sportowy24
    Legia kolejny raz lepsza od Lecha! Do czterech razy sztuka...

    Legia kolejny raz lepsza od Lecha! Do czterech razy sztuka Prijovicia!

    Konrad Kryczka

    Gol24

    Aktualizacja:

    Gol24

    Legia - Lech
    1/13
    przejdź do galerii

    Legia - Lech ©Bartek Syta

    Lech Poznań długo i dzielnie trzymał się w Warszawie, ale w końcu dał sobie wbić gola i przegrał z Legią 0:1 (0:0). Różnicę zrobił Aleksandar Prijović. Chociaż trzy pierwsze próby mu nie wyszły, to już czwarta była skuteczna. Mecz z trybun przy Łazienkowskiej obejrzało przeszło 28 tys. widzów.
    Hit, szlagier, derby Polski… mecze Legii z Lechem można nazywać różnie, ale zawsze jedno jest pewne: niezależnie od dyspozycji obu drużyn ich spotkania budzą ogromne emocje. Rok temu ligowe starcie Legii z Lechem w fazie play-off miało ogromną wartość w kontekście końcowych rozstrzygnięć w Ekstraklasie. W obecnym sezonie sytuacja wyglądała zgoła inaczej. Warszawianie podchodzili do piątkowego meczu jako lider i główny kandydat do mistrzostwa, z kolei Lech jako jedno z rozczarowań trwających rozgrywek. „Kolejorzowi” zależy przede wszystkim na zakwalifikowaniu się do europejskich pucharów – trudno bowiem oczekiwać, żeby w obecnej sytuacji w Poznaniu mówili o walce o mistrzostwo kraju.

    Spotkanie przy Łazienkowskiej nie było jednak meczem do jednej bramki. Nie było sytuacji, w której jedna ze stron rozpaczliwie broniła dostępu do własnej bramki, a druga cały czas atakowała. Zarówno Legia, jak i Lech mieli okazje, żeby trafić do siatki. Pierwszą połowę lepiej zaczęli gospodarze, którzy szybko chcieli zdobyć bramkę, próbując zepchnąć rywali do defensywy. Bardzo dobrą okazję miał zwłaszcza Aleksandar Prijović, który po błędzie Paulusa Arajuuriego znalazł się sam na sam z Jasminem Buriciem i… chybił. Naprawdę trudno uwierzyć, że Szwajcar zachował się w ten sposób, skoro miał mnóstwo czasu, żeby wymyślić, jak najłatwiej umieścić piłkę w siatce. „Aleks” miał również świetną sytuację po wymianie piłki z Nemanją Nikoliciem, ale znów nie dał rady pokonać Buricia, tym razem przenosząc piłkę ponad poprzeczkę.

    Kto to powiedział? 10 cytatów, które powinien znać każdy fan futbolu [QUIZ]



    Akcja tego duetu zakończyła się bramką dopiero w drugiej połowie. Najpierw piłkę przejął Michał Pazdan – później reprezentant zagrał do Nikolicia, a ten odegrał do Prijovicia, który potężnie huknął, pokonując Buricia. Podopieczni Czerczesowa po wyjściu na prowadzenie skoncentrowali się przede wszystkim na rozsądnym rozgrywaniu i uniemożliwieniu Lechowi strzelenia wyrównującego gola.

    To zresztą pozwoliło warszawianom wyjść z kontrą, która powinna skończyć się bramką na 2:0. Po podaniu Prijovicia Nikolić przebiegł pół boiska i stanął oko w oko z Buriciem, ale w tej sytuacji zachował się fatalnie, uderzając zdecydowanie za lekko. Parę chwil później gola mógł strzelić Kasper Hamalainen, ale on z kolei trafił wprost w bramkarza Lecha. Pod koniec meczu świetną sytuację zmarnował również Prijović, który miał obowiązek pokonać golkipera „Kolejorza”.

    „Kolejorza”, który nie musiał wyjeżdżać ze stolicy Polski bez żadnej zdobyczy punktowej. Co więcej, były momenty, kiedy to właśnie goście przeważali. W pierwszej połowie lechici stwarzali zagrożenie za sprawą Darko Jevticia, który huknął w boczną siatkę, oraz Nickiego Bille Nielsena, który mocnym uderzeniem sprawdził formę Arkadiusza Malarza. Duńczyk nie próżnował również w drugiej części meczu. Jego pierwszy strzał sparował Malarza, natomiast drugi zatrzymał się na słupku.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Lech

    Poznaniak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    Po wczorajszym meczu widac ze Lech musi sie wzocnic,a co do PP to przebieg bedzie taki ze wynik bedzie remisowy a w karnych wygra Legia.

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku