18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Lekarze winią siebie nawzajem o śmierć kobiety

Katarzyna Warszta
Dyrektor Janusz Nowak i jego zastępca Marek Ratajczak podczas konferencji
Dyrektor Janusz Nowak i jego zastępca Marek Ratajczak podczas konferencji MARZENA MATUSIAK
Dzisiejsza sekcja zwłok 29-letniej ciężarnej kobiety z Niemierzyc, która w sobotę zmarła w szpitalu w Nowym Tomyślu, nie dała odpowiedzi na pytanie, co spowodowało jej śmierć.

- Sekcja pozwoliła tylko na ustalanie, że zgon nastąpił z przyczyn nagłych - powiedziała nam Magdalena Mazur - Prus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. - Nadal nie wiemy, co było bezpośrednią przyczyną śmierci. W trakcie sekcji pobrano wycinki do badań histopatologicznych. Na podstawie ich wyników oraz dokumentacji medycznej ze szpitala w Nowym Tomyślu na temat przyczyn zgonu wypowiedzą się biegli. Te wyniki mogą być najwcześniej znane za dwa, trzy tygodnie.

Jak poinformował wczoraj Janusz Nowak, dyrektor szpitala w Nowym Tomyślu, w ciągu doby jej stan, pomimo stosowanego leczenia, pogorszył się. 1 stycznia stwierdzono u kobiety zapalenie płuc i próbowano ją przekazać do szpitala zakaźnego w Poznaniu. Następnego dnia stan chorej nadal się pogarszał, w związku z tym postanowiono przetransportować kobietę do jednego z poznańskich szpitali.

Niestety, Bernadeta zmarła po dwugodzinnej reanimacji, gdy zapadła już decyzja o przewiezieniu jej do kliniki anestezjologii i intensywnej terapii szpitala klinicznego przy ul. Przybyszewskiego w Poznaniu.

Badania przeprowadzone w sobotę przez Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną nie potwierdziły obecności wirusa A/H1N1. - Przeprowadzimy jeszcze badania na obecność wirusa grypy typu B - powiedział nam wczoraj Andrzej Trybusz, wojewódzki inspektor sanitarny.

Odniósł się również do informacji o tym, że w sylwestra i Nowy Rok pracownia wirusologiczna była nieczynna. - Nie miało to znaczenia, czy badanie było przeprowadzone w czwartek, czy w sobotę, ponieważ szpital zachował się prawidłowo i gdy jednym z podejrzeń było zarażenie wirusem A/H1N1, włączył odpowiednie leczenie - tłumaczy Trybusz.

Wczoraj na naszych łamach dyrektor szpitala w Nowym Tomyślu Janusz Nowak skarżył się, że trzy poznańskie szpitale nie chciały - zgodnie z procedurami - przyjąć pacjentki, bo w Nowym Tomyślu nie ma warunków na leczenie przypadków grypy A/H1N1. Obiecywał też, iż pojedzie ze skargą w tej sprawie do wojewody.

- Nie ma takich procedur podpisanych przez wojewodę, które nakazywałyby przyjąć pacjenta zakażonego takim wirusem. Wiemy, że procedury związane z ratownictwem medycznym zostały zachowane: było zgłoszenie transportu, lekarz koordynator wyraził na to zgodę, ale do transportu nie doszło ze względu na śmierć kobiety - poinformował Tomasz Stube, rzecznik prasowy wojewody.

Jednak wczoraj starosta i dyrektor w czasie rozmowy z wojewodą wycofali się z tych wszystkich zarzutów, a jako cel wizyty podali: "wyjaśnienie informacji medialnych, które mogły wzbudzić niepokój".

Wcześniejsze zarzuty dyrektora dotyczące poznańskich szpitali odrzuciła zdecydowanie prof. Iwona Mozer-Lisewska, ordynator oddziału chorób zakaźnych Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego w Poznaniu, która uznała, iż są one nieetyczne i to szpital w Nowym Tomyślu próbował pozbyć się pacjentki, zamiast ją ratować.

