puścił grę. Mimo wszystko jestem zadowolony z moich piłkarzy. Był moment, że zamknęliśmy Benfikę w polu karnym i myślę, że nie jednemu zespołowi się to nie uda.

"To zdarzyło mi się pierwszy raz"

Grą Lecha przeciwko Benfice, która na rynku transferowym była szóstym klubem, jeśli chodzi o wydatki na transfery w letnim oknie, zachwyceni byli dziennikarze i eksperci. Po meczu zapytaliśmy trenera Dariusza Żurawia, czy on jest dumny, że jego zespół wyszedł, pokazał swoje atuty, grał w piłkę i nie położył się przed tak utytułowanym rywalem.

- Momentami to był dobry mecz w naszym wykonaniu i trzeba patrzeć na to, z kim się mierzyliśmy. Jestem dumny z postawy moich zawodników, bo potrafiliśmy grać jak równy z równym. Mieliśmy sytuacje, żeby strzelić kolejne bramki. Potrafiliśmy stworzyć więcej sytuacji podbramkowych i to napawa mnie optymizmem - po czym trener przerwał tłumaczowi i wtrącił jeszcze jedno zdanie. - To jest niesamowite, że po porażce u siebie 2:4, dostaje od dziennikarza pytanie, czy jestem dumny ze swojego zespołu. To zdarzyło mi się pierwszy raz - odpowiadał na nasze pytanie Dariusz Żuraw.

Zobacz też:

Lech Poznań - Benfica 2:4. Co za mecz Kolejorza w Lidze Euro...

"Straciliśmy 4 gole, ale mogliśmy stracić więcej"

Nie da się jednak ukryć, że czegoś zabrakło. W końcówce Lech gonił wynik i Benfika musiała się bronić. Wyszła z kontrą i strzeliła na 4:2. Kibice zarzucali trenerowi kolejny raz kiepskie zmiany, bo faktycznie może dziwić wprowadzenie Muhara za Ramireza i tak szybkie ściągniecie Jakuba Kamińskiego.

- Benfica miała miej okazji i strzałów, ale jakość piłkarska wzięła górę. Oczywiście, zawsze jest coś do poprawy i można zrobić to lepiej. Natomiast nie mogę mieć pretensji do zawodników. Cieszę się, że te sytuacje były. Nie graliśmy topornego futbolu i nie szukaliśmy okazji z kontry. Straciliśmy 4 gole, ale mogliśmy stracić więcej. Przy naszej eksperymentalnej linii obrony i umiejętnościach Benfiki trzeba było się z tym liczyć - komentował trener.

Czwartkowy wieczór może natchnąć optymizmem, a już za tydzień kolejne spotkanie w Glasgow z Rangers. Trener jednak słusznie zauważył, że pełna koncentracja na niedzielnym meczu z Cracovią, bo w lidze trzeba odrabiać aż 8 punktów straty do Rakowa.

Zobacz też:

Lech Poznań - Benfica Lizbona 2:4. Oceniamy piłkarzy Kolejor...

Ostatnio zdobyli pięć punktów. Jak grał Lech Poznań w Lidze ...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Faktycznie, ten mecz można porównać do pojedynków z City i Juventusem. Zero kompleksów, otwarta i wyrównana gra. Przy lepszym sędziowaniu mógł być remis. To dobrze wróży na przyszłość. Brawo trener, brawo zespół!

Dodaj ogłoszenie