Zmarła kobieta pochodziła z niewielkich Niemierzyc w powiecie grodziskim. Była w 22 tygodniu ciąży. To miało być jej pierwsze dziecko. Pół roku temu wyszła za mąż i zamieszkała w pobliskim Granowie. Jej rodzice są w szoku. - Czekamy na wyniki sekcji zwłok. Nie wiemy, co się mogło stać - powiedział nam jej ojciec, Bernard Kocik. - Córka wcześniej na nic nie chorowała. W sylwestra nagle się rozchorowała, dostała gorączki. W czasie, gdy Bernadeta leżała w szpitalu, rodzice nie byli u niej, odwiedzał ją mąż, nie widzieli więc, w jakim stanie jest córka i jak się nią zajmowano.

Tymczasem sprawą zajęła się już nowotomyska prokuratura, która przeprowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci ciężarnej kobiety. Zabezpieczona zostanie dokumentacja medyczna dotycząca pacjentki i wyniki sekcji zwłok.

Zamiast ratować pacjentkę, szukali innego szpitala
Z prof. Iwoną Mozer-Lisewską, ordynator oddziału chorób zakaźnych Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego w Poznaniu, konsultantem wojewódzkim w dziedzinie chorób zakaźnych, rozmawia Katarzyna Kamińska

Dyrektor szpitala w Nowym Tomyślu zarzucił poznańskim szpitalom, że odmówiły przyjęcia ciężarnej pacjentki z podejrzeniem grypy A/H1N1.
Bulwersujące jest, że wspomniany dyrektor podjął atak na poznańskie środowiska jako obronę swoich działań. A raczej ich braku.

Lekarze w Nowym Tomyślu podejrzewali u gorączkującej kobiety grypę A/H1N1...
Wyniki badań wirusologicznych, korespondujące zresztą ze stanem klinicznym pacjentki, wskazały jednoznacznie, że to nie była grypa.

Czy potwierdza Pani, że lekarze z Nowego Tomyśla się z wami kontaktowali?
W sobotę 2 stycznia koło 10 rano zaczęły się telefony. Z rozmowy z anestezjologiem nowotomyskiej placówki wynikało, że stan przyjętej dwa dni wcześniej pacjentki systematycznie się pogarszał. Dynamika choroby mogła sugerować, że jest to sepsa. Zaleciliśmy więc zaintubowanie pacjentki i wprowadzenie jej w stan śpiączki farmakologicznej. Z tego co wiem, żadnego z tych działań nie wykonano. A lekarka pełniąca dyżur tego dnia w Poznaniu na oddziale chorób zakaźnych podkreślała, aby wdrożyć leczenie najszybciej jak to możliwe, zanim u pacjentki nastąpi niewydolność oddechowa.

Kobieta zmarła kilka godzin później, podczas próby przewiezienia jej do Poznania. Czy w opisanym przez nowotomyskich lekarzy stanie jej zdrowia takie działanie było słuszne?
Pacjentka nie nadawała się do transportu. Decyzja o przewożeniu jej była naganna i świadczy o braku wyobraźni.

Po śmierci kobiety dowiedzieliśmy się, że lekarze z Nowego Tomyśla usilnie zabiegali o umieszczenie 29-latki w którymś z poznańskich szpitali, lecz nie uzyskali w kilku z nich na to zgody. Jak Pani skomentuje zarzut dyrektora tamtejszej placówki o odmowie pomocy?
Nieetyczny. To ja odniosłam wrażenie, że wszystkie wysiłki konsylium zwołanego w Nowym Tomyślu skupiały się nie na ratowaniu pacjentki, a na próbach wypchnięcia jej do innego ośrodka.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
abc

a ja myślę, że lekarze z Nowego Tomyśla byli nie tyle bezradni, co po prostu chcieli się pozbyć niewygodnego pacjenta i zamiast faktycznie otoczyć ją opieką i zrobić solidne badania, szukali jeleni w okolicy żeby komuś ją podrzucić. Hańba dla mafii w białych kitlach, którzy interesują się tylko łapówkami.

e
ewa

Saanowni Państwo; dla mnie jest wielki znak zapytania;;dla czego Wirusologia była nie czynna???? ,skoro tyle się mowi o zagr grypą!!! A druga sprawa to ,to że Pani profesor zażuca kolegom złe leczenie pacjentki! Oni przyznali się że są bezradni wobec tego przypadku i USILNIE prosili o pomoc!!!ZA mało kładzie się nacisku na szkolenie lekarzy w małych placówkach---bo nikt nie ma czsu na to. Nie mówiąc o kosztach szkolenia przeżucanych na tych biedniejszych. Do puki pieniądze benda wazniejsze od człowieka--niestety tak będzie. Młody lekarz zarabia naprawdę grosze , więc goni z jednej pracy ,do drugiej, bo ma rodzinę i musi sprostać kosztom jej utrzymania. Już nie ma i czasu i pieniedzy na dokształcanie si i zmęczony lekaż to [chyba słaby lekarz]. ALE ONI SIĘ PRZYZNALI ŻE SA BEZSILNI I SZUKALI RATUNKU!!!

e
ewa

Saanowni Państwo; dla mnie jest wielki znak zapytania;;dla czego Wirusologia była nie czynna???? ,skoro tyle się mowi o zagr grypą!!! A druga sprawa to ,to że Pani profesor zażuca kolegom złe leczenie pacjentki! Oni przyznali się że są bezradni wobec tego przypadku i USILNIE prosili o pomoc!!!ZA mało kładzie się nacisku na szkolenie lekarzy w małych placówkach---bo nikt nie ma czsu na to. Nie mówiąc o kosztach szkolenia przeżucanych na tych biedniejszych. Do puki pieniądze benda wazniejsze od człowieka--niestety tak będzie. Młody lekarz zarabia naprawdę grosze , więc goni z jednej pracy ,do drugiej, bo ma rodzinę i musi sprostać kosztom jej utrzymania. Już nie ma i czasu i pieniedzy na dokształcanie si i zmęczony lekaż to [chyba słaby lekarz]. ALE ONI SIĘ PRZYZNALI ŻE SA BEZSILNI I SZUKALI RATUNKU!!!

e
ewa

Saanowni Państwo; dla mnie jest wielki znak zapytania;;dla czego Wirusologia była nie czynna???? ,skoro tyle się mowi o zagr grypą!!! A druga sprawa to ,to że Pani profesor zażuca kolegom złe leczenie pacjentki! Oni przyznali się że są bezradni wobec tego przypadku i USILNIE prosili o pomoc!!!ZA mało kładzie się nacisku na szkolenie lekarzy w małych placówkach---bo nikt nie ma czsu na to. Nie mówiąc o kosztach szkolenia przeżucanych na tych biedniejszych. Do puki pieniądze benda wazniejsze od człowieka--niestety tak będzie. Młody lekarz zarabia naprawdę grosze , więc goni z jednej pracy ,do drugiej, bo ma rodzinę i musi sprostać kosztom jej utrzymania. Już nie ma i czasu i pieniedzy na dokształcanie si i zmęczony lekaż to [chyba słaby lekarz]. ALE ONI SIĘ PRZYZNALI ŻE SA BEZSILNI I SZUKALI RATUNKU!!!

e
ewa

Saanowni Państwo; dla mnie jest wielki znak zapytania;;dla czego Wirusologia była nie czynna???? ,skoro tyle się mowi o zagr grypą!!! A druga sprawa to ,to że Pani profesor zażuca kolegom złe leczenie pacjentki! Oni przyznali się że są bezradni wobec tego przypadku i USILNIE prosili o pomoc!!!ZA mało kładzie się nacisku na szkolenie lekarzy w małych placówkach---bo nikt nie ma czsu na to. Nie mówiąc o kosztach szkolenia przeżucanych na tych biedniejszych. Do puki pieniądze benda wazniejsze od człowieka--niestety tak będzie. Młody lekarz zarabia naprawdę grosze , więc goni z jednej pracy ,do drugiej, bo ma rodzinę i musi sprostać kosztom jej utrzymania. Już nie ma i czasu i pieniedzy na dokształcanie si i zmęczony lekaż to [chyba słaby lekarz]. ALE ONI SIĘ PRZYZNALI ŻE SA BEZSILNI I SZUKALI RATUNKU!!!

g
go-go

zamiast szukać innego szpitala powinni dobrze zbadać pacjentkę i postawić trafną diagnozę , a z tego wynika ,że oni nie wiedzieli na co jest chora.Niestety takich mamy lekarzy. Nie potrafią rozpoznawać chorób.

l
lorbas

Sekcja wykaże - to jedyne co mogą powiedzieć koryfeusze nauk medycznych.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3